Nie ma pozwolenia na budowę Żagla
Naczelny Sąd Administracyjny nie przywrócił firmie Orco pozwolenia na budowę wieżowca przy ul. Złotej 44. Na Euro 2012 kibiców, którzy wyjdą z Dworca Centralnego, powita kikut albo wielki plac budowy.
Naczelny Sąd Administracyjny nie przywrócił firmie Orco pozwolenia na budowę wieżowca przy ul. Złotej 44. Na Euro 2012 kibiców, którzy wyjdą z Dworca Centralnego, powita kikut albo wielki plac budowy.
24 czerwca 2010 at 11:43
No i znowu okazuje się, że Warszawa musi pozostać zabitą dechami, badziewną wiochą, bo okoliczni mieszkańcy oprotestują wszystko, co można. Stado samolubnych zgredów oczekuje, że mieszkając w centrum miasta będą mieć zagwarantowaną ciszę, spokój, świeże powietrze, dużo zieleni i jednocześnie wygodny transport oraz mnóstwo sklepów w okolicy. Szkoda tylko, że sąd podzielił ten idiotyczny pogląd.
24 czerwca 2010 at 14:33
Nareszcie madra decyzja. Na co na te beznadziejne wiezowce, jakies “zagle” ? Nie lepiej odnowic to co jest, przekazac pieniadze na szpitale, ktore zgodnie z ideami pana Komorowskiego chce sie prywatyzowac? Nie lepiej miec schludnie, czysto, bloki istniejace odnowione zgodnie z urbanizmem, ktoremu przewodzi zdrowy rozsadek? Nie wystarczy juz tych koszmardeskich wiezowcow malpowanych z Zachodu ?
24 czerwca 2010 at 15:37
Wielka szkoda dla Warszawy, która miała szansę zmienić swój wizerunek na lepsze.
Niestety bezsensowne procedury i sądy zablkokowały tak ważną inwestycję.
Apeluję do tych, którzy wszczęli protest. To co robicie hamuje Warszawę, błagam Was przestańcie, nie myślcie tylko o sobie! Co Wam przeszkadza wieżowiec????
24 czerwca 2010 at 15:58
To jest celowy sabotaż!! Uważam, że poza oczywistą rzeczą jaką jest zmiana prawa, tak, by wysiedlać warchołów z centrum, powinno się uniemożliwić im protesty w trybie administracyjnym!! Ciekawe czy sąd poniesie konsekwencje swojej debilnej obstrukcji?? Czy kilku warchołów może wstrzymać rozwój naszej stolicy?
24 czerwca 2010 at 17:07
Konsekwencje są łatwe do przewidzenia. Orco firma ktora miała pozwolenie na budowę zostawi ten szkielet i wystąpi o zwrot wszelkich kosztów, łącznie z honorarium autora projektu, a może nawet strat poniesionych na giełdzie. Ponieważ wygrana jest absolutnie pewna, koszty poniesie miasto czyli my podatnicy.Mam nadzeję, że część kosztów obciąży protestujących. Zawsze można po wyroku sądu zlicytować ich mieszkania!
