Została ranna… w IKEA
Klientka IKEA w Jankach ma przeciętą nogę, bo nagle upadło na nią lustro. Sklep nie poczuwa się do winy. Prawnicy radzą kobiecie walkę o odszkodowanie w sądzie.
Klientka IKEA w Jankach ma przeciętą nogę, bo nagle upadło na nią lustro. Sklep nie poczuwa się do winy. Prawnicy radzą kobiecie walkę o odszkodowanie w sądzie.
3 lipca 2009 at 22:45
Caban? A to nie Ci od wypadków autobusowych?? ;)
4 lipca 2009 at 12:34
Tak to jest, jak się nie przestrzega podstawowych zasad kultury. Do tego sklepu przychodzi takie bydło, że aż mi się chce wymiotować jak czasem tam bywam. Ludzie muszą wszystkiego dotknąć, zmacać. Pewnie szarpała się baba z szafą aż wypadło lustro i teraz płacz i zgrzytanie zębami.
I tak pewnie dostanie odszkodowanie bo w Polsce prawo jest po stronie naciągaczy.
4 lipca 2009 at 16:37
Nareszcie coś sie wydarzyło i wydarzy.Ikea poniesie wysoką porażke tj zapłaci wysokie odszkodowanie; W USA -byłem świadkiem podobnego zdarzenia w 2004 r.w WorldMark.cie to wszyscy czekali na policjei prawnika nie mówiąc o lekarzu. Skonczył sie w Polsce model braku odpowiedzialności- i spychologia -jak w komunie.Powinniśmy to nagłośnić aby obcy kapital nie czul się za pewnie.Zyczę wlaściwego werdyktu sądu.-i powrotu do zdrowia poszkodowanej.
4 lipca 2009 at 22:30
Na pewno będzie wysoki bo przecież naciągacze w tym kraju są górą. Niektórzy to mają farta spadnie na taką babe lustro i ustawiona do końca życia.
5 lipca 2009 at 10:49
Szanowni Państwo.
Trudno jest nazwać Poszkodowaną naciągaczem. Lustro było odstawione
i oparte o inną szafę. Prawdopodobnie było odstawione przez pracownika do wyniesienia. Nie było przymocowane do szafy. Miało urwany róg, dlatego pocięło nogę. Dzięki dobremu splotowi okoliczności nie doszło do prawdziwej tragedii. Gdyby cięło 5 cm dalej… Aż szkoda pomyśleć.
Lustro zniszczyło Poszkodowanej spodnie i choćby za to należy się zwrot pieniędzy. Należy się także zwrot pieniędzy za leki i opatrunki.
O wysokości pozostałych należności zdecyduje prawnik.
Jeżeli na terenie sklepu zdarza się wypadek, leje się krew,
pracownicy powinni udzielić pomocy i potraktować człowieka z należytym szacunkiem. Dana osoba może być w szoku.
Powinni także wystawić stosowny dokument, żeby Poszkodowana mogła uzyskać zwrot kosztów z ubezpieczenia od nieszczęśliwych wypadków.
Mąż Poszkodowanej chciał rozmawiać z kierownikiem sklepu i poznać jego nazwisko, trudno było ustalić, kto jest kierownikiem, kto jest szefem ochrony… Pracownik arogancko powiedział, że się nie przedstawi i uciekł.
Jedynie szeregowi pracownicy rzeczywiście zachowali się przyzwoicie
i natychmiast owinęli nogę, udzielili pomocy.
To IKEA odpowiada za to, żeby na terenie sklepu klienci mogli czuć się bezpiecznie.
Osobom, które tutaj piszą o tym, jak to miło by było mieć wypadek…. cóż,
życzyłabym, ale mi to nie wypada.
córka Państwa Caban.
5 lipca 2009 at 11:51
Bardzo ciekawa sprawa! Nareszcie ktoś miał odwagę przeciwstawić się arogancji w traktowaniu klientów przez zagranicznye sieci handlowe! Życzę Pani Caban wytrwałości w uzyskaniu przeprosin i być może jakiejś rekompensaty.
Panie “Maniek”! zapomniał Pan, że sieci handlowe żyją z pieniędzy wydawanych przez ( jak Pan to określił) “bydło”. Klientom należy się szacunek za samo tyo, iż wybrali ten, a nie inny sklep.
