Miliard w kontenerze

Miliard złotych wyrzucamy co roku do kosza na śmieci. Jak to możliwe? Tyle warte są surowce wtórne, które trafiają na wysypiska.

– Zabraliśmy pojemnik na surowce wtórne sprzed siedziby straży miejskiej – mówi Dominik Dobrowolski, wiceprezes fundacji Nasza Ziemia. – Chcieliśmy sprawdzić, co naprawdę trafia do takiego kosza.

Przeczytaj cały artykuł. 

28 Odpowiedzi dla wiadomosci “Miliard w kontenerze”

  1. tintina Pisze:

    Jaki jest los posegregowanych śmieci w Warszawie? Czy wszystkie trafiają do sortowni i firm recyklingowych ? Czy są przetwarzane, czy tylko lądują w oddzielnej strefie wysypiska ?
    Ślędzę artykuły prasowe na temat segregacji odpadów w W-wie i jakoś nie ma w nich odpowiedzi na te pytania. Jest za to sporo o opłacie marszałkowskiej i powodzie jej wzrostu.
    Nie wystarczą ulotki z instrukcją jak segregować, potrzebne jest mówienie o tym, że ma to sens i jest opłacalne.
    Pozdrawiam wszystkich ortodoksyjnie segregujących :)

  2. Arek Pisze:

    Segreguję odpady, ale złoszczę się na eko kłamców. Wartość śmieci = 1 mld zł. A ile kosztuje pozyskanie tego Miliarda? Ile kosztuje selektywna zbiórka (system pojemników, transport, sortownie, dodatkowa praca itp.). Nie używajmy fałszywych argumentów - powiedzmy, że musimy segregować, żeby nie utonąć w śmieciach, a nie że to taki świetny biznes, bo potem się okazuje, że do interesu musimy dokładać, a paru Ekologów przeistacza się w Urzędników i załatwia sobie świetne posadki.

  3. Rasten Pisze:

    Wszystko pięknie, a teraz trochę rzeczywistości.

    Na moim osiedlu w Warszawie pełno jest kontenerów na różnego rodzajów odpady. Ludzie a w szczególności dzieci z zaangażowanie segregują i wyrzucają odzielnie papier, szkło, plastik. A raz w miesiącu, czy co 3 tygodnie podjeżdża ciężarówka i wszystko razem ląduje do kupy. Czy to ma sens ? Skoro już raz podzielone miesza się z powrotem. Gdzie tu logika ?

  4. Roman Pisze:

    U mnie na osiedlu (ok. 330 lokali) jest jeden zbiorczy pojemnik na odpady PSP (papier, szkło, plastik). Brak szczegółowych informacji o pożądanym stanie wrzucanych odpadów (papier lakierowany, szklane butelki bez zakrętek itp.) Taki zbiorczy kontener budzi podejrzenia, że to wszystko i tak idzie “do jednego kosza”, czyli i tak na to samo wysypisko. Czy tego nie dostrzegają organizatorzy tej akcji? Może to wiąże się się i z psychologią, ale brak dokładniejszych informacji (chociażby odpowiednie naklejki na takich pojemnikach) w pewnym stopmiu niweczy zamysły organizatorów.

  5. adrewniak@warszawa.um.gov.pl Pisze:

    Michał Kasztelan - prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Spółki z o. o. w Jeleniej Górze:
    Sprzedaż szkła, makulatury i butelek PET przynosi przychód na poziomie 100 tysięcy złotych rocznie, podczas gdy koszty selektywnej zbiórki są cztery razy wyższe”.
    Inny szef przedsiębiorstwa Zdzisław Czekalski, prezes Pekomu z Żar: Segregacja śmieci w ubiegłym roku kosztowała nas 134 tys. zł, a pozyskane surowce wtórne sprzedaliśmy za 4 tys. zł, same straty - zaznacza. Straty te pokrywają w opłatach za usuwanie odpadów ci których obsługujemy… Jeszcze nikt w Polsce nie zarabia na selektywnej zbiórce odpadów - przy obecnych cenach za szkło, makulaturę, plastyki jest to po prostu nierealne…
    ——————————–
    W pełni zgadzam się w wpisem Arka z 28 sierpnia godz. 8:58.

    Wmawianie więc ludziom, że w ich odpadach domowych znajduje się „majątek” – tak jak robi to „Nasza Ziemia” przynosi między innymi skutek taki, że ludzie oburzają się, że muszą płacić za selektywną zbiórkę odpadów.
    Musi wreszcie dotrzeć do świadomości wielu osób, w tym do parlamentarzystów, że selektywna zbiórka odpadów to jest obowiązek dla środowiska - ale nie “czysty zysk” ekonomiczny.
    A niższe ceny usuwania odpadów domowych dla tych, którzy są objęci selektywną zbiórką odpadów nakazuje ustawa - posłowie chcą więc “cudu” - nie wskazując jak taki zrealizować.
    Może Dominik Dobrowolski zamiast mącić ludziom w głowach zajmie się „zarabianiem” na odpadach – bez potrzeby wnoszenia opłat za ich usuwanie?
    Selektywna zbiórka odpadów to potrzeba prawna i cywilizacyjna - ale nie “interes”.
    Koszty selektywnej zbiórki to: zakup pojemników, koszty transportu i zatrudnienia ludzi do przewozu wysegregowanych odpadów, stworzenie bazy do odbioru, doczyszczania i magazynowania zebranych frakcji oraz zatrudnienie ludzi do czynności dokonywanych w tej bazie…

    Pan Dominik Dobrowolski plecie więc bzdury… nigdzie na świecie na odpadach się nie zarabia - chyba, że ktoś zdziera z nas tak wysoką opłatę za śmieci aby nie tylko pokryć deficyt - ale żeby jeszcze “wyjść na zysk”…
    Dlatego na całym cywilizowanym świecie - opłaty za odpady są wnoszone do administracji municypalnej po to aby kształtować cenę za odpady na zasadzie non-profit, czyli pokrycie niebędnych kosztów i na amortyzację systemu…

  6. eko.obywatel@gmail.com Pisze:

    W listopadzie 2007 roku w swoim expose Premier Donald Tusk zapowiedział przegląd realizacji zobowiązań akcesyjnych rozdziału „środowisko” (podpisanych w 2001 r.!) z możliwością wystąpienia do Unii Europejskiej o przedłużenie terminów okresów przejściowych aby uniknąć postępowań przeciwko Polsce za nieosiągalnie standardów wynegocjowanych i podpisanych siedem lat temu…

    Na poniższe wystąpienie nadal nie ma odpowiedzi…
    ————————————————————————————-
    19. VI 2008 —
    Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej, Prezes Rady Ministrów,
    Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu,
    Minister Infrastruktury, Minister Środowiska
    Szanowni Państwo –
    Niniejsza korespondencja kierowana do Państwa - czyli do najważniejszych osób w Rzeczpospolitej -
    ma na celu poinformowanie decydentów o sytuacji zagrożenia państwa z powodu możliwych sankcji finansowych z tytułu nierealizacji unijnych zobowiązań akcesyjnych dotyczących osiągnięcia standardów gospodarki odpadami komunalnymi
    - zobowiązań wynegocjowanych i podpisanych w październiku 2001 roku.

