Archiwum na marzec 2008

M. Białek: Dwie porażki Polonii

31 marca 2008

mbialek6.jpgPolonia Warszawa poniosła w niedzielę w Gdańsku dwie porażki. Jedną na boisku, drugą kilka metrów od niego. Pierwszą (1:2 w drugoligowym meczu) można nadrobić, do końca sezonu jeszcze długa droga. Druga porażka, właściwie kompromitacja, odbiła się większym echem, a rehabilitacja jest już niemożliwa.

Mowa oczywiście o pozostawieniu Dariusza Wdowczyka na ławce trenerskiej, mimo przyznania się szkoleniowca do stawianych mu przez prokuraturę zarzutów. Nie przekonują mnie tłumaczenia działaczy klubu o braku wystarczającej wiedzy, nietypowej porze (weekend) i trudnym meczu w Gdańsku. Równie dobrze mogliby się tłumaczyć atakiem szarańczy na stepach Eurazji, spadkiem sprzedaży motocykli w Buenos Aires albo zmniejszającą się populacją orła bielika.

Poniedziałkowa decyzja władz klubu o zawieszeniu Wdowczyka była spóźniona o dwa dni, co przyznają nawet fani „Czarnych koszul”. W tym czasie działacze Polonii dali sygnał, że awans do ekstraklasy jest dla nich najważniejszy (chcieli, żeby Wdowczyk wygrał jeszcze ważny mecz), nawet kosztem wiarygodności klubu. Kosztem czegoś, co jest bezcenne, zwłaszcza w obecnych czasach. Zawiesili „Wdowca” dopiero wówczas, gdy w całej Polsce zostali poddani totalnej krytyce. Lepiej późno niż wcale? Nie tym razem.

Jan Paweł II w Warszawie

31 marca 2008

 

papiez.jpg

Uśmiechnięty Jan Paweł II patrzy na nas z frontonu kościoła św. Anny. Podobne portrety pojawią się w środę w oknach warszawiaków. To już trzy lata bez Niego. Ale On cały czas jest.

Życie jest wieczne – taki napis widnieje na billboardzie informującym o uroczystościach związanych z trzecią rocznicą śmierci Jana Pawła II. Przekory dodaje plakatowi wizerunek nowo narodzonego dziecka.

– Chcemy już skończyć z żałobą i wspominaniem – zgodnie twierdzą pomysłodawcy plakatu z Centrum Myśli Jana Pawła II. Ale wspomnienia wracają. Często związane z jednym miejscem, słowem, gestem.

– Najbardziej przeżywam pierwszą pielgrzymkę i to wcale nie w aspekcie duchowym – mówi z pewnym zażenowaniem rektor kościoła akademickiego św. Anny ks. Bogdan Bartołd. – Byłem wtedy w szkole średniej. Stałem w tłumie młodych ludzi, w rękach mieliśmy krzyże. Ale nie o nich myśleliśmy. Tylko o tym, że teraz komuniści nic już nam nie zrobią. A w słowach papieża nie doszukiwaliśmy się wcale wskazówek wiary, tylko niuansów politycznych. Ojciec Święty o tym wiedział. I uśmiechał się pod nosem, gdy biliśmy brawo.

Z wizytami papieża wiążą się też zjawiska symboliczne. – Dwa razy, w 1979 i w 1991 r., podczas mszy św. zapalał się trybularz. To bardzo dziwne zjawisko, bo służy on do wytwarzania dymu do okadzania i płomień powstaje w nim bardzo rzadko. Co ciekawe, trybularz płonął, gdy papież mówił o Duchu Świętym. Może to był jego widomy znak – wspomina ks. dr Marek Solarczyk, dziś wykładowca w  seminarium, a w 1991 r. świeżo upieczony diakon posługujący Ojcu Świętemu podczas mszy św. na Agrykoli.Jan Paweł II odwiedził wiele miejsc w stolicy. Prezentujemy szlak najczęściej przez warszawiaków przytaczany. Ale każdy ma swój własny, osobisty. Po nim chodzi z papieżem.

Przeczytaj cały artykuł

Nie zasłużył na pamięć?

31 marca 2008

borsuk.jpgNa kamienicy, w której mieszkał prof. Karol Borsuk, matematyk i twórca popularnej gry dla dzieci „Superfarmer”, miała zawisnąć pamiątkowa tablica, ale nie chce jej spółdzielnia.

