M. Białek: Mąka nie przypadek, losowi z rąk nie leci

mbialek.jpgAwans Polonii do ekstraklasy nie miał ze sportem nic wspólnego (wchłonięcie innego klubu), ale przyniósł polskiej piłce co najmniej jedną ogromną korzyść. Dzięki kupieniu Groclinu w najwyższej klasie może występować Daniel Mąka.
Pozostawanie takiego zawodnika w dawnej drugiej lidze byłoby egoizmem (klubu, który go zatrudnia) i głupotą (piłkarza, który zmarnowałby kolejny sezon). Na szczęście najlepsi gracze drugiego frontu z poprzedniego sezonu mogą pokazać się w ekstraklasie. Lewandowski (w poprzednim sezonie Znicz Pruszków), Peszko (Wisła Płock) i Mąka. Trzy nazwiska, trzy nowe gwiazdy polskiej piłki.
W przypadku Mąki satysfakcja tym większa, że od dawna apelujemy do Legii i Polonii o docenianie zawodników z Warszawy i okolic. Tutaj naprawdę jest z kogo wybierać.
Wychowanek Agrykoli ma cztery gole w ekstraklasie. Przypadek? Skąd! Jak napisał satyryk i aforysta Władysław Grzeszczyk, „przypadek jest tym, co losowi wypada z rąk”.
A Mąkę los mocno trzyma w swoich dłoniach i szykuje mu świetlaną przyszłość.
W Bytomiu hat trick 20-letniego polonisty oglądał  asystent Leo Beenhakkera – Rafał Ulatowski. Na  miejscu Mąki nie wyłączałbym komórki przed październikowym meczem reprezentacji z Czechami.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.