    Mimo tego, że mamy już 2008 rok – nadal aktualny jest raport z wykonania I-szego Krajowego Planu Gospodarki Odpadami na lata 2002-2006, który w drugim roku naszej obecności w Unii Europejskiej wykazał katastrofalny stan wykonania założeń tego planu a jednocześnie odsłonił brak transpozycji i implementacji unijnych zasad organizacyjno-logistycznych do polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi.

    Wszystko to zagraża unijnymi sankcjami finansowymi Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości które mogą być bolesne dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej. -
    Kary mogą wynieść w wariancie pesymistycznym nawet 250 tys. euro dziennie do czas usunięcia uchybień - a trzeba mieć świadomość, że przez siedem lat od podpisania zobowiązań akcesyjnych nie przeprowadzono nawet reform organizacyjno-logistycznych nie wspominając o ustanowieniu w kraju niezbędnej zintegrowanej sieci zakładów i instalacji dla gospodarki odpadami komunalnymi (art. 5 Dyrektywy Ramowej o odpadach)…

    Zamiast wdrażania programu naprawczego – administracja rządowa siedem lat po podpisaniu unijnych zobowiązań rozdziału „środowisko” w gorszący sposób „szuka” dopiero właściwego resortu do kształtowania zasad polityki w tej arcyważnej dla wypełnienia zobowiązań akcesyjnych dziedzinie municypalnej… W odpowiedziach na interpelacje Minister Srodowiska stwierdza, że to resort Infrastruktury odpowiada za odpady komunalne…

    W takich okolicznościach trudno jest liczyć na wyrozumiałość wobec Polski - dlatego jako obywatel i podatnik (unijne sankcje zapłacą przecież podatnicy i gorycz upokorzenia za to, że przez siedem lat nie przeprowadziliśmy nawet organizacyjnych reform dotknie wszystkich obywateli) - uparcie od wielu lat apeluję o wdrożenie programu naprawczego dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.

    Luty 2008 r. minister Maciej Nowicki w wywiadzie: „Obecnie w ramach prawa wspólnotowego prowadzonych jest 27 postępowań przeciw Polsce dotyczących ochrony środowiska. Grożą nam unijne sankcje, wstrzymanie dotacji na inwestycje np. na EURO 2012… http://www.przyjazni-srodowisku.pl/newsletter/nr47/maciej.html

    Czy jesteśmy jako Polacy skazani na ciągłe udowadnianie, że możemy być mądrzejsi dopiero po szkodzie?…
    eko.obywatel@gmail.com z Dolnego Śląska
    ————————————-
    I czekam, czy rząd deklarujący pełną integrację z Unią Europejską przetransponuje i implementuje również unijne zasady organizacyjno-logistyczne dla wyposażenia polskich samorządów w takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi?

  7. analityk odpadowy Pisze:

    Gospodarka odpadami komunalnymi jest nietypowym obszarem unijnych zobowiązań państwa, bo ich wykonanie nie zależy bezpośrednio od działań administracji rządowej.

    Usuwanie i właściwe zagospodarowanie odpadów komunalnych, tak jak w każdym dobrze zorganizowanym kraju, powinno być powierzone samorządom.
    Nietypowość gospodarki odpadami komunalnymi jako jednej ze sfer zobowiązań akcesyjnych państwa polega również na tym, że wszelkie działania organizacyjno-logistyczne administracji lokalnych muszą spotkać się z pozytywnym odzewem i współpracą mieszkańców gmin, którzy są głównymi wytwórcami odpadów i jednym z najważniejszych ogniw postępowania z odpadami w celu ograniczenia ich deponowania w środowisku.

    Jeśli każdy z nas nie podejmie wysiłku selektywnego gromadzenia odpadów już w mieszkaniu, to działania samorządów, chociaż często kosztowne i intensywne, mogą okazać się bezowocne. TO Z KOLEI PRZEKŁADA SIĘ NA POZIOM REALIZACJI ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH PAŃSTWA, CO MOŻE MIEĆ DRAMATYCZNE SKUTKI FINANSOWE DLA WSZYSTKICH PODATNIKÓW.

    FIASKO KPGO

    W 1999 r. po rozpoczęciu unijnych rokowań przedakcesyjnych Polska podjęła szereg działań dostosowawczych, aby przygotować się do pełnego uczestnictwa w UE. Jednym z nich było opracowanie i przyjęcie w 2002 r. Krajowego Planu Gospodarki Odpadami.

    Konieczność odrobienia dużego dystansu w stosunku do standardów gospodarki odpadami komunalnymi w krajach europejskich wymaga m.in. zbudowania racjonalnej sieci zakładów i instalacji do prawidłowego zagospodarowania odpadów, tak aby ograniczyć do minimum szkodliwe ich deponowanie bez przetworzenia na składowiskach. To z kolei wymaga stworzenia podstaw prawidłowego systemu organizacyjnego, finansowego i logistycznego w gospodarce odpadami, tak aby system bez zbędnych przeszkód prawno-organizacyjnych realizował podpisane zobowiązania międzynarodowe wynegocjowane w unijnych rokowaniach akcesyjnych.
    Niestety, już dwukrotnie (w miesiąc po przyjęciu KPGO w listopadzie 2002 r. i w lipcu 2005 r.) parlament odrzucił próby reform, które miały zbliżyć kształt systemu gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce do zasad zarządzania tą dziedziną w krajach starej UE….
    Skutkiem tego są katastrofalne wyniki wykonania założeń pierwszego KPGO na lata 2002-2006
    -W selektywnej zbiórce odpadów zbiera się zaledwie 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów komunalnych - postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8% (około 97,5% odpadów komunalnych trafia na składowiska).
    - Procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5% odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010 r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25%. - oznaczać to powinno prawie pięciokrotny wzrost w krótkim 3-letnim okresie czasu, co już wiadomo, że jest nierealne!
    - Unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się zaledwie 0,7% wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych - od 2000 r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie gospodarki odpadami komunalnymi.
    - Recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna w 50% założeń I KPGO.
    - Zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na poziomie 24% założeń I KPGO.
    - Ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg wydzielono w 2005 r. około 102 ton frakcji niebezpiecznych - czyli wskaźnik wykonania założeń I KPGO wyniósł 0,6%”!!.

