Kompromitacja w komisie
Plac pełen aut, a nad nim billboardy – tak wygląda teren, na który w poniedziałek miały wjechać buldożery budujące Trasę Siekierkowską. Urzędnicy chcą wziąć plac siłą. Fragment posesji Gmurków też.
Plac pełen aut, a nad nim billboardy – tak wygląda teren, na który w poniedziałek miały wjechać buldożery budujące Trasę Siekierkowską. Urzędnicy chcą wziąć plac siłą. Fragment posesji Gmurków też.
9 grudnia 2008 at 18:42
Bez jaj, jak można wywłaszczać ludzi bez kosztorysu odszkodowania?
Po tej informacji przestałem się dziwić, że nie chcą się wyprowadzić - trudno porzucić miejsce pracy, jeśli nie wiadomo ile, kiedy i czy w ogóle cokolwiek dostanie się za warsztat.
10 grudnia 2008 at 9:50
mam dokładnie takie same odczucia jak Ty. jeśli prawdą jest to co mówią właściciele komisu to winni są urzędnicy. i generalnie ja w to wierzę, bo sam wielokrotnie miałem do czynienia z ich (urzędników) “rażącym niedbalstwem”.
problem z wywłaszczeniami u PL jest taki, że państwo chce zająć tereny za grosze (tj. za tyle ile wyceni to rzeczoznawca) - a powinno dawać jak dla mnie 2 razy tyle ile całość jest warta. drugie tyle jako premię. bo w końcu to nie komis chce się sprzedać, tylko państwo chce kupić. i to państwo powinno policzyć ile traci na tym, że się z komisem tak “wozi”.
niestety mentalność w PL jest taka, że póki sprawa nie dotyczy nas osobiście to krzyczymy, żeby wywłaszczać i na taczkach wywozić. a jak zaczyna nas dotyczyć, to stajemy okoniem.
dam przykład, którym się kiedyś zajmowałem:
wieś pod wawą. od lat 70 planowana była trasa. ludzie o tym wiedzieli, więc nie inwestowali w nieruchomości, nie dobudowali sobie chatek nowych, nie przeprowadzali generalnych remontów, itd. (zresztą niewiele mogli, bo np. nie dostawali pozwoleń na budowę). w końcu w XXI wieku przyszli wywłaszczać. i teraz powstaje problem, bo przyszedł rzeczoznawca i wycenił, że całość warta za dużo nie jest. oczywiście to prawda - ale wynikająca z okoliczności - czytaj z długoletniego zaniedbania państwa.
teraz drugi problem - odszkodowanie jakie zaoferowano mieszkańcom odpowiadało wartosci nieruchomości, ale… nie pozwalało, na zakup działki i pobudowanie domu gdzie indziej. w międzyczasie bowiem ceny nieruchomości wzrosły. innymi słowy za kasę jaką ludzie by dostali nie pobudowali by się w innym miejscu… a już na pewno nie kupili by takiej ilości ziemi, jaką mieli przed wywłaszczeniem.
jak się te dwie rzeczy połaczy, to widać, że nie jest to takie proste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje…
pozostaje mieć nadzieję, że nowe przepisy trochę zmienią stan rzeczy - choć wiele zależy od tego jak urzędnicy będą stosować je w praktyce. dziś jest bowiem tak, że logiczne argumenty do nich nie trafiają, bo wszelkie sprawy odszkodowawcze z góry traktują jak próbę wyłudzenia kasy (nie ich zresztą)…
pozdr