Bracka 25: historię kupię/sprzedam

wn-trze2.jpg

Po 18 latach walki o własność firma Braci Jabłkowskich może wrócić do domu handlowego przy Brackiej.

Wspominamy ponad stuletnią historię Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, prezentujemy galerię zdjęć, równocześnie zapraszając starszych Czytelników do dzielenia się wspomnieniami dotyczącymi kamienicy przy Brackiej 25 - sklepu, w którym kupowała Warszawa.

8 Odpowiedzi dla wiadomosci “Bracka 25: historię kupię/sprzedam”

  1. rodak w USA Pisze:

    Na dachu domu handlowego Braci Jablkowskich byl placyk do zabawy dla dzieci gdzie w wieku 8-smiu lat wesolo spedzielem prawie caly dzien na zabawach ale bylo to poraz ostatni, na kilka dni przed wrzesniem 1939r. Moze jeszcze jest kilku takich Ktorzy pamietaja to wesole miejsce?

  2. żuławski Pisze:

    To właśnie jest prawdziwa Warszawa, szkoda, że już trochę zapomniana. Gdyby nie PRL, Dom Jabłkowskich cieszyłby się pewnie taką międzynarodową sławą jak paryskie Galerie Lafayette czy londyński Harrods. Jestem za młody, by pamiętać dawny sklep przy Brackiej 25, jednak ten budynek także dzisiaj coś w sobie ma.

  3. komentarz z emaila: Marek Szypulski Pisze:

    Przczytalem z zaciekawieniem wiadomosc o zwrocie rodzinie Jablkowskich ich domu handlowego na Brackiej. Wrocily wspomnienia sprzed piecdziesieciukilku lat z czestych wypadow do tego budynku i ogladania na parterze, pieknej, starej kolejki elektrycznej, ktora byla uciecha moja i moich rowiesnikow. Nigdy nie udalo mi sie dowiedziec co z nia sie stalo. Po prostu jednego dnia znikla, bodajze przed remontem, i nigdy nie wrocila na swoje miejsce. Moze Czytelnicy /Zycia Warszawy/ potrafia odpowiedziec, a moze ktos po prostu wie u kogo, czy gdzie jezdzi tymi samymi mostami,tunelami i zatrzymuje sie na tych samych dworcach. Lacze pozdrowienia

  4. caroline Pisze:

    Historię domu towarowego na Brackiej czyta się z ogromną przyjemnością. Czuć klimat tego miejsca. I te stare zdjęcia… Szkoda, że jest coraz mniej osób, które pamiętają ten dom towarowy i inne miejsca sprzed wojny i krótko po wojnie, które tak naprawdę tworzyły Warszawę.

  5. Zofia Danuta Poulsen; Kopenhaga Pisze:

    Z przyjemnoscia podziele sie wspomnieniami na temat Domu Dziecka. Ta wlasnie nazwa, a nie Domem Towarowym Braci Jablkowskich, operowala moja mama.
    Pamietam doskonale wizyty u fryzjera dzieciecego na pierwszym lub drugim pietrze. Bylo to w drugiej polowie lat 50-tych.
    Co to byla za radosc, jak fryzjerka pytala mnie, czy mam ochote zasiasc w wyrzezbionym z drzewa lwie czy na zyrafie. Tak, fotele fryzjerskie dla dzieci przedstawialy pieknie wyrzezbione drewniane zwierzeta!
    Pamietam te jasne, lakierowane zwierzaki, ktore na mnie , przedszkolaku z przedszkola na ul. Widok, sprawialy cudowne wrazenie.
    Kazda wyprawa do fryzjera w Domu Dziecka byla wielka atrakcja.
    Niestety, ani pomyslowy fryzjer dla dzieci, ani moje ukochane przedszkole juz nie isnieja.
    Wspomnienia jednak pozostana na zawsze.

  6. mag Pisze:

    Poznałam dom Braci jabłkowskich jako “Dom Dziecka”, chyba nawet “Centralny”. Najpiekniejsze wspomnienie, to kawiarenka na parterze w głębi na wprost wejścia. Nie wiem, jak sie nazywała naprawdę, ale w moich wspomnieniach funkcjonuje jako “Chatka Baby Jagi”. Podawano w niej najpyszniejsze kakao. Każda chyba wizyta w tym magazynie kończyła sie właśnie przyjemnością w postaci kakao i czasem “kremu sułtańskiego”, ktory podawano w parafinowanym kartonowym kubełku. Pomietam też wizyty u fryzjera. A jako przedszkolak z końca lat pięćdziesiatych zapamietałam, że w takim pieknym wnętrzu sprzedawano między innymi dość paskudne (jak dziś to wspominam, ale pewnie jedyne słuszne w tamtym okresie) ubrania. Wsród nich utkwiły mi w pamieci straszne beżowe pończochy bawełniane w prążki. Tam też rodzice kupili mi pierwszą bluzkę z marynarskim kołnierzem i plisowaną spódnicę, jako strój galowy do pierwszej klasy. No i oczywiście satynowy fartuch z przypinanym kołnierzykiem.
    Uwielbiałam wchodzenie po drewnianych schodach i gapienie sie na witraże.
    Kiedy tylko otwarto ponownie ten piekny obiekt, natychmiast wybrałam się z mężem i synami na poszukiwanie wspomnień. Bez skutku. Najbardziej żal mi tej kawiarenki. Gorąca czekolada u Wedla to nie to samo!

  7. Czesław Wojtyński Pisze:

    Ten Dom bedzie zawsze sie kojarzył z moją matką i zakupami w tym domu.To był rok 1950-51,skrzypiące schody drewaniane i wspinaczka na wyższe pietra.Cudowne wnetrze ,piękne okna i pamiętam windę -bardzo starą .Masę kolorowych zabawek .Były jakies inne towary jeszcze,ale ja widzę tylko te zabawki.Czarodziejski świat. Teraz wiem ,że był to obiekt o pięknym wnętrzu. Nic mu nie dorówna obecni i pewni w przyszłości.Projektowany był przez prawdziwych artystów,których prózno szukąć . Obecne domy handlowe są takie same.Czy to we Frankfurcie ,czy Kopenhadze

  8. Ula Pisze:

    Witam
    Moja Babcia przed wojną była klientką sklepu, pozostało po niej troche pamiątek. Czy spadkobiercy przewidują stworzenie muzeum. Jeżeli tak to proszę o kontakt.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.