Parkuj bez biletu i stój

Strażnicy nie sprawdzają, czy kierowcy korzystający z parkingów Parkuj i Jedź mają bilety. A kanary pojawiają się tu co trzy dni.

Strażnicy nie sprawdzają, czy kierowcy korzystający z parkingów Parkuj i Jedź mają bilety. A kanary pojawiają się tu co trzy dni.
2 lipca 2008 at 23:42
Co za bzmyślność?! Wystarczy zrobić szlabany działające na tej samej zasadzie, co bramki w metrze! No ale żeby na to wpaść to trzeba mieć, k…, mózg! Wykształciuchy za 100 lat by tego nie wymyślili.
3 lipca 2008 at 7:03
Najprostszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie na stałe czytnika, który uruchamiałby podniesienie szlabanu przy zbliżeniu do czytnika ważnego biletu. Myślę, że nie byłyby to znaczące koszty dla miasta.
3 lipca 2008 at 9:23
smiech na sali. Wszędzsie na zachodzie moźna, tylko u nas nie moźna.
3 lipca 2008 at 9:32
> Wystarczy zrobić szlabany działające na tej samej zasadzie, co bramki > w metrze!
parking za 11 mln, ale na kasownik już nie wystarczyło pieniędzy ;(
3 lipca 2008 at 9:52
Hmm… a zatem jestem inteligentniejszy!!! A może zainstalować kasownik przy wjeździe? Pomysł tanio sprzedam.
3 lipca 2008 at 10:01
Jakby sprawdzali bilety, to by się mogło okazać, że wcale nie ma takiego wspaniałego wykorzystania, bo ludzie na zakupy do hali przyjeżdżają ;-)
3 lipca 2008 at 11:17
W Warszawie panuje chyba jakaś moda na niedorobione projekty i niemożność wdrożenia w życie tego, co się wszędzie na świecie udaje. Jakim problemem byłoby zainstalowanie szlabanów z wbudowanymi czytnikami kart miejskich i biletów? Czy to taki kłopot? Bo tak za pieniądze wszystkich powstał ładny, darmowy parking dla przyjeżdżających na zakupy bądź pracujących w okolicy…
3 lipca 2008 at 13:44
Bez przesady. Przecież kontroler raz na dwa tygodznie przez cały dzień wystarczy. Koszt karty na miesiąc to okoł 80 zł, a kara około 140zł. Nie opłaca to się 90 % korzystających nielegalnie. A co by się stało przy szlabanie, przez który chce przejechać kierowca bez karty? Zablokowałby ruch przez 2 godziny?
3 lipca 2008 at 15:41
Nie bardzo rozumiem tej idei. Kierowca ma wsiąść do autobusu, skasować bilet, wrócić na parking, żeby okazać go przy wjeździe i wrócić do autobusu?
3 lipca 2008 at 15:56
wystarczy zatrudnić kontrolera który by pracował za prowizję od kary,a strażnicy mają braki w ludziach na poziomie 40%,kupe swojej roboty i tej którą zwala na nich policja-też z braku ludzi.
3 lipca 2008 at 18:39
Wszystkie bilety w miescie maja pasek magnetyczny. Przy wjezdzie jest umnieszczony czytnik biletow. Nie masz biletu nie wjedziesz. Przy wyjezdzie nie ma kontroli.Ale to wymaga koordynacji ze strony miasta.
Rozumniem ze nie jest to parking godzinowy gdzie nalezy placic w zaleznosci od czasu parkowania? Wprzeciwnym razie przy wjezdzie dostajesz bilet automatycznie z data i godzina wjazdu, szlaban sie otwiera. Placisz w automacie naleznosc, wyjezdzasz, wsuwasz skasowany bilet do czytnika, szlaban sie otwiera opuszczasz parking. Jesli jest jakis problem z biletem jest droga odjazdu z powrotem do wewnatrz, do osoby na dyzurze, o wyjasnienie sprawy.Tak pracuje duzy platny parking w Hiszpanii (Cortingles).
3 lipca 2008 at 21:57
A ja sie pytam po co? Bilet - 78zł Kara 2x w miesiącu 250-300zł. Kupuje kartę i mam spokój. A przy okazji ruch odbywa się płynniej.