Grę o farmie zwierząt znają niemal wszystkie dzieci i ich rodzice. Stworzony podczas okupacji przez warszawiaka „Superfarmer” (pierwotny tytuł gry to „Hodowla zwierzątek”) podbił świat. Jednak według spółdzielni mieszkaniowej to za mało, by tablica Karola Borsuka zawisła na domu, w którym mieszkał. Szkoda tymbardziej, że w maju minie 103. rocznica jego urodzin.

Przeczytaj cały artykuł

Bój o dojazd do Lasku Bielańskiego

31 marca 2008

lasek.jpg

Zieloni kontra kierowcy – dziś w auli Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego dyskusja o tym, jak połączyć uczelnię z Wisłostradą.

Atmosfera spotkania będzie gorąca – na tzw. publiczną rozprawę, która zaczyna się o godz. 10, wybiera się kilkudziesięciu ekologów oraz studenci i mieszkańcy Bielan. Będą dyskutować o projekcie miasta wybudowania dojazdów łączących Wisłostradę z terenem UKSW.

Przeczytaj cały artykuł 

Trasą w autokomis

31 marca 2008

trasa.jpg

Dzisiaj otwarcie ofert na dokończenie Trasy Siekierkowskiej. Właściciele autokomisu blokującego budowę zapowiadają kontratak.

Latem Zarząd Dróg Miejskich chce zacząć w końcu budowę ostatniego etapu Trasy. Chodzi o wiadukty łączące Trasę Siekierkowską z ul. Marsa oraz z gigantycznym rondem na skrzyżowaniu Marsa, Płowieckiej i Ostrobramskiej. Węzeł na granicach trzech dzielnic: Pragi-Południe, Wawra i Rembertowa ma powstać w dwa lata.

Przeczytaj cały artykuł

M.Białek: Szczęśliwi idioci

31 marca 2008

mbialek5.jpgTrzy lata temu nakręcono w Singapurze mądry, choć chwilami brutalny film – „Ostatni taniec Pana T”. Mniej więcej w tym samym czasie policja aresztowała sędziego Antoniego F. Co singapurski kryminał, oprócz skróconego nazwiska głównego bohatera, ma wspólnego z korupcją w polskim futbolu?

Tytułowy bohater, wykonujący morderstwa na zlecenie (likwiduje tylko wyjątkowe szumowiny), co jakiś czas rzuca swoim rozmówcom celne uwagi. Zupełnie jakby był w środku piłkarskiego bagna kilka tysięcy kilometrów od swojego Singapuru, gdzieś nad nieznaną mu rzeką Wisłą. „Mówicie tak, jakby śmierć była najgorszą rzeczą. Tak nie jest. Najgorsze są nasze słabości” – poucza T. kilku bandziorów.

Słabości kierowników, trenerów i piłkarzy polskich klubów sprawiły, że niedzielny mecz Legii z Kolporterem był śmiechem przez łzy. Brawa dla gospodarzy za trzecie zwycięstwo z rzędu, ale co z tego? Czy kolejne punkty w takiej lidze są powodem do dumy?

W niedzielę miał być wielki smaczek, czyli powrót Jacka Zielińskiego na Łazienkowską. Miał być sprawdzian formy byłego legionisty Wojciecha Kowalewskiego, pukającego do drzwi kadry przed Euro 2008. Miało być wielkie starcie zagranicznych napastników, czyli Chinyama kontra Edi. Miało… A co było? Żenująca postawa kieleckich piłkarzy solidaryzujących się z zawieszonymi przez klub kolegami. Najpierw groźba pozostania w domu w dniu meczu, a później – mimo przyjazdu do Warszawy – strajk i opóźnienie spotkania. Musimy od nowa układać w głowie wszystko, co się działo w polskim futbolu w ostatnich latach (i nie tylko). Ludzie, których wynosiliśmy na piedestał, okazują się oszustami. Zwycięstwa, które cieszyły, były farsą. Prawdziwe tabele nie znajdują się w oficjalnych statystykach piłkarskich, ale w dokumentach wrocławskiej prokuratury. A my, kibice i dziennikarze, czujemy się jak… Zresztą oddajmy głos groźnym panom z Singapuru.

– Jesteś moim bohaterem – usłyszał we wspomnianym filmie Pan T.

– Bohaterowie nie istnieją. Są tylko szczęśliwi idioci – odpowiedział.