Bez sensu brzmi komentarz Pani rzecznik IKEA. Czy od początku lat dziewięćdziesiątych ( bo tyle chyba działa IKEA w Polsce) nikt nie skarżył się na obsługę?
Pozazdrościć samopoczucia! Więcej szkoleń!
5 lipca 2009 at 15:17
Panie Maniek,
Czytając Pana post ma się wrażenie, że jest Pan pracownikiem Ikei ….. Jeżele tak Panu chce się wymiotować to odradzam zakupy w tym sklepie :)
Chyba, że musi Pan tam pracować 8 godzin …. to współczuję :)
Czy jako klient kupujący i wydjący swoje pieniądze nie chciałby Pan obejrzeć towaru, który miałby Pan kupić ….. ????
I na koniec żychę Panu farta … :) może nie jednego ale kilku luster spadających na głowę ….
Barbara
5 lipca 2009 at 17:59
będąc klientką tego sklepu kiedys spadła mi półka na nogę bo chciałam sciągnąć towar z górnej półki pomimo że na dole był wystawiony a nie chciało mi sie czekać na pracowika. IKEA zachowała się ok. nie uciekała od opwiedzialności pomimo że był to moja wina wezwali karetkę pokryli koszty leczenia ( tylko ze musiałam przedstawić rachunek i koszty zostay mi zwrócone) więc nie chce mi się wierzyć w tak przestawiąną sprawe przez Państwa chyba że Państwo chcą rozgłosu. Po tym zdarzeniu nadal chodzę do tego sklepu i obserwuję jak zachowują się klienci tego sklepu to jestem pełna podziwu dla nich że nie myślą i tych pracowników którzy muszą w takich warunkach pracować i jak zwracaja Nam klientom uwagę i dostają od NAS niezłą wiąchę. Po za tym ten sklep ma kamery więc można odtwożyć przebieg wypatku z Pani udziałem. Proszę najpier porozmawiać z kierownikiem sklepu a nie wieszać psy na pracownikach i całej rescie jak sie nie zgadza Pani z opiną
Ten kometarz nie pisze pracownik IKEA tylko stała klientka
telefon ma ja państwo w katalogu ale gdyby Państwo nie mieli to podaję 022 703 00 00 i poprośić o połczenie z kierownikiem sklepu
Zyczę Pani powrotu do zdrowia
5 lipca 2009 at 18:09
Szanowna Pani Małgorzato Dzieniszewska
Byłem świadkiem jak klient IKEA w Poznaniu rezpakowywał lustra i odstawiał na bok a wzioł i tak wzią zapakowane więc niech Pani nie domniewa że to pracownik bo może jakiś bezmyślny klient ostawila to lustro a Pani mamie spadło to na nogę a pozatym wnioskuję ze nie było Pani przy tym zdarzeniu i nie chodzi Pani od sklepu IKEA i nie wie co się tam dzieje więc tym bardziej nie rozumię takich oskarżeń
Ja jestem czestym klientem w IKEA i widze jak sie zachowujemy i jak rezpakowywujemy artykuły i odstawiamy je bezmyślnie
Życzę Pani mamie powrotu do
Ryszard Zając
6 lipca 2009 at 19:10
Nie jestem pracownikiem Ikea i nigdy nie byłem, zawodowo zajmuje się dziennikarstwem ale wiem jak zachowują się klienci nie tylko Ikea ale też innych sieciówek (bydło). Nie życzę nikomu źle tak jak to robią Ci co tu się wypowiadają między innymi Małgorzata Dzieniszewska. Ale to kwestia kultury. My Polacy nie dorośliśmy i nie mamy wykształconej tzw. kultury konsumpcyjnej. Żałosne są te domniemania Pani Dzieniszewkska widziała Pani to jak ten pracownik źle odstawił lustro? Skoro Pani widziała to trzeba było ostrzec matkę przed taka sytuacją. A skoro Pani nie widziała to niech się Pani nie wypowiada.
