Lotniskowy zastój wokół Warszawy
Okęcie: będą nowe prognozy i analizy. Modlin: trwa walka z nietoperzami. Centralny port pod Łodzią: rząd zleci ekspertyzy. Lotniskowe inwestycje w stolicy i wokół kuleją.
Lotnisko Okęcie obsłużyło w pierwszym kwartale tego roku o 14 proc. więcej pasażerów niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Według prognoz przedstawionych na wczorajszej konferencji poświęconej rozwojowi lotnisk, do końca roku przez port przewinie się rekordowe 10 mln osób. Do Euro 2012 będzie to co najmniej 12 mln.

18 czerwca 2008 at 8:07
Od lat fachowcom od lotnictwa wiadome było, że Modlin nie nadaje sie na lotnisko międzynarodowe dla dużych samolotów.
I od lat wiadomo, że najbardziej korzystne sa okolice Mszczonowa.
A tereny Okęcia warte są kilka miliardów złotych - wystarczą na wykup terenów pod nowe lotnisko i doprowadzenie do niego kolei i dróg.
Budować zaś może prywatny inwestor.
18 czerwca 2008 at 8:55
Dyletanci z ministerstwa infrastruktury wsztystko schrzanią.
Budować, nie budować, eee tam. Lepiej grać na czas, zlećmy ekspertyzę. To woła o pomstę do nieba.
18 czerwca 2008 at 10:11
O Modlinie mozna zapomniec. Chodzi o ptaki, ale przede wszystkim wpadajace w wirniki samolotow.
Na zakupienie ekspertyzy ze ptakow pod Modlinem chronic nie trzeba, na to szybko znaleziono urzednika. Jednak nikt nie chce podpisac sie pod opinia, ze nie ma zagrozenia katastrofa samolotowa, bo za to moze grozic kryminal. Trwaja poszukiwania chetnego. Mysle jednak, ze o tej lokalizacji mozna zapomniec.
A pod Mszczonowem rosnie sobie pszenica…
18 czerwca 2008 at 15:49
Ekspertyzy i ekspertyzy. A kiedy w końcu wezmą się do roboty? Trzeba budować. Bo jak będzie tak jak z kosztami budowy II linii metra, to żadne inwestycje w Warszawie nie mają szans na realizację!!!
18 czerwca 2008 at 19:36
Komentarz jest zbędny.
To jest Polska!
19 czerwca 2008 at 11:45
Co tu komentować? Od lat wiadomo, że Okęcie nie nadawało sie do rozbudowy. Że żaden z niego hub. Pierwsze studium wykonalności dla Modlina jako nowego lotniska dla Warszawy, powstało na początku lat 90-tych.
A potem ktoś mądry wpadł na pomysł: a może by tak z Okęcia zrobić hub? I jeszcze jeden terminal… i jeszcze jeden pas startowy… i jeszcze cargo… i jeszcze tanie linie… A władze zajmujące sie infrastrukturą, zamiast sie powaznie zastanowić, czy Okecie da się “napompować” do rozmiarów hubu, ucieszyły się, że tanim kosztem da sie zrobic Frankfurt z Okęcia.
Gołym okiem widać, że sie nie da. Że z kartofla nie da sie wyhodować dębu, a jak sie chce mieć dąb, to trzeba zacząć w innym miejscu.
W sprawie Okęcia dały plamę (i nadal dają) nie tylko władze lotniska i czesto zmieniający sie dyrektorzy. Plame dały (i dają) władze ministarstwa infrastruktury, władze Warszawy, władze województwa. Nikt nie miał odwagi wycofac się w porę z błędnej koncepcji rozbuchania Okęcia do rozmiarów wielkiego lotniska, a teraz obecny dyrektor i obecny minister muszą wypic to piwo, które poprzednicy nawarzyli.