B. Kwiatek: Prosta droga do następnej tragedii
29 lutego 2008
Telewizja TVN pokazuje redakcyjny samochód, który jedzie trasą przy wiadukcie na ul. Puławskiej. Kamera się trzęsie, obraz robi się niewyraźny, bo przed wiaduktem droga przypomina tarkę. Wszyscy o tym wiedzą.
Po wypadku, który miał nasz redakcyjny kolega w innym miejscu Warszawy, na ulicy Pułkowej, policjantka na komendzie mówiła: – Jak ja kocham tę Pułkową… Co chwila tam jakiś wypadek. Wszyscy o tym wiedzą. Gdy zapytać warszawskiego kierowcę, czarnych punktów w stolicy każdy z nich jest w stanie wymienić kilkanaście. Wszyscy o nich wiedzą. Przyzwyczailiśmy się do nich, przejeżdżamy obok wraków, coraz rzadziej zdejmując nogę z gazu. Można zastanawiać się, dlaczego tak się dzieje, mówić o potrzebie rozsądku, o tym, że wreszcie czas na remonty nawierzchni… Argumenty, które wszyscy znają, i problemy, o których wszyscy wiedzą. Anna Wittenberg w czwartkowym komentarzu w ŻW napisała, że nawet najprostsza droga nie zastąpi myślenia. Ale dziś, kiedy ranny w środowym wypadku Maciej Zientarski przechodził trzecią operację, prośbę o myślenie skierowałbym nie tylko pod adresem kierowców, ale i zarządców dróg oraz policji. Bo na Puławskiej od środy nie zmieniło się nic. Nie pojawił się żaden znak, żadna ekipa remontowa, kompletnie nic. Wszyscy to widzą.
