M. Kozak: Miętus – polityk niezatapialny
26 kwietnia 2008
Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi – głosi łacińskie powiedzenie. W Warszawie jednak się ono nie sprawdza. Czasy, i owszem, zmieniają się, ale ludzie zostają ci sami i – co gorsza – tacy sami.
W czasach PRL-u Tadeusz Miętus był zastępcą naczelnika dzielnicy, „zasłynął” wtedy z wyburzania śródmiejskich zabytków. W 1988 r. złapał wiatr w żagle – został biznesmenem. Należąca do niego spółka Domex m.in. zarządzała targowiskiem na pl. Defilad. Przez półtora roku pobierała od kupców opłaty targowe, jak się okazało – nielegalnie.
W 1996 r. Domex kupił od ówczesnej gminy Centrum kamienicę przy ul. Czerniakowskiej 209. Wyrzuceni stamtąd komunalni lokatorzy latami tułali się po urzędach, nie mogąc doczekać się mieszkań zastępczych.
W 1999 r. Miętus (SLD) znów wrócił do władzy. Jako wicedyrektor Śródmieścia zgodził się na budowę apartamentowca w dopiero co zmodernizowanym ogrodzie jordanowskim przy ul. Cecylii Śniegockiej na Solcu. Zrobił to, mimo że plan zagospodarowania na taką inwestycję nie zezwalał.
Nadzorowani przez niego urzędnicy pozwolili na rozbudowę hali MarcPolu na pl. Defilad. Podpis Miętusa znalazł się też pod decyzją oddającą za bezcen kolegom z SLD budynki przy ul. Rozbrat.
W 2006 r. zniknął z samorządu. Teraz znów wraca na dobrze opłacaną posadę we władzach Śródmieścia. Jaką niespodziankę tym razem zafunduje mieszkańcom?