    Potrzeba „europeizacji” systemu

    Gruntowna europeizacja polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi wymaga czasu na przeprowadzenie zmian legislacyjnych.

    Istnieje jednak aspekt naszych zapóźnień w gospodarce odpadami komunalnymi, który bardzo boli, bo nawet tam, gdzie działania administracji wyszły naprzeciw potrzebom XXI w. - my, obywatele, nie korzystamy z tego, aby zasłużyć na miano EkoEuropejczyków, którzy chcieliby dołączyć do osiągnięć innych narodów, które ograniczyły do minimum deponowanie odpadów.

    W tych miejscach w Polsce, gdzie są już „wyspy” selektywnej zbiórki odpadów domowych, smucą widoki przepełnionych kubłów na odpady wymieszane na tle pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, które tygodniami nie mogą się napełnić wysortowanymi w mieszkaniach odpadami opakowaniowymi…

    Żenująco niski poziom odzysku odpadów komunalnych jest poprzez perspektywę realizacji unijnych zobowiązań w zakresie osiągnięcia wynegocjowanych standardów gospodarki odpadami szczególnie ważny. JEST TO PROBLEM RANGI POLSKIEJ RACJI STANU I WIARYGODNOŚCI POLSKI JAKO CZŁONKA UE.

    Ważne są wszystkie działania ekoedukacyjne na rzecz upowszechnienia nawyku sortowania odpadów domowych i ich selektywnego gromadzenia, ale fakt, że centralna administracja nie wykorzystuje publicznych środków przekazu do przeprowadzania profesjonalnej kampanii ekoedukacyjnej można wskazać jako najjaskrawszy przykład zaniechań państwa w realizacji zobowiązań akcesyjnych.

    „Narodowy Program Edukacji Ekologicznej” opracowany w 2001 r., tak jak pozostałe plany dotyczące gospodarki odpadami, pozostaje dokumentem „na półce” w zakresie wykorzystania środków publicznego przekazu.
    Nieliczne, incydentalne i niepozostawiające śladu przykłady wykorzystania TVP i Polskiego Radia do emisji treści ekoedukacyjnych są jednorazowymi akcjami, które nie mają charakteru ciągłej realizacji narodowej strategii.

    DLATEGO WOBEC ZAGROŻENIA SANKCJAMI FINANSOWYMI ZA NIEOSIĄGANIE WYMAGANYCH STANDARDÓW W WYNEGOCJOWANYCH OKRESACH PRZEJŚCIOWYCH KONIECZNA JEST BEZPRECEDENSOWA I PERMANENTNA KAMPANIA EDUKACYJNA NA RZECZ UPOWSZECHNIENIA NAWYKU SELEKTYWNEGO GROMADZENIA ODPADÓW.

    (…) Najskuteczniejszym medium jej przeprowadzenia jest telewizja publiczna, które to zadanie - jako jeden ze środków masowego przekazu - ma wpisane, zgodnie z art. 78 ustawy Prawo ochrony środowiska, właściwie jako obowiązek.

    POWINNIŚMY WIĘC WIDZIEĆ W PORZE NAJWIĘKSZEJ OGLĄDALNOŚCI NP. SPOT POKAZUJĄCY ZWYKŁYCH LUDZI I ZNANE OSOBISTOŚCI PUBLICZNE, JAK Z TROSKĄ O ŚRODOWISKO SEGREGUJĄ ODPADY. NA KOŃCU NAPIS I GŁOS LEKTORA: A CZY TY POSTĘPUJESZ TAK SAMO?

    NASTĘPNEGO DNIA O TEJ SAMEJ PORZE KILKUNASTOSEKUNDOWY FILM O TYM, JAK ADMINISTRACJE W GMINACH (NIELICZNYCH…)ZORGANIZOWAŁY SYSTEM EKOLOGICZNEJ GOSPODARKI ODPADAMI. NA KOŃCU NAPIS: A CZY WŁADZE TWOJEJ GMINY WYWIĄZUJĄ SIĘ Z USTAWOWYCH OBOWIĄZKÓW W TEJ DZIEDZINIE?

    I tak codziennie na zmianę: raz my, konsumenci, nazajutrz nasi wybieralni przedstawiciele powinniśmy być pod presją płynącą z ekranu, aby nie zapomnieć o obowiązkach postępowania zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

    Innym aspektem w codziennej kampanii ekoedukacyjnej telewizji publicznej powinno być przekonywanie społeczeństwa, że strach przed modernizacją polskiej gospodarki odpadami komunalnymi w postaci wybudowania zintegrowanej sieci zakładów i instalacji jest nieracjonalny.

    Fakt, że dotychczas ok. 98 proc. odpadów domowych jest deponowanych na składowiskach, powinien być powodem obaw o jakość życia naszego i przyszłych pokoleń.

    Dotychczas zamiast rzetelnej informacji i przykładów z innych krajów, na czym polega nowoczesność i bezpieczeństwo gospodarki odpadami, telewizja publiczna zajmuje się tym tematem z okazji konfliktów lokalnych, często wywołanych próbą wybudowania prawidłowych obiektów i instalacji do przetwarzania i zagospodarowania odpadów dla wyeliminowania starych wysypisk rodem z PRL-u… Warszawska “Czajka” z instalacją do termicznego wykorzystania osadów jest tego przykładem…

    Dopiero teraz, dziewięć lat od rozpoczęcia negocjacji unijnych, sześć lat od przyjęcia Narodowego Programu Edukacji Ekologicznej i cztery lata od przystąpienia Polski do UE usłyszeliśmy zapowiedź, że w 2008 r. TVP będzie realizować założenia programu telewizyjnej kampanii ekoedukacyjnej…

    Kampania ekoedukacyjna o bezprecedensowej skali i w nowatorskim kształcie mogłaby spowodować odrabianie kilkunastoletnich zaległości w gospodarce odpadami komunalnymi i dać nadzieję, że wypełnienie zobowiązań unijnych nie pozostanie na papierze, o ile pozostałe bariery na drodze do „europeizacji” systemu gospodarki odpadami komunalnymi też będą usuwane.