6 lipca 2009 at 19:14
Pani Barbaro jak Pani tak komuś źle życzy to na panią może coś spaść najlepiej cegła. A naciągacze są i będą. Prasa tylko czeka na takie sensacje. To raz
A dwa nie rozumiem dlaczego pani Barbara współczuje pracownikom Ikea, ja współczuję Pani Barbarze bo chyba jest bezrobotna skoro tak zazdrości albo jest przykładem Polskiego buractwa i sama odpowiada sobie na pytanie dlaczego personel Ikea nie szanuje klientów. Bo klienci nie szanują personelu. PROSTE!
6 lipca 2009 at 19:44
Pani Barbara widać myśli, że jak kupi nędzne meble z Ikea albo zje obleśnego łososia w sklepowej tawernie to już jej wszystko wolno, obrażać pracowników też. Żenada Pani Barbaro, żenada… nie dorosła Pani do dzisiejszych czasów ale mimo to nie życzę, żeby spadło na Panią lustro - tak nakazuje kultura Pani Barbaro, która nie pracuje w Ikea.
Pozdrawiam!
7 lipca 2009 at 9:47
Panowie Maniek i Kasprzycki.
Jeden z Panów nazwał Panią Caban bydłem, babą i naciągaczem, inny znów wyraził zazdrość, że to na niego nie spadło lustro, bo byłby ustawiony do końca życia. Przy takich wyrazach nie pozostaje doprawdy nic innego, niż życzyć spełnienia marzeń. Co też ja i Pani Barbara uczyniłyśmy. Widzę tutaj, z toku dyskusji, że oprócz obrażania, jesteście Panowie także bardzo “sprytni” w prowokacji….
Sądzę, że przepięknie pokazujecie swój poziom, klasę, wykształcenie
i wychowanie, wypowiadając się tutaj w taki sposób. W zasadzie nie trzeba nic dodawać.
Dziękuję Pani Klientce za uwagę, że zdarzenie powinno być zarejestrowane na filmie. Niestety, pracownicy udzielili informacji,
że akurat w tymże miejscu nie było kamery. Stąd wezwałam Policję,
by spisać protokoł na miejscu zdarzenia, gdy Policji próba się nie powiodła,
ponieważ prawnie IKEA zasłoniła się wewnętrznymi regulaminami,
poprosiłam o interwencję dziennikarkę ŻW.
Panu Ryszardowi dziękuję za słuszną uwagę, że możliwe jest także,
że lustro dekoracyjne, uszkodzone, odstawił Klient. Jednak, nawet gdyby tak było, IKEA powinna mieć w organizacji system usuwania niebezpiecznych przedmiotów, kontroli…. To obowiązek właściciela sklepu.
Ja jestem wieloletnią Klientką IKEA i wiem, że sklep jest tak przygotowany,
by każdy mógł obejrzeć towar. Wnętrza zachęcają, by wejść do prowizorycznego pokoju, zajrzeć do szafek, do szufladek, które kryją wiele ciekawych przedmiotów. Takie przygotowanie wystaw zapewnia IKEA wielkie dochody ze sprzedaży i zyski. (z kieszeni wielu drobnych klientów)
Tym bardziej, przy takich nakładach na marketing i dbałości o zadowolenie klienta, procedury postępowania w sprawach wypadków powinny być jasne, klarowne, a klient powinien wyjść uspokojony… W tym przypadku zachowanie pracowników powyżej szczebla szeregowego było niezbieżne
z oczekiwaniami na pewno znacznej części społeczeństwa i każdej osoby, która właśnie uległa wypadkowi.
