P. Dziubłowski: Wyczesane z głowy
W Hollywood od jedenastu tygodni strajkują scenarzyści. Solidarność z nimi wyrazili aktorzy i reżyserzy, bojkotując ceremonię przyznania Złotych Globów. Zamiast tysięcy błysków fleszy, czerwonego dywanu i kreacji od wziętych projektantów, była tylko półgodzinna konferencja prasowa, podczas której bez zbędnej dramaturgii przeczytano nazwiska laureatów. Jeszcze kilka odwołanych gal i strajkować zaczną fotoreporterzy i kreatorzy mody…
Uroczystość wręczenia Oscarów ma się odbyć już bez zakłóceń, choć nie wierzę, że przygotowujący ją scenarzyści nie zechcą – o ile nie dojdzie wcześniej do porozumienia – wykorzystać jej dla swoich potrzeb. Trudno o bardziej widowiskowe pole bitwy, zwłaszcza gdy autorzy walczący z wielkimi studiami o swoje racje (mające wymierną wartość w spadającej wartości dolara), decydują, jak i gdzie ustawić armaty oraz w którym momencie z nich wystrzelić.
My możemy tylko trzymać kciuki, by strajk amerykańskich scenarzystów trwał jak najdłużej. Dzieła sztuki na tym nie ucierpią, co najwyżej twory rzemieślnicze. Nie będę płakał, że kontynuacje „Harry’ego Pottera”, „Supermana” czy „Kodu Leonarda da Vinci” stoją pod znakiem zapytania.
Zresztą kino nie traci tyle na strajku, co telewizja. Niestety, tylko amerykańska. Widzowie zza Oceanu narzekają, że powtórka goni powtórkę i coraz częściej wyłączają telewizor. Do strajku mogliby przyłączyć się więc i pracownicy stacji tv, którzy tracą strajkujących widzów. Ci szukają rozrywki gdzie indziej. W ostatnich dwóch miesiącach o jedną piątą wzrosła liczba odbiorców YouTube.com. Rośnie znaczenie serwisów oferujących filmy, seriale, rozwija się rynek gier. Paradoksalnie scenarzyści żądający m.in. większego udziału w zyskach z publikacji filmów w internecie, powodują wzrost zainteresowania i wpływów tego medium.
Gdyby nasi twórcy zrobili w ubiegłym roku film o Sierpniu’80, mieliby duże szanse w Hollywood. Etos Solidarności podbudowałby amerykańskich scenarzystów, a my przypomnielibyśmy światu, kto zmienił oblicze Europy. Taki film jednak nie powstał. Najwyraźniej w Polsce mamy permanentny strajk scenarzystów.