M. Tomasik: Pornografia z Gombrowiczem w tle
„Jakaż jest różnica pomiędzy sławą, za którą się płaci, a sławą, na której się zarabia!” – pisał Gombrowicz w „Dziennikach”. Po upływie przeszło pół wieku, patrząc na to twierdzenie z perspektywy polskiego kibica, można – ze zrozumiałą nieśmiałością – podjąć próbę jego rozwinięcia.
Różnica między sławą kupowaną a tą, którą można sprzedawać, jest taka, jak między transferami z udziałem polskich piłkarzy, które stają się dzięki polskim gazetom faktem medialnym, a tymi, do których dochodzi w rzeczywistości. To różnica fundamentalna.
Doniesienia o sensacyjnym transferze Olisadebe, Szymkowiaka, Dudka, Żurawskiego, Krzynówka, Kosowskiego, Jopa, Matusiaka, Kuszczaka czy Golańskiego, którymi polscy kibice po doniesieniach prasowych żyli/żyją/żyć będą, można łatwo wytłumaczyć. To nic innego, jak próba kupowania sławy, a co za tym idzie, podwyższania lub – w najgorszym wypadku – zachowania wysokości swojej pensji. Kolegom po fachu – którzy, chcąc nie chcąc – to opisują, szczerze współczuję. To czasami przypomina dziennikarską pornografię. Gombrowicz by się uśmiał.