wyrazy szacunku,
Małgorzata Dzieniszewska
7 lipca 2009 at 21:28
Pani Małgosiu czy była Pani przy tym wypadku ? chyba nie wiele spraw które Pani opisuje nie miało miejsca niestety a procedury o których Pani opowiada istnieja w każdej firmie myślę że otrzyma Pani takie pismo od kierownictwa proszę tylko o nie wystąpić . Imię i nazwisko każdego szefa sklepu jest na każdej stronie internetowej ikei .A najgłośniej i najbeszczelniej to zachowywał się podobno mąż poszkodowanej . I proszę nie pisać głupot o zachowaniu takim a nie innym pracownikółw (lepszym lub gorszym ) jak nie było Pani przy tym . Szkoda że Pani dziennikaraka przedstawiła tylko tą wersję zdażeń
8 lipca 2009 at 6:06
Jeżeli Pan Normalny Klient zna jakąś inną wersję “zdażeń”, proszę o przedstawienie. Temu chyba służy ten blog…
9 lipca 2009 at 0:24
Jestem stała klientką IKEA, i nie boję się tam chodzić, czuje się tam bezpiecznie, ja i moja rodzina. Pracownicy są mili i uprzejmi, choć często klienci są nieuprzejmi, prosze sobie wyobrazić pracownika który stoi i obsługuje klientów 8-10 godzin dziennie i do każdego stara się uśmiechnąć. Kiedyś byłam świadkiem jak jeden z klientów wyrywał mebel, który stał na półce, do której jak mniemam był mocno przymocowany bo ów klient szarpał się z nim dość ostro, po chwili podszedł pracownik i zwrócił klientowi uwagę, nie krzyczał, starał się wytłumaczyć jak kupić mebel, dostał taką wiązankę ciepłych słów że aż mi uszy zwiędły. Często klienci robią coś, bo nie chce im się czekać na pomoc pracownika. Pani robi spory rozgłos bo chce wyciągnąć kupę kasy od dużego znanego sklepu. W artykule opisane jest, że lustro gdyby rozcięło nogę 10 cm dalej mogłoby stać się nieszczęście, pani Małgorzata wspomina o 5 cm, że noga jest połamana w kilku miejscach. Może czepiam się szczegółów ale w tej sprawie wydają się istotne. Nie znam dokładnie tej sytuacji, więc nie chce do końca krytykować pani poszkodowanej. Wiem tylko jedno. IKEA to sklep przychylny klientom, którzy wykorzystują to w sposób negatywny.
Pozdrawiam i zapraszam do IKEA
9 lipca 2009 at 8:10
Pani Klaudio,
proszę zacytować, w którym miejscu swoich wypowiedzi napisałam, że noga jest połamana w kilku miejscach… nie mogę odnaleźć takiej swojej wypowiedzi…czemu przekręca Pani moje słowa?
nie mogę też odnaleźć wypowiedzi, że moja mama żąda od IKEA odszkodowania… dlaczego Pani dobudowuje teorię?
Czy jeśli Pani była świadkiem tego, że klient szarpał się z meblem, to znaczy, że w tym przypadku także tak koniecznie było? Chyba nie.
Czy jeśli jeden z wielu pracowników zachował się miło w sytuacji konfliktowej, jest jednoznaczne z tym, że inny pracownik w innej sytuacji konfliktowej zachował się podobnie? Także chyba nie można tego powiedzieć na pewno.
Jeśli chodzi o szczegóły.. lustro cięło 1 cm od tętnicy, a wypowiedź lekarza pogotowia brzmiała: “gdyby tak się stało, nie zdążyłbym tu dojechać…”
W takiej sytuacji zaleca Pani starszemu człowiekowi, by zachował zimną krew, szukał internetu, szukał nazwiska kierownika? hm.
A wypowiedź konsultanta PZU brzmiała jasno (można dla sprawdzenia zadzwonić na infolinię):
Do tego, by uzyskać zwrot za leki, za szpital, inne wydatki, (w ramach ubezpieczenia NNW) niezbędne są następujące informacje:
“Oświadczenie sprawcy, zawierające: 1. okoliczności wypadku 2. dane podmiotu ubezpieczonego 3. dane polisy IKEA 4. dane poszkodowanej
i przyznanie się do winy ze strony IKEA. Taki dokument rodzice powinni otrzymać od kierownika sklepu.”
I właśnie ze względu na dobry wizerunek IKEA, upowszechniony społecznie, zdziwienie, że nie wydają takich dokumentów, było ogromne.
Proszę wejść na google, wprowadzić hasło: “wypadek w centrum handlowym” , znajdzie Pani opisy wypadków i odpowiedzi osób doradzających. W szczególności to, że jeśli ofiara była w szoku,
nie uzyskała żadnych dokumentów, nie może także dochodzić żadnego zwrotu kosztów.
Na szczęście rana pięknie się goi i koszty tak naprawdę były niewysokie.
Chyba większym kosztem jest, że ktoś uległ wypadkowi na skutek czyjegoś zaniedbania i jeszcze jest wyzywany od naciągaczy, bab i bydła…
Jak przypuszczam, przez pracowników IKEA lub ich żony….Bo przecież który klient sam o sobie powie “bydło”.
pozdrowienia.
