P. Dziubłowski: Wyczesane z głowy
Film jak film. Z reklamami na początku i listą płac na końcu. Tylko w środku czegoś brakuje. Coś się urwało reżyserowi. Spokojnie. Ani Jarosław Żamojda, autor wyjątkowych pozycji w polskiej kinematografii ostatniej dekady – „Sześciu dni strusia” i „Rh+”, ani Mariusz Pujszo, twórca nie mniej błyskotliwy, którego „Legendy” nie sposób zapomnieć, ani nawet Rafał M. Lipka, reżyser „Łowców skór”, filmu, o którym było głośno, dopóki nie obejrzał go pierwszy widz – nie popełnili kolejnej zbrodni.
Spokojnie, bo tylko spokój może nas uratować. Recydywiści polskiego kina siedzą bezczynnie, czekając na producencką amnestię albo biznesmena, którego wybranka czy kochanka ma aktorskie ambicje – polskie kino leczy rany po ich ciosach – a tu nagle ni stąd ni zowąd, bęc! Na widza zamachnął się twórca, przy którym bledną talenty Żamojdy, Pujszy i Lipki razem wziętych. To Wist. Nie Jarek, znany artysta stołecznych scen, ale Robert, filmowiec. Świat zadziwił trzy lata temu debiutem „Raj u stopy” na podstawie własnego scenariusza, absolutnie najgorszym filmem, jaki widziałem w życiu. Główną rolę zagrał tam Cezary Żak. Pewnie już to wyparł, bo rola producenta rajstop to obciach dużo większy niż „Mydełko Fa” w wykonaniu Marka Kondrata.
Jak aktor pokroju Żaka zgodził się na taką chałturę i pozwolił sobie na dowcip, dla którego nawet koszary to zbyt wysokie progi – nie pojmuję. Film Wista, jak się okazało biznesmena z branży tekstylnej realizującego swoje marzenie tym utworem, tygodnik „Newsweek” przywitał niemałą, pochlebną recenzją. Gusta i guściki czy może zawisłe i niezawisłe dziennikarstwo? Odpowiedź zostawmy sumieniu autora tamtego tekstu. Może równie ciepło napisze o „Teczkach” – drugim rozdziale w filmografii Wista. Streścić tego tytułu nie sposób. Gdzieś tam w tle atmosfera lustracji, a na pierwszym planie „sprawy i sprawki”, co jak mantrę powtarzają bohaterowie, których postępowania nigdy nie pojmiemy.
Robert Wist jest jak Florence Fosters Jenkins, znana ze spektaklu „Boska” Krystyny Jandy milionerka, która za własne pieniądze wyrobiła sobie opinię najgorszej śpiewaczki świata. Wist na razie w Polsce nie ma konkurencji.
28 lutego 2008 at 20:56
jestem ciekawa, kto na taki film dał pieniądze, bo jakoś wątpię, że Pan Wist oplacał aktorów ze swojej kasy. Czemu pieniędzy nie przeznaczy się na filmy typu “Rezerwat” - dobre i polskie filmy… Strata kasy i aż boli.
20 marca 2008 at 13:31
witam, nie wiem w ogole jak sformułować tę prośbę ale posiadam historię młodych wilków z dzisiejszych czasów i potrzebuję namiarów na Pana Jarosława Żamojdę myślę że dobrze by było, gdyby nakręcił kolejną część. gdyby miał Pan adres e mailowy lub inny kontakt z Panem Jarosławem bardzo bym prosił.
Z góry dziękuje i pozdrawiam