P. Szeleszczuk: Droższa piłka? Tylko pozornie

pszeleszczuk.jpgNajgłośniejszy przetarg na prawa telewizyjne w polskim sporcie mamy za sobą. Co roku do ligowej kasy będzie wpadać ponad 130 milionów złotych. To ponad dwa razy więcej niż do tej pory. Kto na tej transakcji zyskał najwięcej? Zadowoleni są wszyscy. Canal Plus nie wypadł z rynku. Wracająca po latach do ligowej piłki TVP okazyjnie kupiła kilka łakomych kąsków.

Ligowi prezesi zacierają ręce, bo jak manna z nieba spłynie im do kas w najbliższych latach prawdziwy deszcz pieniędzy. Przeciętny zespół może liczyć na co najmniej 7,5 miliona złotych rocznie! Nawet dla Wisły czy Legii są to znaczące kwoty. A co dopiero dla najbiedniejszych… Za telewizyjne pieniądze będą mogli przeżyć sezon.
Teoretycznie te gigantyczne sumy powinny podnieść poziom ligi. W praktyce może wyglądać to zupełnie inaczej. Gdy osiem lat temu kluby podpisywały z Canal Plus rekordową umowę na 100 milionów dolarów, marzyliśmy o nowych stadionach, na których tłumy kibiców będą oglądać gwiazdy. A co dostaliśmy? Podgrzewane murawy i kilka absolutnie niezbędnych remontów, które uratowały umierające obiekty przed zawaleniem. Nic dziwnego, że wyróżniający się piłkarze uciekają za granicę od razu, gdy tylko pojawi się jakakolwiek oferta. Zamiast wykonać gigantyczny skok, zrobiliśmy jedynie mały krok do przodu. Nie ma powodów, by sądzić, że tym razem będzie inaczej.
Czym to grozi? Taki marsz w ślimaczym tempie na tle Europy jest niczym innym jak… krokiem w tył. Nasz wątpliwy progres najlepiej obrazuje cena za prawa do ekstraklasy, która w ciągu ośmiu lat wzrosła o jakieś 30 procent. Tymczasem, by pokazać ligę angielską czy niemiecką, trzeba wydać kilka razy więcej niż kilka lat temu. Przy 500 milionach euro, które kosztuje Bundesliga, pieniądze, jakie płaci Canal Plus, są śmieszne. Ale pokazują, jak wielka przepaść dzieli nas od najlepszych.

Jedna Odpowiedź dla wiadomosci “P. Szeleszczuk: Droższa piłka? Tylko pozornie”

  1. bp Pisze:

    Damn, you’re ugly ;)

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.