9 lipca 2009 at 19:43
Pani Gosiu niewątpliwie należ się pani mamie odszkodowanie od firmy ikea i takie odszkodowanie pewnie dostanie jak napisze jakieś pismo do tej firmy tak przynajmiej wnoskuje z opisu całej sytuacj oraz osoby która wypowiadala sie w imieniu tej firmy.
Tak samo jak firmy ubezpieczeniowe tak tewno firmy sieciow tak jak ikea musze tez dostac jakies pismo z poniesionymni stratami i kosztami leczenia przynajmie tak napisala jakas klientka ktora tez byla poszkodowana (wiec nie rozumiem o co ten szum chyba ze pani mama ma ubezpieczenia na zycia i od wypadków bo tak pani napisala ze firma PZU potrzebuje takich oswiadczen)
natomiast poczytalam sobie troche i nie ma nic takego w kodeksie praw ze ktos kto nie bylswiadkiem wypadku musi wydac zaświadczenia jest natomias napisane ze firma w ktorej dochodzi do wypadku musi poniesc koszty leczenia i jak zostaly zniszczo jakies czesci garderoby rowniez musza zwrocic pieniadze.
Daleko idące jest przypuszcznia ze to pracownicy lub ich żony uważam że Pani nie powinna oskarżać jeśli nie ma dowodów na to kto pisze takie komentarze
Rozumię złosc jak sie czyta takie slowa natomiast jak Pani czyta inne fora internetowe ludzie zachowuja sie podobnie lub jeszcze gorzej używając takich zwrotów czuja sie anominowo i bez karnie a oskarzanie pracownikow w niczym nie pomoze tylko nakreca cala gre slow
dziwie sie ze daje Pani sie wciagac w ta ich gre
ciesze sie ze Pani mama wraca do zdrowia
zycze cierpliwosci i jak najszybszego załatwienia sprawy bo PZU ma na wyplate odszkodowania 30 dni
pozdrawiam anna z krakowa
ja nigdy nie bylam i nie zamierzem byc pracownikiem firmy ikea natomiast jestem klientem (aby znowu nikt nie napisal ze to pewnie pisze pracownik bo normalny klient czy osoba nie moze sie wypowiedziec)
9 lipca 2009 at 21:03
wielkie halo hahaha tak zawsze jest jak chce sie cos zalatwic policja umywa rece inne instytucje a zwykle szaraki dostaja po du..e ale jak co do czego to winnych brak bo takie mamy prawo nik nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci rozglos tez nie pomoze moim zdaniem moze zaszkodzic bo jak dojdzie do sprawy w sadzie to pewnie ikea bedzie sie odwolywac do tych bredni ktore sa wypisywane na tym forum jak to klienci bronia sieci
nie ma co ale zato rozglos jest
jestem ciekaw ile takich lub podobnych wypadkow si stalo w tej lub innej instytucji handlowej bo prawde muwiac nie wiele sie o tym mowi i pisze
pozdrawiam aa
9 lipca 2009 at 21:04
zycze powrotu do zdrowia i sporo cierpliwosci
9 lipca 2009 at 21:28
prawnicy radza poszkodowanej isc do sadu pewnie bo przeciez sad i oni musza zarobic a kto zaplaci poszkodowanej w razie przegranej
ja mialam taki przypadek szlam poslizgnelam sie na rozlanej wodzie i zlamala reke ale akurat w innej sieci handlowej nie powiem wezwali karetke oraz wzieli moj numer tel i zostawil do siebie namiar abym sie skataktowala zeby mogli pokrc koszty leczenia(lekarstwa) ja tez chciala zaswiadczenia i powiedzieli ze mi nie wydadza bo nie ma takiego praw ktore im nakazuje gdyz nie byli swiadkiem wypadku ja wzburzona poszla do prawinka uslyszalam to samo co Panstwo wiec zalozylam sprwe i co z tego jak przegralam bo oni mieli sztab prawnikow ktorzy udowodnili ze chcieli pokryc koszty a ja odmowilam checi ugodowego zalatwienia sprawy zaczelam ich straszyc sadem i nie chcialam malo tego powiedziel ze przeciez zostawili swoje namiary i ja zostawim i swoje zeczywiscie kontaktowali sie ze mna slow przeciw slowu
sprawa toczyla sie ponad rok przegralam a koszt sprawy ja ponioslam w imie zasady sadowniczej przegrany ponosi koszty sprawy i tak mi wyszla zawisc wiec moja rada
napiscie pismo do tej firmy jak maja takie przepis z kopia rachunkow za leczenie i inne straty poczekajcie na odpowiedz i wtedy jak nic sie nie wydarzy to pojdzie do sadu bo staszenie duzych sieci handlowych sadem nam szaraczkon niestety nie sprzyja bo oni maja sztab prawnikow i pieniadze nie do konca wiezcie prawnikom prawo polskie jest dziurawe a przepisy sa martwe
zycze powodzenia
Aneta Karwowska
27 lipca 2009 at 12:05
Powinni wypłacić ugodowo.
