Miliony na Miasteczko

miasteczko.jpg

Ponad 100 milionów złotych zapłaci ratusz za grunt pod drogi w Miasteczku Wilanów. Na transakcji zarobi deweloper.

Teraz kilka tysięcy mieszkańców z trudem wydostaje się ze swojego osiedla. – Na codzienne dojazdy do pracy w centrum Warszawy tracę nawet dwie godziny – złości się Tomasz Kuszłejko z Nowego Wilanowa. Setki kierowców korzystają z dwóch wyjazdów z osiedla, z których żaden nie prowadzi do centrum.

Przeczytaj cały artykuł

8 Odpowiedzi dla wiadomosci “Miliony na Miasteczko”

  1. Ronaldo Pisze:

    Krauze, zabieraj moje mieszkanie w miasteczku wilanów i oddawaj kasę. mozesz mi zamienić na apartament w marriottcie. korki na dojeździe takie same, wokoło teź brud i smród, ale przynajmniej kamery są.

    Polska deweloperka to jeden wielki wstyd w białych skarpetkach. betonowe szalety a la łucka city albo ciasne getto jak miasteczko wilanów. bez dojazdu, tramwajów, dróg. bez niczego. niczego nie ma.

  2. Joanna Giecewicz Pisze:

    “jest smutnym faktem,ze na obszarze miasta, kazdy kawalek fruntu jest zabudowywany tak intensywnie, jak to tylko mozliwe, budynkami 4-5 pietrowymi, co skutkuje systematycnz likwidacja obszarow zieleni, wrecz wszelkiej potrzebnej przestrzeni na terenie miasta.Chodzi tylko o zysk, o to by z kazdej dzialki wycisnac najwyzszy mozliwy dochod przez sprzedaz czy wynajem wybudowanych lokali. Owe spekulacje gruntami, ktorych wyniki sa przyjemne dla spekulantow, sa zgubne i krotkowzroczne z punktu widzenia miasta jako calosci. Zarzad miasta z apatia przyglada sie jak dokonuje sie unicestwienie przyszlosci miasta. prasa milczy bo jest kupiona. Nikt z odpowiedzialnych przedstawicieli wladzy nie protestuje przeciw zorganizowanej grabiezy dobr wspolnych, bo wielu jest w tym procederze osobiscie zainteresowanych. W gornictwie taka dzialalnosc bez brania pod uwage interesu wspolnego i dalszej przyszlosci, nazywana jest gospodarka rabunkowa”.
    Tak pisali radca budowlany stolicy monarchii austrowegierskiej - Eugen Fassbender, 1898 i Josef Schoffel w roku 1905
    Wchodzimy wiec w wiek XIX, jako obywatele niczego sie od innych nie nauczywszy….

  3. jasam Pisze:

    zamiast stać dwie godziny w korku jak pan Kuszłejko, może by warto autobusem pojechać to zajmuje 30 minut? całe to osiedle to kolejna warszawska porażka inwestycyjna i przykro mi że ludzie ciągle dają się nabierać pazernym deweloperom.

  4. r1 Pisze:

    Nie “Płaskowicką-BIS” tylko “Płaskowickiej-BIS” - Filipiny Płaskowickiej, warsiascy piśmacy.

  5. Michał Pisze:

    skandalem jest postawa miasta, które zapłaci za prywatne drogi. To nie będą drogi, którymi innymi mieszkańcy Warszawy będą jeździli. Na tej zasadzie mogę domagać się od miasta wymiany chodnika, za który zapłaciła spółdzielnia mieszkaniowa, czyli właściciele mieszkań. Przykry los spotkał tych ludzi, ale miasto to nmie instutucja charytatywna dla bogatych

  6. Krzysztof Pisze:

    Czy ktoś mi podpowie kto wcześniej był włascicielem tego terenu? Czy to były pola uprawne i Polnord je scalił i przekształcił w tereny pod zabudowę?

  7. ewa Pisze:

    Tereny do dziś są własnością Agencji Nieruchomosci Rolnych. Deweloperzy maja tylko uzytkowanie wieczyste. Niegdyś, po reformie rolnej, przejete przez Skarb Państwa i oddane w uzytkowanie SGGW.

    Pytanie, w jaki sposób Prokom Investments kupił tereny razem z tymi fragmentami, które były przeznaczone pod drogi? Kto zgodził sie na sprzedaż Prokomowi terenu pod al. Rezczpospolitej? Dlaczego nie odpowie teraz przed sądem za niegospodarność?

    Czy Prokom kupil również istniejącą ul. Klimczaka?

    Czy Prokom kupił równiez teren pod ul. Płaskowickiej - bis, objętą rezerwa terenu od kilkudziesięciu lat?

    Myslę, że ratusz powinien teren wykupić, drogi zbudować (bo sa one potrzebne dla warszawiaków z Wilanowa), a równocześnie wytoczyc proces Prokomowi, SGGW oraz urzędnikom, którzy wydali zgodę na takie transakcje. Sprzedanie terenu przeznaczonego w planie pod drogę kwaklifikuje sie do prokuratora.

  8. Aulus Pisze:

    interesujacy temat - racja absolutna?

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.