    Jako obywatela, który mimo „mamów” aby zaprzestał – opłaca nadal abonament, oburza mnie żądanie publicznego nadawcy, aby za emisje programów realizujących interes publiczny płacić jak za komercyjne produkcje reklamowe.

    Ujemne skutki finansowe

    Przygotowanie kraju do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. stało się zadaniem narodowym. Uchwalono w ekspresowym tempie ustawę, aby usunąć bariery prawno-organizacyjne dla sprawnego wykonania infrastruktury.

    Niepowodzenie może oznaczać odebranie Polsce organizacji mistrzostw w zasadzie bez ujemnych skutków finansowych, TYMCZASEM OPINIA PUBLICZNA NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY Z MOŻLIWYCH SKUTKÓW NIEWYKONANIA ZOBOWIĄZAŃ UNIJNYCH Z ZAKRESU GOSPODARKI ODPADAMI.

    Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oprócz nałożonych sankcji finansowych, może oznaczać wstrzymanie unijnych dotacji, dzięki którym Polska ma szanse na szybkie odrobienie zapóźnień infrastrukturalnych.
    NIE REALIZUJĄC ZOBOWIĄZAŃ, NIE TYLKO MOŻEMY NARAZIĆ SIĘ NA UPOKORZENIE, ŻE NIE SPROSTALIŚMY WYMOGOM „EUROPEJSKIEGO” SPRZĄTANIA, ALE SANKCJE FINANSOWE MOGĄ WRĘCZ ZAHAMOWAĆ DOTYCHCZASOWE TEMPO ROZWOJU KRAJU.
    -
    ZADANIA SAMORZĄDU

    SAMORZĄDY POWINNY DOMAGAĆ SIĘ TAKICH SAMYCH NARZĘDZI I MECHANIZMÓW ZARZĄDZANIA GOSPODARKĄ ODPADAMI KOMUNALNYMI, JAKIMI DYSPONUJĄ ADMINISTRACJE LOKALNE W STARYCH KRAJACH UE. W NIEKTÓRYCH PUBLIKACJACH, A NAWET W ODPOWIEDZIACH RZĄDOWYCH NA INTERPELACJE POSELSKIE WINĄ ZA NARASTAJĄCY DYSTANS DO WYPEŁNIENIA ZOBOWIĄZAŃ AKCESYJNYCH USIŁUJE SIĘ OBARCZYĆ JST, KTÓRE PRZECIEŻ NIE ODPOWIADAJĄ ZA BRAK REFORM SYSTEMOWYCH.
    (…)
    Telewizja publiczna, jak nazwa wskazuje, powinna być podmiotem pracującym nie dla kolejnych decydentów, lecz na rzecz społeczeństwa. Rząd (…) powinien być świadomy, co należy zrobić dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.

    W tym względzie także telewizja publiczna powinna odegrać istotną rolę ekoedukacyjną wobec decydentów, którzy często dopiero po zaistnieniu sprawy w telewizji przeprowadzają niezbędne działania naprawcze.
    INACZEJ BRAK DOTYCHCZASOWEGO POLITYCZNEGO ZAINTERESOWANIA NASZYMI ŚMIECIAMI BĘDZIE DROGO KOSZTOWAĆ OBYWATELI-PODATNIKÓW

  8. Antonio Pisze:

    Motto:
    Nie pytaj się co administracja może zrobić
    dla ochrony środowiska, ale pomyśl
    co Ty możesz zrobić dla tej sprawy

    Śmieciowy Kodeks do codziennego stosowania (ekoedukacji nigdy dosyć - nawet w „Życiu Warszawy”

    Dla tych, którzy chcą przejść przez życie nie przysparzając niepotrzebnych ran środowisku -
    na podstawie doświadczeń własnych

    Porady dla `będących w ruchu’
    1. Będąc przechodniem lub turystą - w chwili, gdy zużyję daną rzecz lub opakowanie - pierwszym odruchem nie powinno być uczucie potrzeby pozbycia się zbędnego `balastu’.
    Prawdziwy przyjaciel środowiska najpierw analizuje, czy w tym miejscu może pozbyć się zbędnego przedmiotu-opakowania w sposób `przyjazny’ dla otoczenia.
    Jeśli więc w jego zasięgu jest `stacja recyklingu’: wrzuca pustą butelkę lub pojemnik z tworzywa do odpowiedniego pojemnika, tak samo postępuje ze szkłem lub papierem.
    W sytuacji gdy taki `surowcowy’ odpad nie może liczyć na pobliski system selektywnej zbiórki - dobrze wychowany człowiek czeka z pozbyciem się odpadu na `okazję’.
    Pozytywnym zwyczajem młodzieży jest noszenie `miejskich’ plecaków - ułatwia to gromadzenie odpadów do chwili natknięcia się na uliczny zestaw segregacji (niektórzy nawet posiadają w wyposażeniu plecaka woreczek na odpady `mokre’ - na przykład opakowania po lodach).
    Możliwe scenariusze zachowań `przechodnia-turysty’ można ocenić w skali trzypunktowej:
    - wyrzucenie `gdzie popadnie’ (zachowanie karygodne),
    - wyrzucenie potencjalnego `surowca’ do kosza na odpady wymieszane (zachowanie nie zalecane - nie dotyczy to jednak odpadów `niesurowcowych),
    - wyrzucenie do pojemnika selektywnej zbiórki (zachowanie pożądane).

    2. Osobnym dylematem jest sposób postępowania `spacerowicza’ z ewentualnymi resztkami pożywienia. Dokładanie ogryzka, skórki banana, arbuza itp. do kosza-pojemnika na odpady wymieszane - zwabia napastliwe owady i po kilku godzinach w gorącym dniu przysparza uciążliwości zapachowych.
    Lepszym sposobem jest bezpośrednie `oddawanie’ ziemi tego co z niej `wyszło’.
    Ale musi to być czynione rozsądnie - poza strefą `widokową’, tam gdzie mrówki i inne `czynniki’ środowiskowe spokojnie zajmą się bez przeszkód ze strony ludzi dalszą `utylizacją’ takich odpadów.
    Jeśli więc nie ma warunków dla takiego `przyrodniczego zagospodarowania ogryzka’ - lepiej odpad tego typu wrzucić do kosza-pojemnika.

