Maciej Białek: Axle są nieistotne, tutaj triumfują bestie
“Wiele trzeba mocy, by umieć żyć, wiedząc, jak bardzo życie i niesprawiedliwość są ze sobą złączone” – napisał kiedyś Fryderyk Nietzsche. Po ćwierćfinałach w Austrii i Szwajcarii jego słowa nabierają szczególnego znaczenia. Od razu zaznaczam – porażki Portugalii, Chorwacji i Holandii w walce o medale Euro 2008 nie są dla mnie niespodzianką. Po prostu taka jest historia i logika wydarzeń podczas mistrzostw Europy. Tutaj wygrywa ten, kto gra brzydziej (reguła nie tyczy Rosji).
Pamiętacie państwo finały w Portugalii cztery lata temu? Nie było dziennikarza, który nie zachwycałby się stylem gry
Czechów. W półfinale Nedved, Baros i koledzy mieli zmieść bezbarwnych, ale konsekwentnych do bólu Greków. Nie zmietli (0:1).
Piłka to nie łyżwiarstwo figurowe. Chorwaci w meczu z Niemcami kręcili na boisku nieziemskie piruety, skakali rittbergery i axle, ale to ich przyspawani do lodu rywale mają już medal. W tym czasie piłkarze Bilicia robią sobie okłady na biodrach po bolesnym upadku w meczu z Turkami.
– Ta porażka będzie mnie nękać do końca życia – mówi zrozpaczony Bilić.
Zapomina o słowach jednego z byłych amerykańskich rugbistów, porównującego tę dyscyplinę do piłki: „Rugby to bestialska gra, w którą grają dżentelmeni, piłka nożna to dżentelmeńska gra, w którą grają bestie”.
23 czerwca 2008 at 11:50
Zgadza się, piłka to nie łyżwiarstwo figurowe. Ale ma wiele z nim wspólnego - i w piłce i w łyżwiarstwie wynik może wypaczyć sędzia.
A tak trochę off topic - nie jest Pan już zmęczony piłką nożną? Podziwiam zapaleńców, ja też kiedyś taki byłem, dziś po prostu nawet naszej reprezentacji nie jestem w stanie obejrzeć od pierwszej do ostatniej minuty. Nerwy nie te.