Anna Brzezińska: Luna w zacnym gronie przegranych
14 czerwca 2008
Przed kilkoma miesiącami do kina Luna zapukali pomysłodawcy projektu „Tu było kino“, dokumentującego umierające, małe kina. Właśnie tu, w jednym z niewielu ambitnych kin stolicy, chcieli zorganizować jesienią imprezę zamykającą ich fotograficzny projekt.
Daniel Michna z Luny tylko uśmiechnął się. – Przecież my mamy się całkiem dobrze – powiedział i zaproponował twórcom wystawę zdjęć w październiku. Nawet przez myśl mu wtedy nie przeszło, że ten miesiąc wyznaczy kres działalności prowadzonego przez firmę SPInka kina. Kolejnego w stolicy. Zgodnie z decyzją właściciela obiektu, Luna dołączy do zacnego, idącego już w setki, grona przegranych w nierównej walce z rynkiem nieruchomości. Kino ma doskonałą lokalizację – przy ul. Marszałkowskiej. Który z deweloperów nie chciałby wybudować tam apartamentowców (powstaną na miejscu Skarpy i Warsa) czy ekskluzywnych delikatesów (patrz: kino Relax)? Max-Film, właściciel tych nieruchomości, skrupulatnie zapracowuje na opinię grabarza małych, kultowych kin. W kolejce czeka już Iluzjon, który musi wynieść się z zabytkowego budynku przy Narbutta, bo spółka nie zainwestowała wcześniej w remont. Nic w tym dziwnego – zasiadają w niej nie menedżerowie kultury, lecz ludzie, dla których najważniejszy jest biznes.