    Porady dla `zakotwiczonych’ (czyli mieszkańców)
    3. Nie wrzucam puszek metalowych do kubła ze śmieciami. Gromadzę je do reklamówki (żeby nie wydzielały woni - trzeba na koniec zmywania naczyń umyć także puszki po konserwach, trzeba też opłukać puszki po piwie i napojach, najlepiej je zgnieść aby więcej `złomu’ zgromadzić w reklamówce).
    Nie mam publicznej selektywnej zbiórki złomu - ale są ludzie ubodzy, którzy z odpadów wybierają wszystko to co daje się spieniężyć.
    Ułatwiam więc życie tym `recyklerom’ dla których reklamówka z zawartością metali położona obok kubła w boksie śmietnikowym - szybko staje się cennym znaleziskiem!

    4. Ogrzewanie mam gazowe, więc podobnie robię z makulaturą. Zbieram w domu każdy papier i gazety. Jak uskłada się kilka kilogramów - wiążę to sznurkiem i “wystawiam” pod dachem (aby nie zamokło) dla zbieraczy.
    Nieraz nie zdążyłem tego donieść do boksu - młodzież idąca do szkoły poprosiła abym dał paczkę, którą oni zaniesą do szkoły bo tam klasy rywalizują w zbiórce makulatury.
    Jeśli opakowaną sznurkiem makulaturą gardzą zbieracze - trzeba ją wtedy wrzucić do pojemnika selektywnej zbiórki (jeśli się ma blisko uliczną stację recyklingu).

    5. Butelki plastikowe i tworzywa zgniatam już w domu - jeśli uskłada się cała reklamówka, to jest dobra okazja na przykład do `ekologicznego’ spaceru z pieskiem do ulicznej stacji segregacji - tak samo w przypadku gdy uzbierają się szklane niekaucjonowane opakowania.
    rakiem cnoty troski o środowisko i rzetelności obywatelskiej jest wyrzucanie szklanych butelek, które można oddać w sklepie.

    6. Cieszę się, że obecnie stary telewizor i inny sprzęt elektryczno-elektroniczny mogę zdać do sklepu.
    Nie ma też problemu z niesprawnymi jarzeniówkami i żarówkami energooszczędnymi które też zawierają rtęć - sprzedawcy w wielu sklepach przyjmą je nawet wtedy gdy nie kupuję nowych.

    7. Najwięcej `zielonej’ satysfakcji mam z tego, że od wielu lat - od kiedy mam ogródek działkowy - nie wyrzucam bioodpadów. Nawet fusy z kawy i herbaty, nie mówiąc o obierkach, resztkach kuchennych, zwiędłych kwiatach itp. - odkładam do szczelnego solidnego wiaderka z przykrywką, które trzymam zabezpieczone przed wiatrem na balkonie.
    Jak uzbiera się pełny ładunek - zabieram do ogródka i zasilam kompost w tak cenne bio-składniki.

    Z politowaniem dla braku ekoświadomości patrzę na tych, którzy posiadając piękne duże ogrody przydomowe - nawet skoszoną trawę wystawiają jako `odpad’! Jeśli sam nie mogę tego kompostować - korzystniej dla środowiska jest wywieźć taki pokos w miejsce w którym taki naturalny materiał szybko rozłoży się łącząc się z glebą - nikomu nie przysparzając uciążliwości.
    Takie kopce stają się pożądanym środowiskiem dla wielu pożytecznych organizmów.
    Najgorszym dla przyrody wariantem jest dodanie bioodpadów do masy śmieci na składowisku.
    Deponowanie bioodpadów na składowisku jest źródłem uciążliwości i trudnych zanieczyszczeń - należy więc czynić wszystko co leży w zasięgu naszych możliwości - aby organika nie trafiała na składowiska!

    Obliczyłem, że realizując ten indywidualny plan eko-działań - od mojej rodziny na składowisko trafia mniej niż połowa moich domowych odpadów.
    Gdyby tak zaczęli postępować wszyscy sąsiedzi mający odpowiednie warunki - okazałoby się, że sami obywatele sprostaliby bez pośrednictwa swojej administracji unijnym standardom w odpadach komunalnych.

    Dla tych, którzy mimo wszystko nie chcą być bierni - skodyfikowałem swoje powyższe `eko-zasady’.
    Upowszechniam je poprzez Internet chcąc chociaż w drobnej mierze wyręczyć Telewizję Publiczną z pełnienia ekoedukacyjnej misji publicznej - na którą TVP podobno `nie ma czasu’… A znam takich warszawiaków którzy nawet zorganizowali sobie miejsce do kompostowania na swym osiedlu :-)
    Antoni z 38 tysięcznego miasta :-)

  9. A. D. 2008 Pisze:

    Odsyłam do przeczytania o tym jak iluzoryczna jest nadzieja, że polskie gminy (nie wyposażone w takie same jak administracje municypalne gmin zachodnich narzędzie i mechanizmy zarządzania) –
    mogą zrealizować w takim stanie prawnym zobowiązania Polski wobec Unii Europejskiej w zakresie standardów gospodarki odpadami komunalnymi:

    - http://samorzad.infor.pl/gospodarka-komunalna/srodowisko/80615,Odpowiedzialnosc-gminy-za-gospodarke-odpadami.html

    To CENTRUM RZĄDOWE musi zadbać o prawidłowy stan prawny - najlepiej w myśl zasady:
    “jeśli różnice między przepisami prawnymi w Państwach Członkowskich Unii Europejskiej mogą powodować opóźnienia w realizacji celów Wspólnoty
    - niezbędne jest dla dobra obywateli zbliżenie przepisów prawnych na wzór państw osiągających wzorcowe rezultaty w budowaniu pomyślności całej Wspólnoty”.

  10. Czas na wyciąganie wniosków... Pisze:

    Z poniższego linku można posłuchać o zaniechaniach w gospodarce odpadami komunalnymi
    (trzeba poczekać aż się załaduje plik mp3): http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20070521153454/2008071810050704.mp3

  11. nawet jeśli nikt od nas nie wymaga - wymagajmy sami od siebie... Pisze:

    Choćby Was na różne sposoby zniechęcano,
    — choćbyście byli świadkami gorszących scen z których wynika, że Wasze dobre chęci są marnotrawione przez tych co z powrotem mieszają to co zostało selektywnie zebrane,
    – choćbyście przeczytali wiele więcej jeszcze wpisów tych którzy usprawiedliwiają się, że nie będą selektywnie zbierać swoich odpadów domowych…
    - nie ustawajcie w tym co robicie mając świadomość, że Wasze czynienie może jest drobnym gestem człowieka, ale razem z innymi którzy to robią jest ważnym dobrem wskazującym drogę dla Ludzkości.
    —————————————————————
    Selektywna zbiórka odpadów domowych – to nie takie trudne i uciążliwe – a jakie nobilitujące!

