Arkadiusz Bartosiak: Psychodeliczna zabawa miejska

abartosiak.jpgNiedawno, kiedy wjechałem rowerem na chodnik, żeby bezpiecznie przejechać przez ruchliwe skrzyżowanie, ze srogą miną zatrzymał mnie policjant. Łaskawie nie wystawił mandatu, tylko kazał wracać na jezdnię. Przy okazji wcielił się w Wujka Dobra Rada i poradził, żebym po Warszawie jeździł tylko ścieżkami rowerowymi.

Najpierw zbaraniałem, ale zaraz potem przyszło mi do głowy, że to świetny pomysł na psychodeliczną zabawę miejską. Przejedź z warszawskiego punktu A do warszawskiego punktu B, korzystając tylko ze ścieżek rowerowych.

Idę o zakład, że nie ma takiego drugiego miasta, w którym jest tyle ścieżek rowerowych prowadzących donikąd – zaczynających się i kończących bez powodu. To wielki sukces Warszawy. Wreszcie nasze miasto jest w jakiejś dziedzinie najlepsze na świecie. Władze stolicy powinny być naprawdę dumne – przecież teraz mogą skuteczniej promować Warszawę. Wystarczy dobra reklama i tylko patrzeć, jak tłumy japońskich turystów zakochają się w warszawskich ścieżkach. Przesadzam? No pewnie, że tak. W końcu: “nie przesadzajmy z budową ścieżek rowerowych” – oznajmił Lech Kaczyński, kiedy był prezydentem Warszawy. Wszystko wskazuje na to, że urzędnicy ratusza do dziś trzymają się tej złotej dewizy.

autor jest szefem internetowego serwisu ekologicznego www.wiecejtlenu.pl

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.