9 listopada 2009 at 9:19
Nie moge spokojnie tego wszystkiego czytac, niektorzy maja racje ale nie mowmy o naciagaczach tylko mowmy o sprawiedliwosci.
Ja w 2006 roku mialam wypadek nie z winy IKEA ale firmy montujacej produkty IKEA. i do dnia dzisiejszego nie moge otrzymac nawet 1 zl odszkodowania, mimo, ze wszystko wskazuje na niekompetentnosc firmy montujacej.
Otoz szafka zamontowana do sciany spoadla na moja piete w wyniku czego uleglam bardzo powaznego urazu piety mianowicie wieloodlamowe zlamanie kosci piety.
Dzis siedze na wozku/bo mam noge w gipsie po oepracji usztywnienia stawu skokowo pietowego/ a na jednej nodze ciezko mi skakac.
Rodzina odmawia mi pomocy bo ma juz tego dosc. Sprawe zalozylam wszystko oplacilam. sad,bieglych bo za wszystko ciagnie sie ode mnie pieniadze i dlatego z budzetu uciekaja pieniadze/i nie jestem zadnym naciagaczem stala mi sie krzywda i nikt nie chce mi pomoc.
Nasze sady nie pomoagaja takim jak ja poszkodowanym tylko odl\wlekaja w czasie. To ja musze udawadniac ze stala mi sie krzywda.
Wiec jak ktos chce powiedziec o naciagaczach to niech idzie do szpitali i tam sie dowie jak ludzie cierpia.
Ja juz cierpiec przeszlo 3 lata i sad nie przydzielil mi nic zanego grosza a przez te trzy lata bezprzerwy potrzebuje na rehabilitacje. Ten kto wie co to znaczy miec wieloodlamowe zlamanie kosci piety wie/leczone przez polskich lekarzy/ wie co to za cierpienie kazdego dnia. Jest to ograniczenie mojej swobody.
A jedna sprawe to przegralam w sadzie bo siaddlam na lezak w sanatorium i on po chwili sie zakleszczyl obcinajlac mi palec. lezak sprzatnieto i nawet mi nie pokazana co bylo przyczyna a po kilku latach znalazl sie w sadzie jakby nigdy nic calutki sprawny. A sad orzekl ze wszystko bylo sprawne i ze to ja jestem winna bo nie umiem korzystac z lezaka, i cale koszty musze pokryc ja - czy to naprawde jest prawda . Ja bylam w sanatorium wiec tego ty;u lezaki powinny byc sprawne a dodam ze to byl lezak zwykly drewniany bez podlokietnikow
a tego samego dnia ulegla wypadkowi tylko w mniejszym stopniu inna osoba. a na tym turnusie z tego co wiem byly 3 osoby.
Gdzie jest sprawiedliwosc. Pozostaje mi tylko rzeczywiscie wziasc i powiesic sie. A sady polskie / no coz nie dla zwyklych ludzi nikt nas nie obroni. MAM TEGO DOSC. Moj pelnomocnik tak mnie bronil ze na sprawe zglaszlam sie osobiscie. Bo dla niego bylo za daleko wiec ja pojechalam sama.
Ale pieniadze wszyscy biora.
10 listopada 2009 at 19:02
Zainteresowanych firma IKEA zapraszam (choć temat jest nieco inny) na stronę http://www.czyIKEAjestOK.pl Moze pomożecie pracownikom w walce z korporacja o swoje prawa?