Monika Górecka-Czuryłło:Urzędniku, najpierw pomyśl, potem zrób
Pójdzie Ola do przedszkola – cieszyło się już wielu rodziców trzylatków. Ręce zacierali też urzędnicy z ratusza. Bo to może bezduszny, ale sprawiedliwy komputer zdecyduje, która Ola pójdzie do przedszkola.Wreszcie nie będzie awantur, tłumaczenia, że przedszkola nie są z gumy. Miejsc dla wszystkich wystarczy. Będzie spokój. Sprawnie wprowadzony system rekrutacyjny wydawał się zbawienny dla urzędników.
Ale ratusz, zachłyśnięty komputeryzacją, zapomniał o starym powiedzeniu: najpierw pomyśl, potem zrób. I teraz musi zmienić zasady rekrutacji. I nawet nie przewiduje, jaką awanturę może wywołać. Kilkuset rodziców, którzy już liczyli na przedszkolną edukację swoich pociech, nie da za wygraną. A jeśli wśród niezadowolonych trafi się taka mama jak pani Monika Okrasa, która na głowę pobiła urzędników rozsądkiem, zaradnością i poczuciem sprawiedliwości?
Bo do kierowania ludzkim życiem potrzebne są rozum i serce. Nie wystarczy sztywny system komputerowy. Ciekawe, ilu urzędników przeszłoby pomyślnie nabór, gdyby to mieszkańcy wymyślili dla nich swój system rekrutacji.
4 kwietnia 2008 at 14:21
urzędnicy nie mają wyobraźni
http://odredakcji.blox.pl/2008/03/Wspolczesna-stolica-bezplodnosci.html
4 kwietnia 2008 at 16:05
No trudno byłoby znaleźć przypadek większej demagogii.Chciałoby się napisać Dziennikarzu najpierw pomyśl potem napisz.
Do przedszkoli przyjmowano dzieci po ukończeniu trzeciego roku życia. I na tej zasadzie oparto przyjęcia dzieci przez system zapisów. Nagle jakiś geniusz się obudził i stwierdził że przepisy są niejasne mimo że jak byk przepis ustawy mówi że “W szczególnie uzasadnionych przypadkach dyrektor przedszkola może przyjąć do przedszkola dziecko, które ukończyło 2,5 roku”.
Kolejny z geniuszy - Jolanta Lipszyc zmienia reguły po skończeniu zapisów. A już kompletne curiozum - dziennikarka mające pretensje do sztywnego systemu komputerowego zamiast do autorki bałaganu czyli pani Lipszyc.