Anna Kilian: Mieszkam w mieście, o którym nie śnię

kilian.jpgTo nie jest moje miasto i nigdy nim nie będzie. Od ośmiu lat jestem tu dlatego, że nie mogę być gdzie indziej. Czyli tam, gdzie architektura – bura i chaotyczna, obdarta i tymczasowa, pozbawiona nie tylko stylu, ale i rudymentów dobrego smaku – nie skłania do depresji.

Tam, gdzie w centrum miasta nie rdzewieją jakieś budy i baraki. Tam, gdzie na przystankach i chodnikach przysadziste baby okutane szmatami nie rozkładają barchanowych gaci w wielorybim rozmiarze i biustonoszy o miseczkach większych od mojej głowy. Znacie ten widok, na przykład z placu Zawiszy. Zamiast być gdzie indziej, mieszkam w stolicy środkowoeuropejskiego państwa, w której nadejście wiosny anonsuje zmysł powonienia. Wtedy współpasażerowie autobusów i tramwajów, zrzuciwszy zimowe pelisy i kurtki skórzane, w które wsiąkł pot wielu pokoleń, zaczynają rozsiewać wonie spod zatęchłej pachy i nie tylko. W mieście, gdzie ludzie patrzą spode łba na moje kolorowe buty, spodnie i resztę ubrania. A w oczy wpatrują mi się bez mrugnięcia, jakby chcieli powiedzieć: a ty tu po co i na co? Mieszkam w stolicy, w której z gośćmi z zagranicy nie można nigdzie pójść na kolację po 22, bo o 22 już się śpi, jeśli się nie pije. To miasto, o którym nie śnię i za którym nie tęsknię.

Autorka jest dziennikarką „ŻW”

2 Odpowiedzi dla wiadomosci “Anna Kilian: Mieszkam w mieście, o którym nie śnię”

  1. jana Pisze:

    spakować walizeczki i sio

  2. ROASH Pisze:

    Współczuje autorce, choć takich - którzy nie chcom ale muszom - znam więcej. Panowie i Panie, pora emigrować - czeka n Was Londyn czy Dublin.
    Ps. Z jednym się zgadzam - na przystankach przydałyby się prysznice - może inwestycje rozważą władze miasta

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.