M. Górecka-Czuryłło: Sprzedamy park, potem kawałek nieba
Pieniędzy w budżecie – nawet najbogatszego miasta – nigdy za wiele i dlatego gospodarni włodarze stolicy postanowili sprzedać park w centrum Warszawy. – I bardzo dobrze. Miasto to nie las. Tu wieże budować trzeba – powiedzą pragmatyczni inwestorzy, którzy już zacierają ręce, by zakupić grunt w najlepszym miejscu w stolicy.
Pewnie chętnie nabyliby kawałek Central Parku albo Pól Elizejskich, ale tego terenu jakoś nikt nie planuje sprzedawać.
Nie chcę być posądzana o malkontenctwo, ale już słyszę utyskiwania urzędników: Jak nie budujemy w centrum miasta, to źle, teraz – jak chcemy budować – to też źle. Wiem: inwestycje są miastu potrzebne. Warszawiacy czekają na nie, jak ogrodnik na pierwsze wschodzące kwiaty. Ale właśnie samych kwiatów już niedługo w Warszawie nie będzie. A betonowo-szklana pustynia, z nie wiem jak piękną, strzelistą architekturą, nie jest miejscem przyjaznym człowiekowi.
Może więc zanim zabuduje się stary park i rozjedzie buldożerem kwiatowe klomby, warto posłuchać nie tylko ekonomistów. Może coś mądrego do powiedzenia ma pan od przyrody albo uczony od wiatrów i wody? Nasi włodarze mają wokół swoich domów dużo zieleni. Nie wycinają starych drzew w Wawrze, i, jeszcze nie, w Wesołej. Mają też nad sobą błękitne niebo. To w centrum jest pewnie droższe. Może też warto je sprzedać?
3 czerwca 2008 at 9:12
Pierwszorzędna końcówka komentarza. Hanka z wiceprezydentami opalają tyłki w Wawrze/Wesołej czy innym wiejkim zaścianku, którego zieleni nie moźna tknąć choćby tamtędy najwaźniejsza inwestycja na świecie miała byc prowadzona, a w centrum miasta proszę! Wszystko sprzedac, bo inwestor zapukał do wiejksiego domu decydenta w Wesołej/Wawrze.
Proponuje rozłoxyć inwestycyjne akcenty trochę bardziej równomiernie, czyli mniej sobie dogadzać, a więcej myśleć o całym mieście, bo inaczej skończycie jak szyszko, albpo jeszcze gorzej jak piskorski. Howgh
5 czerwca 2008 at 16:22
Jak mozna sprzedac cos co jest wlasnoscia Polakow?