K. Majszyk: Jesteś głodny? Urząd chce na to dowodów
Z powodu gąszczu wykluczających się przepisów w Warszawie nie ma obwodnicy z prawdziwego zdarzenia, szybkich tramwajów, zielonej fali itd. Do tego prawie wszyscy się już przyzwyczaili. Tym razem w gęstwinie procedur zaginął człowiek: administracja nie jest w stanie nakarmić niedożywionych dzieci.
Nowa ustawa o systemie oświaty przekazała decyzję ośrodkom pomocy społecznej. Dlaczego nie decyduje, jak dotąd, pedagog szkolny, który jest przecież najbliżej dzieci? Nie zapytamy o to twórcy przepisu, bo jest anonimowy, a przez to bezkarny. Spróbujmy wczuć się w jego rozumowanie: „Pedagog może być nieuczciwy. Może próbować naciągnąć Skarb Państwa na pomidorówkę i mielonego za 6 zł. Lepiej więc spiętrzyć procedury i wszystko scentralizować”.
Jak działają teraz OPS-y? Muszą uzyskać od rodziny tonę kwitów, z których wyliczą dochód na głowę. Nie dostarczysz wszystkich kwitków? Nici z jedzenia. Dochód na głowę jest o 2 zł za wysoki? Do widzenia, stać cię na kebaba. Urzędnicy muszą też wejść do mieszkania i odbyć „wywiad środowiskowy”. Jeśli rodzina jest patologiczna – np. tata baluje, mama poszła w tango – urzędnik wywiadu nie zrobi. Wtedy dziecko też chodzi głodne.
I jak to się ma do orędzia, z 2 maja, premiera Donalda Tuska, który obiecał, że głodne dziecko zje w szkole obiad bez udowadniania, że jest wystarczająco biedne?
30 maja 2008 at 9:49
Te przepisy, rozporządzenia, to szambo proceduralne nas zniszczą! one (plus mentalność obijających się do g. 16 urzędasów) zatrzymują rozwój Polski.
niech ktoś wreszcie uprości to wszystko! nie moźemy być ciągle z tyłu cywilizowanego świata. dość tego.