K. Majszyk: Jak robić biznes, to tylko w Wilanowie
W Hiszpanii widziałem drogi budowane donikąd, urywające się w pustym polu. – Dziwactwo jakieś – pomyślałem. Miejscowi odpowiedzieli mi, że powstaje infrastruktura dla przyszłego osiedla. W Polsce jest odwrotnie: planowania nie ma.
Nie wiem tylko, czy celowo, czy z powodu bałaganu. Deweloper jest więc królem. Zaskakująco przychylny urzędnik pozwala mu zabudowywać teren betonowymi szafami do ostatniego metra. O dojazdach myśli się później, kiedy okolica już się zatka.
Nie rozumiem, dlaczego samorząd musi odkupywać ziemię pod drogi dla Miasteczka Wilanów kilka lat po jego wybudowaniu. Zachodzę w głowę, dlaczego pas pod drogi nie został wywłaszczony przez samorząd dziesięć lat temu – kiedy Prokom kupował grunt od SGGW. Teraz miasto jest szantażowane: ma płacić z pieniędzy podatników za ziemię pod drogi, które posłużą głównie mieszkańcom prywatnego osiedla. W dodatku deweloper dyktuje mu cenę 15 razy wyższą od tej, którą sam płacił. Według deweloperów, nie ma problemu; drogi są publiczne i posłużą wszystkim warszawiakom. Wszystkim?
A po co jeździć do Miasteczka Wilanów? Przecież nie do szkół, kin, teatrów, sklepów, przychodni, przedszkoli ani parków, bo ich nie ma. Miały być, ale deweloperom bardziej się opłacało postawić bloki za ogrodzeniem. Jeśli więc oni nie wywiązują się ze zobowiązań wobec klientów, dlaczego miasto musi iść im na rękę?
29 marca 2008 at 9:52
TO SKANDAL ABY Z PUBLICZNYCH PIENIĘDZY FINANSOWAC DOJAZDY DO PERYFERYJNYCH ZAMKNIĘTYCH OSIEDLI GDZIE NIKT POZA ICH MIESZKANCAMI NIE BYWA. NIECH MIASTO ZANIECHA TEJ INICJATYWY NIECH PÓJDZIE W MIASTO INFORMACJA ZE Z PSEUDOLUKSUSOWEGO MIASTECZKA WILANÓW NIE MA KTÓRDY WYJECHAC ANI DOJECHAĆ. LUDZIE NIE KUPIĄ TYCH MIESZKAN I DEWELOPER SAM NA KOLAANACH BĘDZIE PROSIL O DOJAZY I DA ZIEMIE DARMO. JUŻ DZIŚ MALO KTO W WRSZAWIE NIE WIE JAKI TO ‘LUKSUS’ KUPIĆ MIESZKANIE W MIASTECZKU WILANÓW.
29 marca 2008 at 10:33
miasto moglo by przeprowadzic kampanie reklamowa w ktorej wszystkim potecjalnym klientom miasteczka wilanow jasno mowi ze nie zbuduje drog dojazdowych i musza liczyc sie z dwu godzinnym dojazdem gdziekolwiek.wtedy to deweloper jest szantazowany. a jak znajda sie idioci co tam kupia to coz … wiedzieli co robia.
oczywiscie mozna by najpierw zbudowac drogi a potem sprzedac dzialki pod zabudowe i jeszcze na tym zarobic ale to chyba w polsce nie mozliwe.
30 marca 2008 at 0:02
Miasto przecież nie musi budować dróg miejskich na prywatnym osiedlu. Budowa tych dróg tak wielkim kosztem będzie jawnym przykładem że jednym z najważniejszych celów PO i HGW jest poprawa sytuacji bogatych - deweloperów i innych.
Ale to było do przewidzenia, podobnie jak do przewidzenia było że wszelkie działania PO będą prowadzone w interesie najbogatszych.
Znakomitym potwierdzeniem tego jest projekt ustawy o mediach publicznych mający jako jeden z celów przeniesienie kasy z reklam do mediów prywatnych, które w podzięce będą propagowały boskość Tuska i jego aniołów z PO.
A przykładem obudzenia się “z ręką w nocniku” jest tzw.”elita intelektualna” która zawsze biła bałwochwalcze pokłony przed Tuskiem i PO a teraz śle błagalne listy w obronie mediów publicznych które im PO chce zlikwidować.