    Jako prowincjusz z Dolnego Śląska podzielę się doświadczeniami jakie nabyliśmy (rodzina) w ciągu 11 lat naszej domowej selektywnej zbiórki odpadów.
    Trochę jest to wymagające nabycia nowych nawyków - ale jak się pomyśli jak to by zmieniło otoczenie gdyby tak wszyscy czynili - to wszelkie trudności warte są przezwyciężenia.

    Ktoś musi to zacząć - dlaczego nie my, chociaż mieszkamy na III piętrze wielorodzinnego bloku!
    Jeśli ma się mało miejsca w mieszkaniu - wystarczą tak naprawdę dwa pojemniki w domu na odpady.
    Najważniejsze (podstawa prawidłowego segregowania) jest osobne oddzielanie wszelkich resztek organicznych.
    U mnie jest to rozwiązane w ten sposób, że na balkonie mamy solidne wiadro z przykrywką.
    Wszelkie powstałe odpadki kuchenne, resztki żywności, fusy z parzenia herbaty i kawy, a także zwiędłe kwiaty itp. pozostałości - po krótkim zgromadzeniu ich w kuchni - są wynoszone na tacy na balkon do wiadra.

    Jeśli jest wiatr - to trzeba je wynosić w naczyniu z brzegami bo podmuch może rozrzucić resztki już w drzwiach balkonowych.

    Również trzeba się wyposażyć w kamień do nakrywania pokrywki wiadra aby wiatr jej nie zerwał i nie przewrócił wiadra (a u nas na Podsudeciu wieje również często halny, w ciągu 11 lat jest to już chyba trzeci pojemnik!).

    Wiadro przeważnie napełnia się (często waży sporo!) raz na tydzień i jeśli ładunek jest gotowy - zabieram go i wiozę do swojego ogródka na kompost. W zimę jest to okazja do sprawdzenia czy do altanki nie włamali się “złomiarze”.

    Moi teściowie - ponieważ kompostownik mają przy domu - do gromadzenia organiki stosują mniejsze 4-litrowe wiaderko w kuchni z przykrywką. Jeśli już się zapełnia - wtedy zawartość trafia od razu do kompostownika.

    Drugim pojemnikiem na odpady domowe jest pojemnik na te frakcje które nie mają szans na wtórne zagospodarowanie - a więc jakieś drobne silnie zabrudzone opakowania po produktach spożywczych, resztki odzieży i inne materiały resztkowe (wagowo jest tego bardzo niewiele).

    Gdyby w systemie zagospodarowania odpadów istniała instalacja do termicznego wykorzystania odpadów - cała zawartość tego pojemnika wykorzystywana byłaby do produkcji użytecznego ciepła - a tak to trafia na składowisko bezużytecznie i niepotrzebnie obciążając środowisko.

    Szklane opakowania bezzwrotne, opakowania i butelki plastikowe oraz opakowania metalowe (jeśli trzeba to umyte na koniec zmywania) gromadzimy w worku foliowym (nawet nie w kuchni) aby następnie jego zawartość posegregować odpowiednio przy ulicznej stacji recyklingu.

    Metale wrzucamy razem z tworzywami. Można metale zostawić przy kuble na odpady wymieszane - zaraz zostaną “selektywnie” zabrane przez zbieraczy przeszukujących altany śmieciowe.

    Papier makulaturowy gromadzę w innym miejscu (mam domową małą spiżarnię) - przeważnie zabieram niewielkie kartony ze sklepu i jeśli się zapełni - przewiązuję go sznurkiem.

    W pierwszych latach “mojej segregacji” gromadziłem (do 100 kg) makulaturę w piwnicy swojego bloku i wywoziłem do skupu (chociaż koszt tej czynności przewyższał dochód!) - teraz odnoszę tak zapakowaną makulaturę do pojemnika selektywnej zbiórki publicznej.

    Gdyby zagospodarowanie odpadów było tak zorganizowane na końcowym etapie jak jest w wielu krajach UE - to podobnie jak w Austrii, Niemczech, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji - składowiska praktycznie gromadziłyby tylko pozostałości po spaleniu resztek niesurowcowych, a w ostatnich latach nawet takie żużle są wykorzystywane do produkcji dźwiękochłonnych płyt izolacyjnych stawianych przy autostradach.

    Oczywiście - gdyby ta dziedzina była objęta właściwą “polityką” - już dawno producenci i importerzy mebli kuchennych przymuszeni byliby do wyposażania mebli w standardowe urządzenia do ułatwiania segregacji odpadów domowych - ale skoro tak nie jest -
    obywatele sami powinni wychodzić naprzeciwko wyzwań XXI wieku!

  12. Henryk Pisze:

    Większość władz samorządowych wykazuje niewystarczające zainteresowanie selektywną zbiórka odpadów. W Warszawie toleruje się bylejakość i najwyczajną “ściemę”. Szykowana zmiana ustawy odpadowej wymagać będzie aby odpady zbierane były selektywnie, ciekawe czy Straż Miejska będzie egzekwowała ten przepis?

  13. Program naprawczy pilnie potrzebny... Pisze:

    Do wpisu Henryka (1 września godz. 11;11):
    skoro straż municypalna w samej Warszawie (a tam była akcja “Naszej Ziemi” w konternerze na odpady) ma gdzieś prawo które już jednak dzisiaj (od wielu lat!) zobowiązuje wszystkich artykułem 10 ustawy o odpadach do selektywnej zbiórki odpadów - to przede wszyskim trzeba się zastanowić gdzie tkwi problem, że te prawo to “bylejakość i najwyczajniejsza ściema” Henryku…

    A administrator tego bloga uparcie wycina moje wpisy zawierające program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi - może teraz puści przynajmniej link do tego programu? - http://www.samorzad.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=38193&data=&_CheckSum=1861737460
    Jak więc ma się upowszechnić informacja, że przyczyna naszego “odstawania” w Unii Europejskiej jest to, że mimo oficjalnych twierdzeń - tak naprawdę to nie przetransponowano i nie implementowano unijnych zasad organizacyjno-logistycznych do polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi…

