Bez powrósła snop jest tylko słomą, czyli jak Hiddink obudził po 20 latach niedźwiedzia
Sądziliśmy, że krew w naszych żyłach już dawno się nie burzy, że zastygła, prawie zamarzła” – napisał po meczu Sbornej ze Szwecją (2: 0) rosyjski „Sport-Express”. Moskiewska prasa dodawała, że „Guus Hiddink nauczył rosyjskiego niedźwiedzia tańczyć z piłką”.
Ładnie napisane, ale za lekko. Nie chodzi tylko o naukę tańca. Holender przede wszystkim obudził niedźwiedzia. „Bestię”, która spała od 20 lat (od czasu występu w przegranym finale ME 1988).
Po rozpadzie ZSRR Rosja dwukrotnie grała w finałach mistrzostw świata i dwukrotnie w finałach Euro, ale nigdy nie wyszła z grupy. Aż zatrudniła za 2 mln euro rocznie Hiddinka.
Jak mówi jedno z rosyjskich przysłów, „bez powrósła snop jest tylko słomą”. Mnóstwo słomy (świetnych piłkarzy) Rosjanie mieli już od dawna. Powrósło znaleźli w Holandii.
W ubiegłą sobotę miałem okazję być na meczu Grecji z Rosją w Salzburgu. Zauroczony pięknem tego miasta nie ogarniałem do końca wydarzeń dziejących się na boisku. Owszem, widziałem zmierzch piłkarskich bogów (trochę przypadkowych), którzy już chyba nigdy nie powtórzą mistrzostwa Europy z 2004 roku. Skoncentrowany na greckiej tragedii w mieście Mozarta nie zauważyłem, że w dniu, gdy upada jedna potęga, rodzi się inna. Potężniejsza, bogatsza, niezmierzona. Niedźwiedzie obudzone po długim śnie idą na polowanie. Ten rosyjski zdążył przez 20 lat bardzo zgłodnieć. I na pewno pamięta, że wtedy – w 1988 roku – został uśpiony przez Holandię.