24 czerwca 2010 at 17:30
Komentarze większości utwierdzają mnie w przekonaniu, jak łatwo Polaka omamić, wprowadzić w błąd. Przypomina mi się tekst z „Psów” W. Pasikowskiego, gdy Franz mówi: (…) bo to zła kobieta była… (o żonie), Angela: A ty jesteś bez winy. Franz: Ja jestem święty. W przekonaniu przedstawicieli Orco ta zła kobieta to polski system prawny, sądy i sąsiedzi – pieniacze, a Orco? Orco jest święte. Otóż prawda, Szanowni Państwo , jest całkiem inna. Faktycznie bowiem i całkiem w zgodzie z prawem Orco mogło prowadzić budowę aż do dnia dzisiejszego, tj. do wyroku NSA. Zasadą jest bowiem, że decyzja organu II instancji jest ostateczna i wykonalna, niezależnie od tego, czy zostanie zaskarżona do WSA. Dopóki sąd administracyjny prawomocnym postanowieniem wydanym na wniosek skarżącego nie wstrzyma wykonania zaskarżonej decyzji, inwestor może prowadzić budowę. I mógł, bo w tej sprawie takiej decyzji nie było. Wyrok WSA uchylający pozwolenie na budowę nie był prawomocny aż do dzisiaj, a więc do dnia dzisiejszego Orco mogło kontynuować budowę. Gdyby więc wierzyć przedstawicielom Orco, którzy jeszcze do niedawna , przynajmniej do jesieni 2009 r. na oficjalnej stronie internetowej tej inwestycji informowali, że planowany termin jej ukończenia do I semestr 2010 r., to do dnia dzisiejszego budowa powinna być w przeważającej mierze ukończona . Przestój wówczas nie byłby wielki, jeżeli wierzyć informacjom prasowym, że w zasadzie uchylenie pozwolenia spowodowane jest koniecznością uzupełnienia dokumentacji przez Orco, co jak zapewniają jest możliwe (zresztą podobno to zrobili tylko na etapie postępowania kasacyjnego, a zatem za późno, gdyż NSA nie zajmuje się stanem faktycznym, co powinni wiedzieć prawnicy ORCO). Niewiarygodne są zatem tłumaczenia Orco, że winne temu przestojowi jest prawo, że system jest odpowiedzialny za to, że turyści i kibice na Euro 2012 zamiast podziwiać Żagiel, będą straszeni przez jego szkielet. Moi drodzy, przestój nie został spowodowany jakimkolwiek protestem, gdyż budowa stanęła na przełomie marca/kwietnia 2009, a wyrok WSA był dopiero pod koniec lipca 2009, zaś stał się prawomocny dopiero dzisiaj. Wstrzymanie inwestycji było spowodowane złą sytuacją finansową Orco, podobno także problemami luksemburskiej spółki matki, choć Orco temu zaprzecza. W 2009 r. banki finansujące zakręciły deweloperowi kurki z pieniędzmi i to była rzeczywista przyczyna przestoju. Orco przecież musiało podjąć na nowo rozmowy z bankami, które się wstrzymały od podejmowania ostatecznych decyzji finansowych wobec wyroku WSA. Nie zapominajcie Wy, którzy tak chętnie wieszacie psy na osobach oprotestowujących inwestycję, że to na deweloperze spoczywa obowiązek zapewnienia stałości i pewności źródeł finansowania budowy, on za to ponosi odpowiedzialność, a wynika to z charakteru jego działalności. Jego ryzykiem jest także prowadzenie budowy, w sytuacji, gdy wie, że ostateczna decyzja o pozwoleniu na budowę została zaskarżona do WSA, a tak było w tej sprawie. Drodzy Przedstawiciele Orco, sami sobie zgotowaliście taki los, więc winy nie przerzucajcie na innych, a zwłaszcza na system prawny, który musi zapewnić wszystkim zainteresowanym prawo do rozpatrzenia jego zastrzeżeń i zarzutów, tym bardziej, gdy dotyczy to konstytucyjnie chronionego prawa własności. Jeżeli wierzyć doniesieniom prasowym, to nie było problemu, by Orco dostarczyło konieczną dokumentacją na etapie postępowania kasacyjnego. Co zatem stało na przeszkodzie , by taką prawidłową dokumentację sporządzić na etapie postępowania przed organami administracyjnymi, a nie dopiero przed sądami administracyjnymi? Kto zatem rzeczywiście spartaczył robotę? Kto przyzna się tym wszystkim nabywcom mieszkań, z którymi zostały zawarte kuriozalne wręcz umowy (pozwalające im czekać w nieskończoność na ukończenie budowy bez możliwości odstąpienia), że ponosi winę za utopienie ich pieniędzy w inwestycję odwleczoną w nieskończoność? No kto….. ?
