M. Harasimowicz: Pacjent czeka na odpowiednią terapię. Nie można go dobijać
Zakończony sezon ekstraklasy był jednym z najgorszych, o ile nie najgorszym w historii. Z przyczyn wyłącznie pozasportowych. Liga potrzebuje teraz kogoś, kto uporządkuje cały bałagan, oraz wybitnego specjalisty od tworzenia pozytywnego wizerunku.
Jakie obrazki zapamiętamy z ostatnich dziesięciu miesięcy? Wątki korupcyjne i przewożonych do Wrocławia, skutych kajdankami, sędziów, działaczy i trenerów. Ciągłe kłótnie i niejasności związane z degradowaniem poszczególnych klubów, a nawet… późniejszym (Zagłębie Lubin) odwoływaniem tych decyzji. Nieustające przepychanki między członkami Wydziału Dyscypliny a zarządem PZPN zakończone bezczelnym “wycięciem w pień” ostatnich niepokornych, a także deklaracje Michała Listkiewicza, że już za moment, za momencik opuści “niewygodny dlań” fotel prezesa PZPN, choć nie opuści go do 2012 roku (jeśli ktoś uważa inaczej, to znaczy, że jest po prostu naiwny). W pamięci utkwił nam zapewne też widok podskakującego do rytmu skandowanych przez łódzkich chuliganów antysemickich przyśpiewek trenera ŁKS Marka Chojnackiego. Za takie zachowanie zostałby wyrzucony z hukiem z każdego profesjonalnego klubu w Europie. Nieważne. W Łodzi obowiązują inne standardy, o czym przekonał nas Arkadiusz Mysona – kandydat numer jeden do nagrody dla futbolowego idioty sezonu.
Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy polska piłka jest chora, już je stracił. Nie można jednak popadać w beznadzieję. Chorego nie należy uśmiercać, ale porządnie wyleczyć, a następnie przygotować do funkcjonowania w normalnym świecie.