I. Kraj: Interes miasta – czyli czyj?

31 marca 2008

ikraj2.jpgKierowcy, którzy codziennie utykają w korku przy Płowieckiej i Marsa mają prawo kląć siarczyście na widok jednego autokomisu, który mijają. Gdyby go nie było, mknęliby bezkolizyjnymi estakadami. W interesie kierowców jest więc, by urzędnicy jak najszybciej wywłaszczyli właścicieli działki, która od lat blokuje inwestycję i by te estakady jak najszybciej powstały.

W interesie właścicieli tej zawalidrogi jest zaś wyciągnięcie od ratusza godziwego odszkodowania. Bo skoro w latach 90. urzędnicy pozwolili im budować autokomis, to dlaczego teraz oni, czyli właściciele, mają na tym stracić. A w interesie ratusza jest mieć drogę i zapłacić jak najmniej. Czy te interesy są do pogodzenia? Może byłyby w Londynie czy Berlinie, gdzie buduje się dużo i szybko. Ale w Warszawie podejmowanie decyzji idzie bardzo opornie. Latami ciągnie się spór o budynek na środku ul. Powstańców Śląskich, który jezdnia, mocno zwężona, musi omijać łukiem. Z podobnych powodów dotąd nie można było poszerzyć ul. Modlińskiej. Teraz ratusz ma w ręku specustawę, która interes publiczny stawia ponad prywatny i pozwala urzędnikom wywłaszczać właścicieli nieruchomości blokujących inwestycje. W przypadku Modlińskiej już zadziałała – właściciel działki został zmuszony do opuszczenia jej, a o większe odszkodowanie może walczyć w sądzie. Czy przy komisie przy Płowieckiej też potrzeba tak drastycznych narzędzi? Kierowcom metody są obojętne. Liczy się czas. Bo ten stracony w korkach da się przeliczyć na realne pieniądze. Tylko kierowcy nie mają szans na odszkodowanie za tę stratę.

M.Harasimowicz: Dariuszów dwóch, czyli nasza piłka umoczona

31 marca 2008

mharasimowicz5.jpgW  latach 90. obaj wyrobili sobie nazwiska, grając na Wyspach Brytyjskich. Z nazwisk zostały tylko ostatnie litery. Wczorajsze spotkanie Dariusza Kubickiego oraz Dariusza Wdowczyka przy okazji meczu na szczycie II ligi było samo w sobie smutną satyrą na polską piłkę… .

Od futbolowego ABC do CBA – taką drogę przeszli dwaj byli reprezentanci Polski. Obaj w różnych momentach stali się bohaterami akcji operacyjnych przeprowadzonych z dużym rozmachem i przy szerokiej obecności mediów. Zatrzymanie Wdowczyka po raz kolejny dobitnie pokazało, ze po śmierci Kazimierza Górskiego w polskim futbolu nie ma już autorytetów.

Kto będzie następny? Aż boję się sugerować. Gdy niedawno w takie typowania zaczął się bawić Zbigniew Boniek, dopisując Koronę do listy klubów umoczonych, grożono mu sądem. Ostatecznie Boniek okazał się jasnowidzem. A może jednak coś wiedział? Oj wiedział, wiedział i to dobrze! Jak to kiedyś przy innej okazji stwierdził Ryszard Kulesza – cała Polska wi(e)działa. Tłumaczenia byłego prezesa klubu Kielc, że jest w szoku, bo był przekonany, że Korona do wszystkiego doszła czysto, to czysta hipokryzja. Pora pogodzić się z faktem, że do niedawna (a mecz tej rundy Zagłębie – ŁKS pokazał, że nawet… bardzo niedawna) polska liga była obrazem patologii i zepsucia. Kupowali i sprzedawali wszyscy, inaczej się nie dało.

Jak jednak teraz odróżnić tych, którzy byli zmuszani do korupcyjnego procederu od takich, którzy sami zmuszali? To będzie najważniejsze przy wymierzaniu kar. Nie można traktować wszystkich tak samo, bo trzeba byłoby rozwiązać wszystkie rozgrywki. Świętych nie ma. Tylko dwulatek mógłby uwierzyć, że przynajmniej pięć procent zawodników ligi nie brało nigdy udziału w ustawianiu meczu. Skończmy z karaniem na zasadzie „na kogo trafił, tego bęc”.

Koleje Mazowieckie zabawią pasażerów

29 marca 2008

koleje.jpg

Pasażerowie Kolei Mazowieckich będą podczas podróży oglądać najświeższe wiadomości i wideoklipy.