24 czerwca 2010 at 17:48
Sądząc po artykule to prawnicy ORCO zapomnieli przedstawić odpowiednie dokumenty.
Ciekawe, czy było to “zwykłe” niedopatrzenie, czy był inny powód, np. brak pieniędzy ORCO na inwestycję? I czy ORCO pociągnie do odpowiedzialności prawników, którzy przypadkowo nie uzupełnili na czas dokumentów?
24 czerwca 2010 at 20:03
Czy nikt nie zwrocil uwagi na tak istotny element infrastruktury tego budynku jak parking. Orco zaplanowalo 288 miejsc parkingowych w samym budynku. To w zestawieniu z iloscia apartamentow daje srednio 1 miejsce parkingowe na 1 apartament. To chyba jakies nieporozumienie ze strony dewelopera. Prosze pamietac ze ten budynek bedzie wymagal calodobowej obslugi technicznej i zakladam ze gdzies ci ludzie musza tez parkowac. Minimalny standard parkingowy przy projektowaniu tego typu inwestycji to 2 miejsca na 1 mieszkanie plus okolo 50 miejsc dla personelu concierge i technicznego. W sumie daje to 552 miejsca parkingowe, wiec cala ta inwestycja jest chybiona juz w fazie planowania. Z punktu urbanistycznego ta lokalizacja jest niewlasciwa bo bryla bydynku jest wcisnieta na zbyt mala dzialke. Celowo pomijam wzgledy estetyczne, jednym “zagiel” moze sie podobac a innym nie. Natomiast arytmetyka inwestycji musi trzymac sie pewnych zelaznych regul bo inaczej Warszawa bedzie zabudowana, tak ale bez sensu.
24 czerwca 2010 at 20:25
Kolego, decyzja w chwili zaskarżenia do sądu administracyjnego nie jest wykonalna, tylko jej wykonanie podlega zawieszeniu. Wyjątkiem są co do zasasady decyzje podatkowe.
24 czerwca 2010 at 20:49
To nie blad systemowy tylko genetyczny. Po prostu kraj idiotow. Nawet sie swiata nie wstydza. Koscioly na kazdym rogu ulicy, agencje towarzyskie w kazdym bloku, krzyze w kawiarniach, ksieza i policja jezdza na bani. Na ostrym dyzurze pijani lekarze, pielegniarki okradaja pacjentow. Aby dostac jakakolwiek posade po studiach prawniczych trzeba dac lapowke. Oczywiscie prezesowi Sadu ! Prawo dziala albo raczej nie dziala ani wstecz ani w przyszlosci. Genetycznie zwichniety narod !
24 czerwca 2010 at 20:50
Ciekawe, czy na podobnej zasadzie można zaskarżyć budowę tego szkieletora na pl. Politechniki. Ktoś może się orientuje, jak to wygląda?
24 czerwca 2010 at 21:32
Wlasnie przeczytalem tasiemcowy komentarz bezimiennego prawnika n/t decyzji sadu. Poplatanie z pomieszaniem. Po pierwsze - sposob finansowania inwestycji czy jej wizerunek w czasie EURO nie jest zadnym argumentem w sprawie. Ani planowy czy nieplanowy koniec inwestycji. To jest bez znaczenia dla sytuacji prawnej. Po drugie - wydanie zezwolenia na rozpoczecie inwestycji jest bezwarunkowe. Tak przynajmniej to funkcjonuje w normalnych krajach. Do chwili kiedy sa spelnione kryteria decyzja taka jest niepodwazalna. Jasne , ze w sytuacji kiedy sady zaczynaja swoje (polskie) procedury zaden normalnie myslacy szef banku (znajacy polskie realia biurokracji) nie pozyczy nawet grosza. Trudnosci finansowe spolki w normalnej sytuacji a w trakcie postepowania sadowego to dwie diametralnie rozne sytuacje. Wielu jest w Polsce bankrutow tylko z powodu prawnego Mam nadzieje, ze czas domiarow , donosow i wstecznych decyzji typu PRL sie skonczyl. Radze od czasu do czasu czytac wyroki sadow UE i ich opinii o kondycji prawnej Polski. Nie wspominajac o interpretacji nawet tego kulawego prawa. Nawet gdyby przyjac, ze brak bylo jakiegos drobiazgu w przygotowaniu wniosku o zezwolenie nie lezy to w proporcji do szkod czy wartosci inwestycji. Lokalizacja, projekt, warunki prowadzenia budowy - to sa podstawy. Smieszy mnie to prawne “beblanie”. Bez sensu.
