Spór o ogródki
W rękach warszawskich działkowców jest teren wielkości Śródmieścia. Jego wartość to ok. 25 miliardów złotych. Czy środek miasta to miejsce dla ogródków pracowniczych?
Pomysł uwłaszczenia działkowców, który w tym tygodniu pojawił się w Sejmie, wznowił dyskusje o pracowniczych ogródkach w mieście. Powróciło pytanie: czy centrum miasta to miejsce dla działek rodem z PRL, z których korzysta niewielka grupa mieszkańców?

19 kwietnia 2008 at 13:17
to skandal że takie coś jeszcze istnieje..
19 kwietnia 2008 at 21:08
Dogęszczanie miasta nie jest w interesie dotychczasowych mieszkańców, brak miejsza do parkowania, mały handel i tak już zamieniony na oddziały banków na Żoliborzu, korki na ulicach. I wybuduj tu dodatkowe Śródmieście.
20 kwietnia 2008 at 9:40
“Pamiętajcie o ogrodach, przecież stamtąd przyszliście
w żar epoki użyczą wam chłodu tylko drzewa tylko liście”. Kochajcie ogrody i nie dajcie ich nikowmu zniszczyć ! AMEN !
20 kwietnia 2008 at 13:17
Ogródki działkowe w centrum to aberracja. Która niedługo zniknie pod naporem deweloperów i urzędników oraz chęci kasy. Wystarczy przypomnieć, co się stało z zamkniętymi zielonymi terenami między Polem Mokotowskim a parkiem - grobem żołnierzy radzieckich - gdzie wykańczają nowotwór pt. Eko-Park.
Dlatego trzeba działać. Zamieniać w park, jak działki przy Polach, by odtworzyć ciąg zieleni, a ostatecznie zabudowywać (te tereny przy Arkadii i tak zbytnio na park się nie nadają, a miejsce bardzo atrakcyjne - chyba, że ktoś ma dobry pomysł na skwer, parczek tematyczny etc.).
23 kwietnia 2008 at 11:28
tak…wszystko zlikwidujcie i oddychajcie smrodami z samochodow…
7 maja 2008 at 6:58
my jeszcze żyjemy,to nasze często jedyne miejsce do odpoczynku.za czym wy młodzi tak gonicie?chcecie się sami pozatruwać we własnym smrodzie i w smrodzie Waszych pięknych luksusowych aut na które nas nigdy nie było stać,a przecież walczylismy i my i nasi rodzice -wasi dziadkowie o to żebyśmy wszyscy mogli godnie żyć.dlaczego n ie umiecie tego docenić,zrozumieć?jak Wam przeszkadzają obskórne domki to zróbcie coś ,żebyśmy mieli pieniądze na to żeby je zmodernizować,zadbać o nie.Nas też boli jak widzimy jak często cały dobytek naszego życia pada w gruzy wraz z naszym życiem,myślicie ,że to miłe uczucie???Nas oszukano,Wam dano szanse ,wielkie -my takich szans nie dostaliśmy.pomyślcie teraz o nas a nie tylko o sobie ,my juz pracować nie mamy sił…zostawcie działki w spokoju,chcecie żeby to ładnie wygladało to pomóżcie ,a nie na bruk nas chcecie wyrzucać jak jakieś śmiecie.my nie mamy samochodów i pieniedzy żeby kupić sobie działke poza miastem i zbudowac dom 300m2.i na paliwo,żeby tam sobie jeżdzić na weekendy.każdy tylko zarabiać chce ,aby tylko sobie kieszeń nabić,ludzie opamietajcie się ,a gdzie uśmiech,gdzie życzliwość?dlaczego nie pamietacie o nas,wszystko chcecie nam pozabierać?nam też sie cos na stare lata należy tak samo jak Wy ciężko pracowalismy i co z tego mamy?1000zł emerytury…
11 czerwca 2008 at 10:23
