Wziąć grunt „na ostro”

 

wziacgrunt.jpg

Kierowcy odetchną. Ratusz obiecuje przejąć tereny do poszerzenia ul. Powstańców Śląskich i budowy Trasy Siekierkowskiej radykalną metodą – bez zgody właścicieli.

Przeczytaj cały tekst

10 Odpowiedzi dla wiadomosci “Wziąć grunt „na ostro””

  1. Piotr Pisze:

    Rozszerzenie jezdni Powstańców Śląskich w tym miejscu i tak nie spowoduje zniknięcia korków, ponieważ większą niedrożność powoduje skrzyżowanie z ul. Połczyńską - dopiero po jego przebudowie i udrożnieniu drogi na Włochy sytuacja może się poprawić.

  2. Kropka Pisze:

    Zabieranie czyjejś własności na siłę jest metodą typowo komunistyczną.
    Do tej pory nie zwrócono właścicielom budynków odebranym tzw. dekretem Bieruta, a już skonstruowano tzw. spec ustawę drogową, która jest obecną wersją tego dekretu. Uważam to za hańbę 3 RP.

  3. bartek Pisze:

    Na reszcie! Można się tylko zastanawiać co urzędnicy robili przez ostatnie półtora roku. Tzw. specustawa drogowa obowiązuje już w tym kształcie od 1,5 roku a dopiero teraz urząd miasta to zauważył. Przy takim stanie kadr urzędniczych odpowiedzialnych za przygotowanie i realizację inwestycji nie wierzę w jakiekolwiek postępy w budowie dróg. Pewnie okaże się, że nawet te decyzje lokalizacyjne, o których mowa w komentowanym artykule okażą się wadliwe i zostaną uchylone, bo urzędnik je wydający o czymś zapomni albo się pomyli, tak jak to mialo miejsce w wielu wydawanych wcześniej decyzjach w sprawie domu na ulicy Powstańców Śląskich. Chociaż jako warszawiak stojący w korkach nie sympatyzuję z pp. Gmurkami, to rozumiem ich spokój.

  4. nao Pisze:

    Tak powinno być, bo dlaczego jedna rodzina ma blokować inwestycję dla milionów ludzi? Trzeba im zapłacić pieniądze według dzisiejszych cen gruntu i koniec.
    Bez tak drastycznych posunięć nie wybudujemy żadnej normalnej drogi w Polsce.

  5. jajko Pisze:

    no nareszcie!

  6. TOP Pisze:

    Osobiście jestem zdania, że jesli państwo lub miasto potrzebuje część nieruchomości, to o ile właściciel sobie tego życzy powinno wykupić całość nieruchomości. Co innego jest mieszkać 50 m od pojedynczej jezdni, a co innego 5 m od 2-pasmówki. Kwestia wyceny to zupełnie inna sprawa, są od tego rzeczoznawcy, a jesli ktoś sie nie zgadza z wyceną, to sądy.
    Z drugiej strony ciekaw jestem o jaką to kwotę tak ciężko toczą się negocjacje? Obstawiam, że podobnie jak w wielu innych przypadkach władze nie mogą się dogadać, co do poziomu pojedynczego miliona złotych, który stanowi kilka procent całości odszkodowania, a przeciągnięcie negocjacji o kolejne kilka lat powoduje, że wartość spornej działki rośnie kilkukrotnie. A przykłady można mnożyć - wspominany komis przy Marsa, czy pusty parking bez dojazdu pod placem Wilsona, za który IMHO prezydent Kaczyński za niegospodarność pod sąd powinien pójść.

  7. JaC Pisze:

    Ciekawe, czy urzędasy chcieliby zapłacić za ćwierć domu, gdyby droga miała przeciąć jego mury dzieląc na kawałki?

  8. OBSERWATOR Pisze:

    Juz dawno trzeba bylo to zrobic.Nie moga cierpiec tysiace mieszkancow Warszawy przez pazernosc kilku zaslepionych w swych racjach , pozal sie Boze, warszawiakow.O takich pseudoobywatelach trudno rozmawiac bez emocji.Niech Ratusz dziala, byle szybko.

  9. A.L. Pisze:

    Proponuje nie nawolywac o komunizmie. W USA obowiazuje prawo zwane “eminent domain” ktore umozliwia wladzom stanowym i federalnym przymusowy wykup terenow i nieruchomosci potzrebnych pod inwestycje. Podobne prawo obowiazuje w co najmniej 20 innych krajach (o ktorych wiem).

    Cywilizowany swiat patrzyl ze zdziwieniem jak wlasciciel golabnika na ogrodkach dzialkowych mogl blokowac przez 5 lat wazne inwestycje drogowe

    Na szczescie, Polska idzie ku normalnosci. Mam nadzieje ze prawo bedzie stosowane gdy trzeba.

  10. ewa Pisze:

    Ależ to jest komunizm!

    Urzędnicy miejscy już dawno, juz 20 lat temu powinni byli tak negocjowac z właścicielami domu, by dojsc do kompromisu. Tak, by Gmurkowie nie mieli poczucia krzywdy. Naprawde jest to możliwe, wierzcie mi, panowie radykałowie od wywłaszczeń.
    Brak woli kompromisu jest przyczyną tych trudności, i to nie brak woli kompromisu właścicieli budynku (strona słabsza w tym starciu), ale właśnie indolencja urzędnicza, upór i niemożność podjęcia decyzji. Nawet gdyby Gmurkom zapłacono za dużo (a przeciez negocjacje objęte są tajemnicą), to i tak per saldo opłaciło by sie to juz w pierwszych miesiącach po poszerzeniu drogi. A tak pat trwa już 20 lat.

    Nie specustawy tu potrzeba, ale rozumu i odwagi w podejmowaniu decyzji. “Czasem trzeba trochę wydac, by w przyuszłości uniknąc przykrości.”

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.