30 marca 2008 at 11:52
W nowym, rozpatrywanym obecnie planie zagospodarowania Parku Pod Skocznią urbaniści zaprojektowali masę ulic różnych kategorii, opracowali wszelkie parametry działek między tymi drogami i zaproponowali scalenie gruntów. Spotkało się to jednak z protestem mieszkańców i właścicieli terenów, które ledwo co odzyskali, wielkim nakładem nerw i pieniędzy walcząc od wojny po zabraniu im prawa własności dekretem bierutowskim. W interesie właścicieli nie jest czekanie nie wiadomo ile, aż miasto teraz znajdzie fundusze na wykup i scalenie gruntów etc. Poza tym znając praktyki urzędników ludzie obawiają się, że cena wykupu przez miasto będzie symboliczna. Taka sytuacja jest w całej Warszawie. Bałagan, złodziejstwo, brak zasad moralnych i etyki w stosunku do okradzionych Warszawiaków ze strony najwyższych władz. Myśli się tylko w kategorii jak dalej okraść już raz wyzutych z prawa własności, jak lawirować w przepisach aby mniej zaradnych wyeliminować z gry etc. Nie chcę zanudzać. Autora, jeśli się dziwi i nie rozumie sytuacji, proszę o kontakt
30 marca 2008 at 12:25
blokowisk więcej
ludzi więcej
samochodów więcej
a czy ktoś myśli o tych korkach które dopiero będą ?-)
http://odredakcji.blox.pl/2008/03/Pomysl-na-komunikacje.html
jak oceniam dotychczasowe władze:
http://odredakcji.blox.pl/2008/03/Wspolczesna-stolica-bezplodnosci.html
31 marca 2008 at 1:17
W GRECJI MOJEJ CORKI MEZA BRAT ZGLOSIL MIESIAC TEMU ZE NIE MA DROGI NA NASZE WOJT WYSLAL EKIPE NIEDOWIARKOW ZAPRASZAM NA ICH KOSZT W REJONY TESALI I OWIEDZENIE DROGI NA KOSZT WLASNY NIBY U NAS GMINY KOCHAJA TRADYCJE POMIMO SMAKOLYKOW
31 marca 2008 at 6:26
To jeszcze nic. Mozecie sobie jeszcze poszukac informacji nt innego osiedla w Wilanowie.
Pewien Turek wszedl w spółkę z ówczesną Gminą Wilanów (koalicja UW-SLD potem PO-SLD). Gmina dała mu ziemię pod osiedle mieszkaniowe, a on miał sfinansować budowę Ratusza.
Turek kasę zgarną i znikną. Firma zbankrutowała, potem ktoś ją przejął i znowu sprzedał te same mieszkania, ale chyba był to zły człowiek więc go prokurator z biura na wycieczkę zabrał. Teraz jest trzeci właścicel, który osiedle oczywiście buduje, ale ratusza już nie. I stoi straszydło w stanie surowym.
Potem jeszcze Ci sami radni wzięli w łapę od kogoś związanego z inwestycją PROKOMU. Bo na tym terenie miał powstać Auchan. Ale Kaczyński to zablokował.
A jakiś rok temu radni zostali zatrzymani przez prokuraturę.
Rzeczywiście, jak robić interes to tylko w Wilanowie
2 kwietnia 2008 at 11:05
Państwo Polskie abdykowało w wielu dziedzinach, np. w dziedzinie planowania miasta i inwestowania w infrastrukturę. Na przykładzie Marina Mokotów wypowiedź architekta Stefana Kuryłowicza 2006-10-30:
“Wyjaśniam, dlaczego tak się stało. Po zbudowaniu ulic na terenie Mariny przez dewelopera, okazało się, że miasto odmówiło przejęcia nad nimi kontroli. Wtedy zapadła decyzja o warstwowym grodzeniu - zdradził architekt Stefan Kuryłowicz, główny projektant tego “miasta w mieście” ze szlabanem na wjeździe i strażnikiem w budce.”
2 kwietnia 2008 at 12:46
“Zamknięci na własne życzenie” (jak się okazuje niekoniecznie na własne życzenie) - artykuł z Rzeczpospolitej na ten temat:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/styl_zycia_070918/styl_zycia_a_1.html