Zagrają o życie Lozano

pszeleszczuk1.jpgTo jest nasza ostatnia szansa – powtarzają przed turniejem w Espinho polscy siatkarze. Niesłusznie. Dla nich to tylko kwestia wyjazdu na igrzyska. Tylko, bo większość z nich była już na olimpiadzie i ma jeszcze przed sobą kilka lat gry na niezłym poziomie. Jeśli ktoś w Espinho gra o życie, to jest to Raul Lozano. Dla niego porażka oznacza pożegnanie z Polską.

Gdy dwa lata temu Argentyńczyk doprowadził nasz zespół do wicemistrzostwa świata, był bohaterem narodowym. Teraz żądni krwi dziennikarze już ostrzą pióra, by ściąć nimi głowę Lozano.
Poniekąd słusznie, bo Polska powinna pojechać na igrzyska. Ale Argentyńczyk nie zasłużył na piekło, jakie spotka go w przypadku porażki w Espinho. Nawet jeśli ten turniej skończy się klęską, to ja wciąż będę patrzył na dokonania Lozano przez pryzmat srebra MŚ w Tokio, a nie porażek w Moskwie (ME)
i Tallinie.

Nigdy nie zapomnę zwycięstw nad Rosją, Serbią czy Bułgarią i triumfującego Lozano. Jeśli Argentyńczyk będzie musiał odejść, to chciałbym, żebyśmy zapamiętali go jako trenera wicemistrzów świata, a nie szkoleniowca, który nie pojechał do Pekinu.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.