Ci, którzy w najbliższą środę wybiorą się w podróż pociągiem podmiejskim na trasie między Otwockiem a Grodziskiem Mazowieckim, mogą być zaskoczeni. Koleje Mazowieckie wyekspediowały na tę trasę zmodernizowany za 4 mln zł stary pociąg.

Przeczytaj cały artykuł 

Miejskie linie pojadą inaczej od kwietnia

29 marca 2008

autobusy.jpg

W prima aprilis po Bemowie zacznie jeździć linia mikrobusowa. W następną sobotę siedem linii tramwajowych zmieni trasy, a autobusy zaczną kursować nowym wiaduktem obok Okęcia.

We wtorek w sąsiedztwie osiedli w Forcie Bema zacznie kursować autobus linii 201. Wcześniej w ten gęsto zabudowany przez deweloperów rejon można się było dostać tylko autem albo piechotą.

  Przeczytaj cały artykuł

Prosto z sortowni wyjdą na ulice

29 marca 2008

smieci.jpg

Jedynej sortowni odpadów, w której zatrudnieni są niepełnosprawni, grozi likwidacja. Pracownicy są załamani, na 9 kwietnia zapowiadają protest przed ratuszem

Jeśli Ekon zniknie, będzie to dowód, że władzom Warszawy w ogóle nie zależy na ekologii – oburza się Małgorzata Kossowska, mieszkanka Ursynowa. Podobnie jak 180 tysięcy innych osób, korzysta z usług „mrówek”, bo tak warszawiacy nazywają niepełnosprawnych pracowników sortowni. – Firmy wywożące śmieci w ogóle nie interesują się ich segregacją. Ekon to jedyny sposób na recykling w mojej okolicy – dodaje Kossowska.

Przeczytaj cały artykuł 

Wiosna bez gonitw?

29 marca 2008

sluzew.jpg

Powtarza się historia sprzed dwóch lat. Miesiąc przed planowanym rozpoczęciem sezonu na Służewcu nikt nie wie, kiedy i czy w ogóle bomba pójdzie w tym roku w górę.

Prezes Polskiego Klubu Wyścigów Konnych Feliks Klimczak nie ukrywa zaniepokojenia. Jego zdaniem, po środowym spotkaniu w Ministerstwie Rolnictwa perspektywa rozpoczęcia wyścigów na Służewcu w tym roku poważnie się oddaliła. Inauguracja jest planowana na 28 kwietnia.– Wiceminister Michał Chyczewski, reprezentujący Ministerstwo Skarbu, które jest właścicielem toru, zaproponował powrót do koncepcji wydzierżawienia toru na 30 lat Totalizatorowi Sportowemu – mówi Klimczak. Według prezesa, oznaczałoby to rozpisanie nowego przetargu, który musiałby potrwać nawet kilka miesięcy. – Totalizator Sportowy nie ma pozwolenia na prowadzenie zakładów wyścigów konnych ani kolektur, w których mogłyby być przyjmowane – uważa Klimczak.

Przeczytaj cały artykuł

Miliony na Miasteczko

29 marca 2008

miasteczko.jpg

Ponad 100 milionów złotych zapłaci ratusz za grunt pod drogi w Miasteczku Wilanów. Na transakcji zarobi deweloper.

Teraz kilka tysięcy mieszkańców z trudem wydostaje się ze swojego osiedla. – Na codzienne dojazdy do pracy w centrum Warszawy tracę nawet dwie godziny – złości się Tomasz Kuszłejko z Nowego Wilanowa. Setki kierowców korzystają z dwóch wyjazdów z osiedla, z których żaden nie prowadzi do centrum.

Przeczytaj cały artykuł

M. Tomasik: Bezsenność skazuje na bezsensowność

28 marca 2008

mtomasik.jpgLato 2008 roku. Wydział Dyscypliny PZPN przyspiesza pracę i rzutem na taśmę, tuż przed rozpoczęciem sezonu 2008/2009, karnie degraduje Koronę za kupowanie meczów w czasach, gdy zespół prowadził Wdowczyk. Jej miejsce w ekstraklasie WD PZPN przyznaje najwyżej sklasyfikowanej ekipie II ligi, która nie wywalczyła awansu, czyli… prowadzonej przez Wdowczyka Polonii. Sytuacja trudna do wyobrażenia? Jeszcze w środę taką by była. Dzień później już niekoniecznie.

