M. Mazanec: Ramy już są, trzeba tchnąć w nie życie
25 lipca 2008
Wygląda na to, że kłopoty z remontem Krakowskiego Przedmieścia będą niczym w porównaniu do kłopotów z odpowiedzią na pytanie: Co dalej z Traktem Królewskim?
Nie wiem, czy miejscy urzędnicy mają świadomość, że teraz przed nimi prawdziwa próba. Trzeba pomyśleć! Już nie wystarczy kontrolować, czy firmy remontowo-budowlane dotrzymują terminów i realizują wybraną koncepcję. Czas na określenie, czym Krakowskie Przedmieście ma być. Ekskluzywnym „salonem stolicy“ z restauracjami, sklepami i galeriami? Artystyczno-alternatywnym miejscem tętniącym życiem 24 godziny na dobę? Czy może, pozostawione samo sobie, stanie się elegancką ulicą „przelotową“ z filiami banków, po której przemykać będą turyści w drodze na pl. Zamkowy i Stare Miasto?
Czy prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i jej ekipa pomyśleli, co będzie, gdy remont się skończy? Moim zdaniem – nie. Dopiero teraz – po tym gdy nad przyszłością Krakowskiego Przedmieścia pochyliły się media, a wraz z nimi warszawiacy żywo dyskutujący na internetowych forach – miasto zaczyna chyba zdawać sobie sprawę, że coś musi robić. Że powinno stworzyć preferencyjne warunki dla kawiarni, restauracji czy galerii, tworzących klimat ulicy. Że może przynajmniej spróbować zablokować wejście na Krakowskie bankom. Że może animować życie kulturalne, przenosząc tam festiwale uliczne.
Nasz cykl, prowadzony z TVP Warszawa, to dopiero początek debaty. Debaty trudnej, bo, jak to w Polsce, ilu rozmówców – tyle pomysłów. Jedne dobre, drugie złe. Ale dobrze, że są. Jest z czego wybierać. Już widać, że tej miejskiej przestrzeni nie pozostawimy samej sobie. Remont stworzył ramy, które trzeba zapełnić, w które trzeba tchnąć życie. Dlatego – pani prezydent – proszę mieć świadomość, że w tej sprawie wyjątkowo dokładnie będziemy się przyglądać każdej podjętej przez miasto decyzji.
