Maciej Białek: Smutny lot balonem
Na przedmieściach Bad Waltersdorf jest jedna z największych miejscowych atrakcji – Ballonzentrum, czyli wielkie pole z balonami. Można tam unieść się w powietrze napompowanym dmuchawcem. O prestiżu tego miejsca niech świadczy fakt, że w 1999 roku rozegrano tu mistrzostwa świata w baloniarstwie.
Nieprzypadkowo piszę o tej pięknej dyscyplinie sportu dzień po meczu z Niemcami. Euforia i amok przed jego rozpoczęciem przypominały mi nadmuchiwanie wielkiego balonu, który – tradycyjnie zresztą – pękł z hukiem. Mniejsza o to, że przebiła go szpilka z polską blondwłosą główką Łukasza Podolskiego. Po prostu pękł. Koniec, kropka.
Przed starciem z trzecim zespołem świata słyszałem wiele prognoz kibiców i ludzi ze świata rozrywki. Co prognoza, to zwycięstwo. I jeszcze te odniesienia do historii. Cedynia, Grunwald… Zapominano, że z podstawowego składu reprezentacji Polski tylko bramkarz kosztuje ponad 5 mln euro. U Niemców proporcje są troszkę inne. Tam tylko bramkarz kosztuje poniżej 5 mln euro.
– Co za poranek! Po tym 0:2 nie byłem w stanie wyjść rano z łóżka. Ja się z niego zsunąłem… – powiedział mi wczoraj rano kolega dziennikarz.
Nie mam nic przeciwko gorącemu patriotyzmowi, ale trochę umiaru nigdy nie zaszkodzi. Nawet jeśli przeradza się w tak skrajny pesymizm jak u Kazika Staszewskiego. O ile dobrze zrozumiałem, znany muzyk typował 5:0 dla Niemców.
– „Kaza“ trochę pojechał – stwierdził Muniek Staszczyk.
Może pojechał, ale przynajmniej nie spadł z hukiem na ziemię. Z wielkiego nadmuchanego balonu.
10 czerwca 2008 at 17:28
Nie ta droga do podniecania sie jakims tam meczem.
Ta gra nic nie ma wspolnego z wielkim patriotyzmem.
“Ten bramkarz kosztuje tamten bramkarz kosztuje….”
A ile kosztuje sedzia???
Czy trener na tym zarobil? A moze jego asystent??
A w co investuje jeden z graczy?
“Game Fixing” to przeciez nie nowosc.
Czym wiekszy balon tym wieksza kase ktos tutaj dla siebie napompowal!
Zycze wiecej szczescia nastepnym razem!