24 czerwca 2010 at 23:18
Ktoś tu chyba potrzebuje parę groszy na dokończenie inwestycji. Przykład jest z tego biurowca na Brackiej, który powstaje w miejscu parkingu i starego pawilonu handlowego. Były tam jakieś art. chemiczne. Tam też podobno były protesty i jakieś ogromne odszkodowania wypłacone przez miasto. Mówi się o tym na mieście ale jeszcze nikt i nic konkretnego o tym nie napisał. Jeżeli to prawda, to mamy nowy warszawski patent - budowa obiektu za odszkodowanie wypłacone przez miasto.
25 czerwca 2010 at 3:08
I bardzo dobrze się stało :)
25 czerwca 2010 at 3:11
“To jest celowy sabotaż!! Uważam, że poza oczywistą rzeczą jaką jest zmiana prawa, tak, by wysiedlać warchołów z centrum”
Rozumiem iz w centrum miast maja byc jedynie biura, banki, knajpy i drogie sklepy a mieszkańcy maja mieszkać na Marsie, tak?
Od warchołów wyzywano robotników w 1976, widze ze mentalnosc “zawsze z wladza” wciąż ma swoich fanów.
25 czerwca 2010 at 8:32
Kraj tłumoków i buraków.
25 czerwca 2010 at 8:57
To naprawde zadziwiajace, ze sad moze przyjac odwolanie i wstrzymac budowe juz zaczetej inwestycji - w tym wypadku spektakularnego wiezowca bardzo podnoszacego prestiz zapuszczonej przeciez Warszawy. Tu gdzie mieszkam (Szwecja) bylo by to niemozliwe. Prawo musi byc PRZEWIDYWALNE a to nie jest.
I poza tym - aby 7 osob wstrzymywalo budowe tak wazna dla miasta ponadmiolionowego - to prywata a nie demokracja. Zle pojeta demokracja.
Powinien ktos zainteresowac sie co to za osoby i czy nie maja powiazan z sedziami wydajacymi wyrok. Nierozsadna i szkodliwa dla miasta decyzja jest podejrzana, wszak sedia powinien takze kierowac sie rozsadkiem - moze przeciez roznie interpretowac prawo - dla dobra WSPOLNEGO z pozytkiem.
Warszawianie starsi, nowoprzybyli takze, nie rozumieja, ze to miasto stoleczne - musi byc i jest wizerunkiem calego kraju, biedna Warszawa dopiero teraz podnosi sie z powojennych ruin i dlatego tak wspanialy budynek jak Zagiel zmienilby jej smutne oblicze.
25 czerwca 2010 at 9:08
Do Olgi - droga Olgo - a moze Ty zyczysz sobie wiezowcow ze Wszchodu (sadzac po “ruskim” imieniu) a nie jak piszesz z zachodu? To nie wiesz Olgo, ze Twoje imie to przerobka ze skandynawskiego Helge. moze wiesz, ze Kijow zalozyli waregowie - wikingowie. Tak mowi stara legenda i podobno takze fakty historyczne. Szwecja to zachod dzis a wiec twe imie ma pochodzenie zachodnie. Moze zmienisz zdanie o okropnych wedlug Ciebie wplywach z Zachodu?
Przeciez ty tez masz co z Zachodu - przynajmniej imie. Cala Polska (ta dobra)
kultura, wraz z Chrystusem Panem, wziela sie z Zachodu. Wschod nam tylko szkodzil - ale chyba nie Twoje imie? Przemysl to Olgo
25 czerwca 2010 at 10:14
Znowu będziemy pośmiewiskiem.