  14. Narodowa kampania eko-edukacyjna potrzebą polskiej racji stanu... Pisze:

    A o tym jak powinna wyglądać narodowa kampania eko-edukacyjna na rzecz upowszechnienia nawyku selektywnego gromadzenia odpadów komunalnych (i nie tylko o tym!) mozna pocztać wchodząc na ta stronę: http://www.wspolnota.org.pl/content/view/5369/

  15. Paweł Pisze:

    eko-spoty telewizyjne w których znane i popularne osoby nakłaniają do podejmowania szlachetnej codziennej troski o środowisko - istnieją http://www.zgpd7.pl/main.php?w=edu&dzialid=11
    Ale te eko-spoty są emitowane w prowincjonalnych telewizjach lokalnych

  16. Paweł Pisze:

    A na poniższym linku (który się otwiera po kilkunastu sekundach), najbardziej znany głos „przyrodniczy” w Polsce mówi:
    pamiętaj – TY TAKŻE JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY CODZIENNIE ZA SWOJE ŚRODOWISKO” - http://www.zgpd7.pl/main.php?w=edu&dzialid=11

  17. Paweł Pisze:

    Przepraszam :-) - prawidłowy link do eko-spotu telewizyjnego to: http://www.zgpd7.nazwa.pl/baza/ZGPD7_2008_Segreguj_odpady.wmv

  18. eko.obywatel@gmail.com Pisze:

    Co stoi na przeszkodzie aby w ogólnopolskiej telewizji oglądać takie eko-spoty??!!
    Panie Ministrze Środowiska, Panie Prezesie TVP – to do Was jest skierowane to pytanie!

    Panie Premierze – czy zamierza Pan biernie przyglądać się jak Rzeczpospolita zmierza do unijnych sankcji finansowych za brak realizacji zobowiązań akcesyjnych? - http://www.komunalny.pl/index.php?name=archive&op=show&id=3962

    W marcu br. Minister Środowiska ostrzegał:
    http://www.samorzad.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=34159&data=&_CheckSum=269841574

  19. Zasmucony... Pisze:

    Znaki czasów: zamiast eko-edukacji znowu słyszę w TV - “wszyscy biorą, bierz i ty” :-(

  20. EURO-OBYWATEL Pisze:

    Europejczycy segregują powszechnie swoje odpady – a Polska stoi „dzikimi wysypiskami” po lasach i rowach…

    A tak potrzebnej kampanii ekoedukacyjnej w TVP – Telewizji Publicznej – daremnie szukać w zaciszu domowym na ekranach naszych telewizorów…

  21. tintina Pisze:

    Opłacalność segregacji i ekologiczna świadomość moich sąsiadów: segregują ale nie wystawiają do zabrania czerwonych worków zbiorczych na papier+plastik+szkło (osiedle domków) Co robią z odpadami ? Ha! Polak potrafi! wynoszą w jedyny pkt selektywnej zbiórki lub pod sklepy wielkopowierzchniowe, które muszą mieć takie pojemniki (nieliczni). Co z pozostałymi śmieciami? Okoliczni mieszkańcy potrafią podrzucić je w drodze do pracy w kubeł na przystanku autobusowym. Najcięższe przypadki - podrzucanie pod parkan bogatszego sąsiada - i tak przecież kiedyś będzie musiał posprzątać (!) lub w przydrożne krzaki i do lasu.

    Kontrla z gminy ? Była. Nie na wszystkich ulicach. Sprawdzali aneksy do umów dot. segregacji, samych faktur za faktyczny wywóz śmieci już nie.

    Ścięta trawa? Ląduje w plastikowym czarnym worku w lesie. Chociaż jest nadzieja… ostatnio widzę, że coraz wiecej osób wysypuje swoje ogrodowe skarby z worów. Efekt? Można liczyć kolejne pryzmy w trakcie spaceru. Swego czasu powstała hałda ponad 2 m wysokości. Firma porządkowa wynajęta przez gminę zbierała ją po kawałku do kontenerów przez cały dzień. Taki gigant biodegradowalny.

    Tak, to efekt podwyższenia opłaty marszałkowskiej, i co za tym idzie stawek za wywóz śmieci. Im drożej, tym więcej śmieci w lasach i przy drogach. Gmina płaci za sprzątanie tego syfu.

  22. eko.obywatel@gmail.com Pisze:

    “Tak, to efekt podwyższenia opłaty marszałkowskiej, i co za tym idzie stawek za wywóz śmieci. Im drożej, tym więcej śmieci w lasach i przy drogach. Gmina płaci za sprzątanie tego syfu”.

    Ciekaw więc jestem Twoich wniosków TINTINO z godziny 18:58 z 3 września? Bo jakoś z Twojego tekstu nie wypływa żadna wizja programu naprawczego… Obniżyć opłaty - więc gmina nie będzie też musiała płacić za sprzątanie tego “syfu”?
    Czyżby nowa wersja “cudu nad Wisłą”?

    Szkoda, że administrator bloga nie dopuszcza do pogłębionej dyskusji…

  23. tintina Pisze:

    Wniski, których nie wyciągnąłęś samodzielnie po moim opisie sytuacji: ludzie segregują o ile przynosi im to korzyść o wymiarze materialnym, szczególnie emeryci o niskich dochodach szukający oszczędności, gdzie się da, stają się specjalistami od wynajdowania sposobów na unikanie zapłaty za wywóz śmieci… ale nie tylko emeryci. Ludzi nie przekonasz piękną wizją szlachetnych działań proekologicznych. Im drożej za wywóz, tym podrzuconych reklamówek ze śmieciami więcej.
    Jeśli ktoś jest flejtuchem, to spot w tv tego nie zmieni.

    Programy eko kierowane do najmłodszych? Fajnie, tylko, że dzieci pewnych zachowań uczą się już w domu. O edukacji “starszaków” myślę, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, skoro nie wiadomo w jakiej części faktycznie odzyskiwane są posegregowane odpady i co się z nimi dalej dzieje.
    Mycie pojemników po jogurtach moje sąsiadki uważają za marnowanie wody i pieniedzy - tym bardziej irytuje widok wrzucania wszystkich śmieci, posegregowanych i nie, do jednego samochodu.

