Archiwum dla ‘Maciej Miłosz’ Kategoria

M. Miłosz: Jak nie tworzyłem historii

30 kwietnia 2008

mmilosz.jpgPostanowiłem: będę aktywny i zacznę tworzyć historię! I to już od 1 maja. Poczyniłem w tym celu pewne przygotowania. Udałem się do urzędu miasta Warszawa, by złożyć zawiadomienie o planowanej przeze mnie demonstracji. Hasło: „Żądamy cieplejszego lata!”. Organizator: ja, czyli osoba prywatna. Szacowana liczba osób: 36 (będę skromny).

W urzędzie, przyznaję, wpadłem w osłupienie. Myślałem, że będę niesamowicie oryginalny, a tu klops. Na pomysł pierwszomajowej demonstracji wpadli wcześniej inni.
W południe na pl. Trzech Krzyży czekają nas spotkania kameralne – dwa, bo plac jest duży. Pewna osoba prywatna i od 150 do 300 jej znajomych będzie demonstrować „przeciwko dyskryminacji w miejscu pracy!”. A inna ze 150 towarzyszami zaprotestuje przeciwko wprowadzeniu euro, komunizmowi i UE.
Zaplanowano też większe spotkania. O godz. 10 na pl. Grzybowskim demonstrację zacznie Polska Partia Socjalistyczna (ok. 70 osób). Także o 10 na rondzie de Gaulle’a zbierze się Nowa Lewica, która chce „uczcić Święto Pracy“ (250 osób). Jednak, by PPS nie czuła się samotna, NL zakończy demonstrację właśnie na pl. Grzybowskim. Nieco później na ulicach stolicy pojawi się prawdziwa demonstracja gigant: 2 tys. związkowców z OPZZ. Będą czcić Święto Pracy.
Odwołuję więc moją demonstrację. Tych, którzy tworzą historię, jest już wystarczająco dużo. Mam tylko nadzieję, że i bez mojego protestu lato będzie cieplejsze.

M. Miłosz: Koordynator koordynatorów

17 kwietnia 2008

mmilosz.jpgChciałbym kiedyś napisać komentarz, który – parafrazując mistrza horroru Alfreda Hitchcocka – zacznie się od tego, że wszystko jest cudowne, a potem będzie już tylko lepiej. Niestety, nie będzie to komentarz dotyczący stanu przygotowań Warszawy do Euro 2012.

Wczoraj miejscy urzędnicy przedstawiający swoje osiągnięcia bardzo podkreślali sprawę budowy Stadionu Narodowego. Faktycznie, wydaje się, że ten projekt uda się zrealizować na czas. Serdecznie gratulujemy! Jednak niepokojąco krótki wydał mi się fragment wystąpienia, który dotyczył infrastruktury transportowej. Już teraz wiadomo, że ani Dworzec Wschodni, ani Zachodni nie zostaną wyremontowane. Na Centralnym wypolerowano posadzkę i umyto sufity, co w pewnym sensie można uznać za duży sukces (pierwsza firma, która podjęła się tego karkołomnego zadania, poddała się i odeszła w niesławie). Wiadomo także, że na czas mistrzostw nie uda się dokończyć obwodnicy, a to, że w 2012 r. kibice pojadą na Stadion Narodowy drugą linią metra wydaje się tak samo realne jak to, że Polska te mistrzostwa wygra. Coś dziwnego jest w tym, że urzędników zajmujących się wykupem działek w urzędzie wojewódzkim i ratuszu jest ledwie pięciu, a różnych koordynatorów ds. Euro 2012 w urzędzie miasta jest aż ośmiu! Dlatego proponuję pójść na jakość, nie na ilość i niniejszym ogłaszam konkurs na koordynatora koordynatorów.

Będzie lepsza, ale droższa

18 marca 2008

 

woda.jpg

Ruszył remont warszawskich filtrów. Dzięki wymianie instalacji poprawi się jakość wody. Niestety, lepszy smak poczujemy w ustach dopiero za dwa lata. Poza tym woda będzie droższa.

Obecne stawki na pewno będą obowiązywać do końca czerwca – zapewnia Joanna Korzeniowska, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. – Przewidujemy wzrost cen, ale na razie nie można ich oszacować.

Najwcześniej wysokość podwyżki będzie można określić w kwietniu. Wyższe ceny wynikają głównie z tego, że MPWiK na potęgę inwestuje w poprawę jakości wody. Trwa rozbiórka tzw. siódmej grupy filtrów piaskowych, które znajdują się na działce przy zbiegu ulic Raszyńskiej i Koszykowej popularnie zwanej Filtrami.

Przeczytaj cały artykuł 

Jesteśmy skazani na Stare Miasto

18 marca 2008

 

starowka.jpg

Warszawiacy uważają, że na Starówce nie ma niczego ciekawego. Ale stołeczni urzędnicy nie chcą promować innej części miasta, bo boją się zaryzykować.

Stare Miasto mnie rozczarowało. Nie tylko dlatego, że jest atrapą. Wieczorem panuje tam poprostu smutek – mówi Olgierd Budrewicz, varsavianista i podróżnik.

Coż, trudno się dziwić. Puby i restauracje zamykane są wcześnie ponieważ mieszkańcy ciągle narzekają na hałas. Wczoraj chcieliśmy zwiedzić jedną z większych atrakcji Starówki - Zamek Królewski (rok powstania 1974). Chcieliśmy, ale… tak jak w każdy poniedziałek poza sezonem był zamknięty. Dla porównania londyńska National Gallery, miejsce gdzie turystów jest zdecydowanie więcej zamknięta jest tylko przez cztery dni w roku!