25 czerwca 2010 at 10:40
Stefan - nie masz racji. Decyzja administracyjna, także w przedmiocie udzielenia pozwolenia na budowę, nawet jeżeli jest zaskarżona do WSA, jest ostateczna. Zgodnie z art. 61 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wniesienie skargi do WSA nie wstrzymuje jej wykonania. Organ , który wydał decyzję może z urzędu lub na wniosek skarżącego wstrzymać wykonanie decyzji. Po wpłynięciu skargi do WSA, to sąd może na wniosek skarżącego wydać postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji, jeżeli zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. O ile mi wiadomo takich postanowień nie było w tej sprawie, a zatem dopiero wskutek wyroku NSA Orco powinno wstrzymać budowę. Mogli więc budować aż do wczoraj - nie robili tego, bo skończyła im się kasiora, bo porwali się z motyką na słońce, bo mierzyli siły na zamiary, bo zapomnieli , że finansowo zależą od spółki matki, a ta zaczęła mieć problemy.
Tak jak pisałam wcześniej - jeżeli faktycznie jest tak, że uzupełnienie dokumentów nie stanowi problemu dla Orco i spodziewają się szybko wydania decyzji wojewody utrzymującej w mocy pozwolenie na budowę, to mogliby w niedługim czasie i bez większych strat skończyć budowę, bo przestój nastąpiłby dopiero od wczoraj. A to tego czasu mogli ten szkielet spokojnie wykończyć - tak zresztą informowali (I semestr 2010).
Poza tym, co stało na przeszkodzie, by prawidłową dokumentację złożyć wcześniej, a nie dopiero przed NSA. Mogli to zrobić także przed WSA - bo na tym etapie możliwe jest przeprowadzenie dowodów z dokumentów, przed NSA takiej możliwości nie ma.
25 czerwca 2010 at 14:42
Bardzo mi się podoba pomysł wysiedlania warchołów. A najlepiej byłoby wysiedlić wszystkich ktorzy mają stare mieszkania w centrum. Zacznijmy od Osiedla za Żelazną Bramą, to bardzo fajny teren dla deweloperów. A tak właściwie to nie wiem czy konieczne są jakieś nowe przepisy - czy aby nie dałoby się tego zrobić powołując się na dekret tow. Bieruta który chyba cały czas obowiązuje. :-)
25 czerwca 2010 at 21:29
W Polsce jak się okazuje wszyscy są prawnikami i najlepiej znają się na prawie. Tzw. Dekret Bieruta, czy tez dekret o gruntach warszawskich owszem obowiązuje i jest podstawą licznych roszczeń byłych właścicieli, ale był to akt jednorazowy i przewidywał, że z chwilą wejścia jego w życie, tj. 21 listopada 1945 r. wszystkie grunty na terenie Warszawy przechodziły na własność gminy, czyli miasta st. Warszawy. Nic już zatem na jego podstawie państwo nikomu nie zabierze (na szczęście), a jedynie może oddać (np. ustanowić użytkowanie wieczyste zgodnie z prawem). Wszystko co dzieje się z gruntami na terenie Warszawy (dawnych jej granic) jest skutkiem tego dekretu , zapewne także obecny stan prawny Osiedla Za Żelazną Bramą.
W Polsce każdy chce chronić swoją własność, ale jak się okazuje - tylko swoją. Innych chętnie by wysiedlali. Hipokryzja do kwadratu.
27 listopada 2010 at 3:47
Trzeba udac sie do proboszcza. Wyspowiadac sie jak nalezy i poprosic o porade…………PROSTE.
27 listopada 2010 at 4:03
Hey Adwokat! Na calym swiecie kazdy jest straznikiem swojej wlasnosci……………Trzeba walczyc o swoje……………Tylko ,ze jakby Polska zaplacila odszkodowania ,to nic by tej ojczyznie nie zostalo.