Winni miastu miliard

Most przez Wisłę albo dziewięć stacji metra można by wybudować za niezapłacone miastu rachunki. Ich kwota sięga 1 mld zł. Najwięksi dłużnicy to mieszkańcy i firmy z domów komunalnych, gapowicze i nałogowi pijacy.
Za długi warszawiaków, przyjezdnych i firm można by też wybudować nową wylotówkę na Kraków i Katowice albo kupić 1000 niskopodłogowych autobusów. Na razie nic z tego. Powód: miasto nie potrafi swych pieniędzy odebrać.
Najlepszy przykład – izba wytrzeźwień na ul. Kolskiej. Jej goście winni są miastu aż 40 mln zł. Za każdy pobyt izba wystawia pijanemu rachunek na 250 zł.
– Właściwie można by ich nie wystawiać, bo 80 proc. naszych klientów to osoby bez pracy, nierzadko bezdomne i najczęściej spoza Warszawy – mówi zastępca dyrektora placówki Władysław Wójcik. Dlatego ściągalność należności przez izbę to niespełna 30 proc. – A co gorsza, ponosimy dodatkowe koszty, choćby na komornika czy wysyłanie listów, które wracają – dodaje Wójcik.
9 maja 2008 at 7:59
I tak by tego miliarda nie wydali, bo by im przetrag nie wyszedł, albo gruntów by nie było, albo projketu, albo urzędnik by wydawał decyzję 5 lat, albo wynaleźliby 1000 sposobów, że się nie da.