Przeczytaj cały artykuł 

M. Miłosz: Warszawiaku, nie trać nadziei!

12 marca 2008

mmilosz.jpgPrzeprowadźmy krótkie ćwiczenie wyobraźni. Miejsce akcji: Londyn, stolica dużego kraju nad Tamizą. Podziwiamy centrum. Po prawej majestatyczny Trafalgar Square, po lewej symbol miasta – wiekowy Big Ben, a przed nami arcydzieło XX-wiecznej architektury… blaszane hale Marcpolu.

Zaraz, zaraz. Ktoś powie, że to ćwiczenie jest zbyt okrutne, że jego zmysł estetyczny tego nie wytrzyma. Co więc mają powiedzieć tysiące mieszkańców Warszawy – stolicy dużego europejskiego kraju – którzy codziennie przerabiają ćwiczenie bardzo podobne: właśnie mijamy zapyziały Dworzec Centralny, po prawej „piękne” reklamy wielkoformatowe, za którymi chowają się zrujnowane kamienice, a po lewej… blaszane hale Marcpolu? Wczoraj pojawił się promyk nadziei, pierwszy zwiastun tego, że może kiedyś będzie lepiej, że warszawska metropolia doczeka się centrum z prawdziwego zdarzenia.
Zarząd Miasta zatwierdził umowę na przygotowanie projektu technicznego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. 3 stycznia przyszłego roku ma ruszyć rozbiórka słynnych już hal. Miejmy nadzieję, że będzie to początek zmian na całym pl. Defilad. Bo dosyć już dyskusji, które toczą się od 1993 roku. Być może za kilka lat tego miejsca nie poznamy. Oby. Do tego czasu musimy udowadniać, że warszawiak to człowiek z niebywałą wręcz fantazją, potrafiący wyobrazić sobie centrum miasta, którego się nie wstydzi.

M. Miłosz: Mieszkańcy Włoch chcą konkretów

6 marca 2008

mmilosz.jpgMiejscowe plany zagospodarowania przestrzennego to jeden z naszych narodowych mitów. Obok autostrad, kiedyś drugiej Japonii, a teraz drugiej Irlandii, podatku liniowego, a w Warszawie drugiej linii metra i nowego mostu przez Wisłę. Wszystkie mają to do siebie, że są tuż tuż, na horyzoncie. Za jedną tylko kadencję, już za pół. Tylko ile można jeździć dziurawymi drogami, stać w korkach, czekać na cud, mieszkając w przestrzeni zorganizowanej na wzór Trzeciego Świata?

Mieszkańcy dzielnicy Warszawa Włochy powiedzieli wreszcie “dość”. Zażądali od resortu infrastruktury konkretnych działań. Wprowadzenia terminu na wykonanie planów i rozliczania tych, którzy się z tego nie wywiążą. Innymi słowy, zażądali, aby od urzędników wymagano tyle samo, i tak samo ich rozliczano, ile się wymaga i jak się rozlicza nas wszystkich. Mówiąc kolokwialne, powiedzieli im “do roboty”. Bo czasu coraz mniej.

Niedługo będziemy mieli Euro. Imprezę, która spadła nam jak z nieba. Teraz trzeba ją umiejętnie wykorzystać do naprawienia wieloletnich zaniedbań. Gdyby nie mistrzostwa, to kiedy doczekalibyśmy się stadionów, autostrad czy lotnisk. Tego wszystkiego nie da się budować bez dobrych, rzetelnie przygotowanych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. One są tak samo ważne jak flagowe rządowe projekty. A więc? Urzędnicy do roboty!

M. Miłosz: Dlaczego znów wyważamy otwarte drzwi?

11 lutego 2008

mmilosz.jpgMuzeum Powstania Warszawskiego za ponad 200 tys. euro nabyło „bezcenną” kolekcję listów i znaczków z okresu powstania. W ciągu kilku dni wielkie firmy PKO BP i TP SA do spółki z Ministerstwem Kultury wysupłały potrzebne fundusze. I chwała im za to!

Otworzono nawet „specjalne konto na zakup najcenniejszych pamiątek”, ponieważ „ostatnie wydarzenia pokazały konieczność uruchomienia takiego konta”. Kraj nad Wisłą ogarnęła prawdziwa „euforia pamiątkowo-powstańcza”. Warto jednak zapytać, dlaczego wszystko działo się tak szybko? To, że kolekcja zostanie wystawiona na sprzedaż w środowisku filatelistycznym było wiadomo od początku stycznia. Do aukcji można się było bardzo dobrze przygotować. Muzeum dowiedziało się o tym zaledwie kilka dni temu. Dramatyczne opowieści o tym, że dom aukcyjny miał kilku innych kupców nie trzymają się kupy, bo fachowcy wartość kolekcji wyceniają znacznie poniżej ceny, jaką zapłaciło muzeum. Pojawiają się głosy, że kolekcja została przygotowana specjalnie „pod kupca”, czyli wiadomym było, że któraś z polskich placówek kulturalnych skusi się na jego zakup. Podkreślam raz jeszcze, jestem wielkim zwolennikiem gromadzenia pamiątek i wszelkich dokumentów dotyczących naszej historii. Z tym że jeśli uda nam się do tego nieco lepiej przygotować, to za podobne pieniądze takich pamiątek uda nam się zdobyć zdecydowanie więcej. Niestety zamiast zacząć od wyprowadzenia skromnych pionków, my jak zwykle od razu wytaczamy figury znacznie cięższe… Szach i mat!