R. Jabłoński: Klęski w łóżku i w kulturze

rjablonski5.jpgI znowu przeżywamy pasmo narodowych klęsk. Otóż w kategorii europejskiego bzykania Polacy są na ostatnim miejscu. Właśnie media doniosły, że firma Durex, ta od kondomów, zleciła przeprowadzenie specjalistycznych badań. Kto z kim i ile razy. Wynik powalił mnie na ziemię.

Całe życie się starałem, zapoznawałem kolejne narzeczone, dzielnie znosiłem ich bóle głowy oraz neurastenię. I nic to nie dało. Znów jesteśmy w ogonie Europy.

Otóż – faceci mają u nas średnio po 12 partnerek. Nie na tydzień, nie na miesiąc, nawet nie w roku. Przez całe życie! Przejęty zgrozą, nie skomentuję tego. Baby zaś mają tylko po pięciu gachów. A potem
partie narodowo-katolickie dziwią się, że przyrost naturalny u nas mikry. Było po co walczyć z pornografią i agencjami towarzyskimi? Jak nie ma bzykania, to nawet becikowe nie pomoże. Obawiam się, że skarleliśmy.

Klęski ponosimy nie tylko w kraju. Właśnie za Atlantykiem uwalono pewien słuszny narodowo film. I nie mamy Oscara. Wstrząs w społeczeństwie był tak wielki, że na łamach jednego z portali co światlejsi młodzi internauci domagali się ogłoszenia żałoby narodowej. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego jej nie ogłoszono.
A więc, żegnajcie orły, sztandary. Nic nam już nie zostało poza satysfakcją, że nikt nas nie rozumie. Jesteśmy honorkami. Niestety, pod tym pojęciem kryją się osoby zakompleksione i nieobyte. Coś jest na rzeczy. Bo gdybyśmy byli obyci, to wiedzielibyśmy, iż amerykańscy jurorzy nie przepadają za odrabianiem narodowej historii na ekranie. Co innego, kiedy to jest ich historia.

Gdybyśmy na przykład nakręcili film o jednym prezydencie, co to ze stażystką, przy pomocy cygara… To niegdyś był skandal. Dlaczego? Bo chłopina starał się, podnosił średnią (patrz – badania firmy Durex), ale potomstwa z tego być nie mogło.
Oni tam w Ameryce są zakręceni. Nie to, co my. Bo u nas najważniejsze są prawdziwe, narodowe symbole. Na przykład za komuny wartość filmu historycznego liczono ilością czołgów w kadrze. Teraz już nie, gdyż czołgów prawie nie mamy. To dlaczego, cholera, społeczeństwo liczyło na Oscara?

W tym całym zamieszaniu uwadze ogółu umknęło, że jednak go dostaliśmy. Tylko, że nie za państwowotwórcze dzieło, a kreskówkę. Tak to oczekiwania rozminęły się z wynikami.
Że niby teraz marudzę? A skądże. Czy ktoś z was pamięta, że przed ćwierć wiekiem też dostaliśmy Oscara? I też za kreskówkę? Oczywiście, nie pamiętacie, bo to była niesłuszna nagroda. Na filmie ktoś tańczył tango. Wstyd! Słuszna byłaby wtedy, gdyby przed kamerą powiewały sztandary, a nad nimi latały orły. No, przynajmniej pawie. To takie egzotyczne ptaszyska spacerujące po Łazienkach. Czy mają z nami coś wspólnego? A mają, mają. Bardzo dawno temu pewien facet napisał o ojczyźnie. – „Pawiem narodów byłaś i papugą”.

Może i była. Ale tego pawia to na świecie dalej nie doceniają i nie chcą dawać mu Oscarów.

A papugi to wy lubicie?

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.