Jeśli miasto potrzebuje pieniędzy, to przecież działkowcy płacą od metra kwadratowego gruntu, na którym odpoczywają. Są to przeważnie emerycie, których nie stać na wyjazd na Kanary. Te pieniądze trafiają do PZD do p. Kostrzewy i inn. PZD, który trzyma łapę na działkach i działkowiczach podatku gruntowego nie płaci do Gmin, robią forsę na bilbordach, których więcej na ogrodach niż jaśminu. Te pieniądze to ich pensje.. Do tego uzurpują sobie prawo (w przypadku likwidacji ogrodu), do odszkodowania, tj. za ogrodzenie, infrastrukturę znajdującą się na działkach, działkowcy dostają za nasadzenia i grosze za altany. Pytam dlaczego panowie Kostrzewa i Kondracki, po sprzedaży siedziby PSL przy Grzybowskiej (dawniej ZSL, który budowali chłopi), usadowili się przy ul. Dywizjonu 303 ? Czy dlatego, że ten ogród ma akt notarialny i ruszyć go nie można? PZD nie płaci użytkowania wieczystego do gminy, ja spółdzielca posiadający odrębną własność mieszkania (grunt chyba sobie wykupiłam po 50 latach), za wieczystą dzierżawę płacę 0,65 zł za m kw. (350 zł/rok), a panu Kondrackiemu Do PZD - 0,12/m , tj. rocznie 45 zł za to, że istnieje (bo nawet nie wiem jak wygląda, a działkę mam od 40 lat). Zostawmy ogrody działkowe, pieniądze dajmy gminom, za reklamy też , nie utrzymujmy cwaniaków i nie lamentujmy, że miasto nie ma pieniędzy!!!
11 czerwca 2008 at 10:45
Cyt. Obawa pierwsza: to zamach na nasz związek
Działkowcy podejrzewają, że pomysł uwłaszczenia to próba cichej likwidacji Polskiego Związku Działkowców zarządzającego ogrodami w stolicy. Zrzeszenie reprezentuje interesy ok. 30 tys. rodzin w Warszawie (tyle posiada w stolicy działki).
– Jak każdy dostanie na własność te 300-500 metrów ziemi, to związek nie będzie potrzebny. I kto nas będzie wówczas bronił przed zakusami miasta na nasze działki – pyta zdenerwowana Jadwiga Skrzepińska, szefowa ogrodu działkowego na Kole.
Dodaje, że związek zapewniał prawników, którzy reprezentowali działkowców zarówno w sądach – jak i negocjacjach finansowych z miastem. A pomoc prawna bardzo jest działkowcom potrzebna. Ponad 160 rodzin jest w sporze z miastem. W 2005 r. ratusz zażądał od nich wydania nieruchomości lub podpisania krótkoterminowych umów użytkowania ogrodów.
– Te pozwy uniemożliwiły nam zasiedzenie gruntu, na którym jesteśmy od kilkudziesięciu lat – przyznaje zdenerwowany szef warszawskiego oddziału Polskiego Związku Działkowców Antoni Kostrzewa. – Na krótkie umowy przystać nie mogliśmy. Po ich wygaśnięciu nie mielibyśmy żadnego prawa do gruntów.
A któż to jest taki zdenerwowany? Co zrobił PZD, kiedy Agencja Mienia Wojskowego sprzedała Turkowi środek “Fortu Szczęśliwice” wraz z XIX w fortem? Gdzie byliza 9 mln. przydzielony nieodpłatnie wojsku od Państwa? Gdzie byli prawnicy? Działkowcy zostali pozostawieni samym sobie. Raj, jaki stworzyli ciężką pracą dla siebie i ptaków został zdewastowany. PZD ograniczył sie do rozklejania odezw adresowanych do użytkowników tych działek i martwił się o “bramy”. Teraz zgodnie z ustawą zarządy ogrodów mogą pieniądze. Czy to aby nie o to chodzi.