Zerówka tylko w szkole
Ratusz upiera się, by wszystkie sześciolatki od przyszłego roku poszły do szkół. Rodzice się buntują. Zapowiadają interwencję w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Ratusz upiera się, by wszystkie sześciolatki od przyszłego roku poszły do szkół. Rodzice się buntują. Zapowiadają interwencję w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
12 listopada 2008 at 0:25
Rodzice ,nie zgadzajcie się!Jestem mamą sześciolatka ,który decyzją burmistrza Mokotowa ,z dnia na dzień ,został zmuszony do odbywania obowiązku szkolnego w szkole.Burmistrz zlikwidował 5 zerówek przedszkolnych w dzień przed zakończeniem rekrutacji , bez uprzedzenia i jakichkolwiek konsultacji z rodzicami.Moje dziecko było zrozpaczone na wieść o konieczności opuszczenia ukochanego przedszkola.Mimo protestu rodziców dzieci musiały pójść do szkoły.Burmistrz obiecał stworzyć w szkole warunki takie jak w przedszkolu.I częściowo obietnice zostały wykonane:prowizoryczny plac zabaw ,szatnie ,jedna klasa ładnie wyremontowana i wyposażona.Druga jednak klasa pozostała szaro-bura a dzieci muszą do łazienki schodzić piętro nizej bez opieki.Większą cześć klasy wypełniają ławki a kącik do zabawy jest mocno ograniczony.Zapewniono nam również całodzienne wyżywienie tylko ,że moje dziecko ciągle boli brzuch po szkolnym obiedzie a inne dzieci narzekają że są głodne.(nigdy nie było takich problemów w naszym przedszkolu).Dodam ,że oplata za wyżywienie w szkole wynosi 7zł a w przedszkolu 6zł.Ostatnio też okazało się ,że my rodzice mamy złożyć się na zakup zabawek do naszej zerówki!!!Jak nie kupimy ,dzieci nie będą miały się czym bawić.Z placu zabaw też dzieci nie korzystają, bo zerówka tak zawalona jest dydaktyką ,ze dopiero po podwieczorku można wyjść na powietrze.(czyli ok.godziny 15.00).W szkole od września trwa remont łazienek.Towarzyszy mu hałas podczas lekcji oraz ostry zapach farby.Łazienki zapewne wypięknieją ,ale i tak trzeba będzie schodzić piętro niżej.
Panie są miłe ,ale cóz z tego …Moje dziecko codziennie przed zaśnięciem opłakiwało utracone przedszkole,a rano prosilo mnie o pozostanie w domu.Popłakiwanie trwało dwa miesiące.Przez ten czas mój syn czuł sie zagubiony w nieprzyjaznej rzeczywistosci szkolnej.Nowe otoczenie ,nowi nauczyciele i pracownicy szkoły,ponura estetyka w połączeniu z początkiem nauki dały jedynie poczucie ogromnego stresu i frustrację .Mój syn prosił ,żebym powiedziała panu burmistrzowi ,że go skrzywdził.Ja dodam, że widzę ten czas w zerówce szkolnej jako stratę dla mojego dziecka ,zarówno w kwestii rozwoju emocjonalnego jak i intelektualnego.
5 lutego 2009 at 9:41
Drodzy Rodzice!
Nie możemy na to pozwolić! Nie poświęcę swojego dziecka tylko dlatego, że miasto postanowiło zrobić oszczędności. Łatwiej upchnąć nasze dzieci gdzie się da niż otworzyć nowe przedszkola!
Gdy moja (obecnie dziewięcioletnia) córka była w przedszkolu, nadszedł niż demograficzny. Niewiele myśląc, władze miasta zlikwidowały więc część przedszkoli. Teraz, gdy sytuacja się zmieniła, jakoś nie myślą one o wznowieniu pracy zamkniętych przedszkoli. Dlaczego?
Martwię się teraz o syna, którego urzędnicy - wyglada na to - za wszelką cenę chcą umieścić w szkolnej zerówce. Ktoś może zapytać jaka to różnica czy w szkole czy w przedszkolu. Otóż znam dwie okoliczne szkoły i z pełną odpowiedzialnością powiem, że:
1. nie ma w nich miejsca na dodatkową, oddzielną świetlicę
2. świetlica istniejąca - miałam wielkie obawy, żeby posłać tam siedmioletnią córkę a co mówić o szcześciolatku?! Swtelice przepełnione, hałas i duża anonimowość dzieci
3. toalety niedostosowane - czyżby urządnicy się łudzili, że ktoś dobuduje dodatkowe pomieszczenia do szkół?
4. ferie, podnad dwumiesięczne wakacje, dodatkowe wolne dni w okolicach świąt, inne dni wolne (powodu robienia niektórych dni wolnych ciągle nie mogę pojąć) - co zrobią w tym czasie z dziećmi rodzice, którzy muszą pracować? Zabrakłoby mi urlopu gdybym chciała go w ten sposób wykorzystać, na nianię mnie nie stać.
5. korytarze szkolne - nikt w szkole nie będzie wędrował z każdym dzieckiem z osobna np. do toalety - czy ma zostać “zmiecione” przez podmuch wiatru unoszący się za pędzącymi nastolatkami? O narkotykach, papierosach i wulgaryzmach nie wspomnę.
6. panie nauczycielki - w obu okolicznych szkołach (starsza córka zmieniła szkołę) zauważyłam, że zaangażowanie pań nauczycielek jest dużo mniejsze niż w przedszkolu. Nie piszę tego bynajmniej, żeby zrobić komuś przykrość ale uważam, że w sytuacji gdy nauczycielka odpowiada za dzieci w przedszkolu przez cały dzień jest ona do nich bardziej przywiązana. Tym bardziej, że przez wcześniejsze 3 lata też była z nimi. W szkole nauczycielka to będzie inna osoba a pani na świetlicy (może dwie panie) to ktoś inny. Poza tym widzę w szkole, że na świetlicy - zapewne ze względu na zbyt mało miejsca i dużo dzieci - dzieci traktowane są dosyć przedmiotowo
7. I w końcu - dlaczego zmieniać coś co jest jeszcze dobre (przynajmneij ja mam bardzo pozytywne doświadczenia), tzn. przedszkola? Z obecnie funkcjomującymi szkołami, niestety, nie mam już takich dobrych doświadczeń.