  24. Ob.Serwator Prasowy Pisze:

    Tylko 22% mieszkańców dużych miast zawsze sortuje śmieci przed ich wyrzuceniem – wynika z raportu „Moda na ekologię”.
    Aż 86% z nich jest jednak przekonanych, że edukacja w tym zakresie mogłaby dużo zmienić. http://www.komunalny.pl/index.php?name=article&op=show&id=3793

  25. mbabicz@warszawa.um.gov.pl Pisze:

    Segregacja odpadów w Warszawie - IX 2008

    W 2007 roku mieszkańcy Warszawy zebrali selektywnie ok.
    5% odpadów komunalnych. To dwukrotny wzrost w porównaniu do 2006 roku

    Coraz więcej Warszawiaków zbiera śmieci selektywnie. Nie ma jednak powodów do nadmiernego optymizmu. Podczas, gdy w Warszawie segregujemy 5% wszystkich odpadów komunalnych, to w innych metropoliach europejskich - około 25-30%.

    Rozmowa z Michałem Babiczem z Biura Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy.
    Czy Warszawiacy segregują odpady? W 2007 roku mieszkańcy Warszawy zebrali selektywnie ok. 5% odpadów komunalnych.
    To dwukrotny wzrost w porównaniu do roku 2006, kiedy segregowaliśmy ok. 2% śmieci.
    Łącznie w 2007 roku posegregowaliśmy około 24 tysięcy ton odpadów. Z jednej strony to oczywiście dobra wiadomość. Niestety to jednak wciąż bardzo mało. Warszawa na tle Wiednia, który jest wzorem do naśladowania wypada bardzo przeciętnie. W stolicy Austrii segreguje się około 30% odpadów, czyli prawie wszystkie odpady surowcowe, które można powtórnie wykorzystać.
    Jakie kroki podjęto dotychczas, by Warszawa dorównała Wiedniowi i co trzeba jeszcze zrobić? Na to potrzeba wielu lat.
    Od września 2006 roku obowiązuje „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie m.st. Warszawy“. Zobowiązuje on mieszkańców do selektywnej zbiórki odpadów.
    Co więcej od 2008 roku istnieją swego rodzaju zachęty finansowe dla tych wszystkich, którzy segregują śmieci. Po prostu wywóz nie posegregowanych śmieci jest dziś droższy.
    Każdy administrator budynku zobowiązany jest do umożliwienia mieszkańcom selektywnej zbiórki odpadów, poprzez zapewnienie stosownych pojemników.
    W domkach jednorodzinnych odpowiedzialnym za to jest właściciel nieruchomości. Posegregowane odpady można również wyrzucać do ogólnodostępnych pojemników, które zostały ustawione przez władze stolicy w blisko trzystu lokalizacjach jako uzupełnienie systemu „altankowego“.
    Na terenie naszego miasta prowadzone są również liczne kampanie edukacyjne, których celem jest zwrócenie uwagi na omawiany problem. Musimy zmienić nasze dotychczasowe przyzwyczajenia i uwierzyć, że nasze jednostkowe zachowania mają pozytywny wpływ na środowisko naturalne i są bardzo cenne.
    Dlaczego tak istotna jest segregacja odpadów?
    Z kilku powodów. Po pierwsze i najważniejsze, chronimy nasze środowisko.
    Oszczędzamy energię i surowce naturalne.
    Ograniczamy ilość śmieci składowanych na wysypiskach, (…).
    Co i gdzie wyrzucać selektywnie?
    W Warszawie możemy spotkać cztery rodzaje pojemników do selektywnej zbiórki odpadów.
    Do żółtych wrzucamy opakowania po sokach, plastik i puszki.
    Do niebieskich wrzucamy makulaturę i kartony, a do zielonego - szkło białe i kolorowe.
    Niekiedy spotkać możemy również kontenery czerwone. Są to pojemniki na wszystkie odpady surowcowe. Ich segregacja nastąpi w sortowni, tam trafią do właściwych odbiorców, którzy przetworzą je na półprodukty i w końcu - nowe produkty.

  26. 3telnik Pisze:

    Segregacja śmieci to jedna z tych spraw na które powinno się skierować kampanię medialną uświadamiającą społeczeństwo. Pojemników owszem może być nawet wystarczająca ilość, ale dopóki w świadomości ludzi nie będzie potrzeby ochrony środowiska, nie będzie także realnej segregacji.
    Wiele jest spraw, które należy rozwiązać (uświadomić) przy pomocy kampanii medialnych, ale niestety reklamy w polityce wykorzystywane są głównie w kampaniach wyborczych.
    Potrzeba uświadamiania - nie przez lekcje w szkole i proste stwierdzenia że “trzeba segregować”. Dziś dysponujemy o wiele silniejszymi możliwościami przekazu, które mogą głęboko uświadomić np. problem śmieci.

  27. Czy Polacy są wiecznie gorsi? Pisze:

    1) Kontrole administracji gminnej nieskuteczne i fikcyjne…

    2) Selektywna zbiórka nie przynosi dochodów a nawet podnosi wysokość opłat… (Sprzedaż szkła, makulatury i butelek PET przynosi przychód na poziomie 100 tysięcy złotych rocznie, podczas gdy koszty selektywnej zbiórki są cztery razy wyższe”).

    3) Nie wiadomo co się dzieje dalej z wysegregowanymi odpadami, irytuje widok wrzucania ich do jednego samochodu…

    4) Nie pomogą więc ekospoty w TV, a tym bardziej eko-edukacja dzieci… To marnowanie czasu i pieniędzy…

    Och Titina, Titina, nie ma żadnej nadziei dla Polaków – ino się pochlastać jak mówił pewien polski premier…

  28. Alek Gorek Pisze:

    “Czy Polacy są wiecznie gorsi” - nie przejmuj się malkontentną Titiną… Lepiej poczytaj “Nawet jeśli nikt od nas nie wymaga - wymagajmy sami od siebie” z godziny 21:58 z 31 sierpnia :
    “Choćby Was na różne sposoby zniechęcano,
    — choćbyście byli świadkami gorszących scen z których wynika, że Wasze dobre chęci są marnotrawione przez tych co z powrotem mieszają to co zostało selektywnie zebrane,
    – choćbyście przeczytali wiele więcej jeszcze wpisów tych którzy usprawiedliwiają się, że nie będą selektywnie zbierać swoich odpadów domowych…
    - nie ustawajcie w tym co robicie mając świadomość, że Wasze czynienie może jest drobnym gestem człowieka, ale razem z innymi którzy to robią jest ważnym dobrem wskazującym drogę dla Ludzkości”.

    SŁOWA KRZEPIĄCE I DAJĄCE NADZIEJĘ, ŻE POLACY NIE MUSZĄ BYĆ GORSI :-))

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.