Słuchając w piątek reakcji na zatrzymanie obecnego trenera „Czarnych koszul“, nie mogłem się nadziwić. Niektórzy działacze – a także sędziowie, piłkarze czy nawet (!) dziennikarze – udawali zszokowanych. Inni starali się sprawiać wrażenie zakłopotanych lub niedowierzających. Na piłkarskie stadiony zaglądam w XXI wieku równie często, jak polscy piłkarze zdobywają bramki w Premiership, ale, niczym pewien kaowiec z „Rejsu”, choć nie słyszałem piosenki, chciałem powiedzieć parę słów na jej temat, bo „wydaje mi się, że panowie tutaj chyba dość, przepraszam, mylnie interpretują…”. Nie wierzę, aby ludzie, którzy na co dzień żyją problemami polskiej piłki (lub żyją z tych problemów), nie wiedzieli, co oznaczały czwartkowe zatrzymania CBA. Praktycznie już wówczas rychły wyjazd Wdowczyka do Wrocławia był pewny jak amen w pacierzu.

Najistotniejsza jest jednak skandaliczna reakcja szefów Polonii, którzy ani myślą o rozstaniu się z Wdowczykiem . I zagadkowa, pełna niepewności przyszłość.

Nie zazdroszczę szefom PZPN. Sami mają, łagodnie mówiąc, co nieco za uszami, więc czekają ich bezsenne noce. Nawet jeśli nie usłyszą zarzutów prokuratorskich, to uszy zwiędną im od opinii kibiców. Nic dziwnego – jeśli nie karnie, to moralnie są odpowiedzialni za fakt, że polska piłka została skopana i uchodzi z niej powietrze. Choćby zarywając noce, myśleli, jak zorganizować kolejny sezon, i tak poniosą klęskę. Bez względu na to, czy w lidze zagra 16 drużyn, czy tylko osiem, każdy kibic będzie mógł mieć na jej meczach wrażenie, że jest oszukiwany. Większości dziennikarzy różowe okulary już dawno pospadały. Pozostali są albo naiwni jak dzieci, albo utrzymają je na nosie tylko po to, by dbać o interesy swoich pracodawców.

13 kwietnia, podczas zjazdu PZPN poświęconego korupcji, usłyszymy pewnie wiele wielkich słów. I pustych. Prawda jest zbyt bolesna, by piłkarskie środowisko mogło ją zaakceptować – kolejny sezon takiej ligi nie ma sensu, jeśli winne kluby nie zostaną ukarane. A nie zostaną, bo sprawa jest wciąż „rozwojowa”, a procedura degradacji w wykonaniu WD PZPN długotrwała. Zawieszenie rozgrywek na rok to zły, ale obecnie jedyny rozsądny pomysł. Szkoda, że nie zostanie wprowadzony w życie. Każdy inny będzie pozbawiony większego sensu.

K. Majszyk: Jak robić biznes, to tylko w Wilanowie

28 marca 2008

kmajszyk2.jpgW Hiszpanii widziałem drogi budowane donikąd, urywające się w pustym polu. – Dziwactwo jakieś – pomyślałem. Miejscowi odpowiedzieli mi, że powstaje infrastruktura dla przyszłego osiedla. W Polsce jest odwrotnie: planowania nie ma.

Nie wiem tylko, czy celowo, czy z powodu bałaganu. Deweloper jest więc królem. Zaskakująco przychylny urzędnik pozwala mu zabudowywać teren betonowymi szafami do ostatniego metra. O dojazdach myśli się później, kiedy okolica już się zatka.

Nie rozumiem, dlaczego samorząd musi odkupywać ziemię pod drogi dla Miasteczka Wilanów kilka lat po jego wybudowaniu. Zachodzę w głowę, dlaczego pas pod drogi nie został wywłaszczony przez samorząd dziesięć lat temu – kiedy Prokom kupował grunt od SGGW. Teraz miasto jest szantażowane: ma płacić z pieniędzy podatników za ziemię pod drogi, które posłużą głównie mieszkańcom prywatnego osiedla. W dodatku deweloper dyktuje mu cenę 15 razy wyższą od tej, którą sam płacił. Według deweloperów, nie ma problemu; drogi są publiczne i posłużą wszystkim warszawiakom. Wszystkim?

A po co jeździć do Miasteczka Wilanów? Przecież nie do szkół, kin, teatrów, sklepów, przychodni, przedszkoli ani parków, bo ich nie ma. Miały być, ale deweloperom bardziej się opłacało postawić bloki za ogrodzeniem. Jeśli więc oni nie wywiązują się ze zobowiązań wobec klientów, dlaczego miasto musi iść im na rękę?