Lato 2008 roku. Wydział Dyscypliny PZPN przyspiesza pracę i rzutem na taśmę, tuż przed rozpoczęciem sezonu 2008/2009, karnie degraduje Koronę za kupowanie meczów w czasach, gdy zespół prowadził Wdowczyk. Jej miejsce w ekstraklasie WD PZPN przyznaje najwyżej sklasyfikowanej ekipie II ligi, która nie wywalczyła awansu, czyli… prowadzonej przez Wdowczyka Polonii. Sytuacja trudna do wyobrażenia? Jeszcze w środę taką by była. Dzień później już niekoniecznie.
Słuchając w piątek reakcji na zatrzymanie obecnego trenera „Czarnych koszul“, nie mogłem się nadziwić. Niektórzy działacze – a także sędziowie, piłkarze czy nawet (!) dziennikarze – udawali zszokowanych. Inni starali się sprawiać wrażenie zakłopotanych lub niedowierzających. Na piłkarskie stadiony zaglądam w XXI wieku równie często, jak polscy piłkarze zdobywają bramki w Premiership, ale, niczym pewien kaowiec z „Rejsu”, choć nie słyszałem piosenki, chciałem powiedzieć parę słów na jej temat, bo „wydaje mi się, że panowie tutaj chyba dość, przepraszam, mylnie interpretują…”. Nie wierzę, aby ludzie, którzy na co dzień żyją problemami polskiej piłki (lub żyją z tych problemów), nie wiedzieli, co oznaczały czwartkowe zatrzymania CBA. Praktycznie już wówczas rychły wyjazd Wdowczyka do Wrocławia był pewny jak amen w pacierzu.
Najistotniejsza jest jednak skandaliczna reakcja szefów Polonii, którzy ani myślą o rozstaniu się z Wdowczykiem . I zagadkowa, pełna niepewności przyszłość.
Nie zazdroszczę szefom PZPN. Sami mają, łagodnie mówiąc, co nieco za uszami, więc czekają ich bezsenne noce. Nawet jeśli nie usłyszą zarzutów prokuratorskich, to uszy zwiędną im od opinii kibiców. Nic dziwnego – jeśli nie karnie, to moralnie są odpowiedzialni za fakt, że polska piłka została skopana i uchodzi z niej powietrze. Choćby zarywając noce, myśleli, jak zorganizować kolejny sezon, i tak poniosą klęskę. Bez względu na to, czy w lidze zagra 16 drużyn, czy tylko osiem, każdy kibic będzie mógł mieć na jej meczach wrażenie, że jest oszukiwany. Większości dziennikarzy różowe okulary już dawno pospadały. Pozostali są albo naiwni jak dzieci, albo utrzymają je na nosie tylko po to, by dbać o interesy swoich pracodawców.
13 kwietnia, podczas zjazdu PZPN poświęconego korupcji, usłyszymy pewnie wiele wielkich słów. I pustych. Prawda jest zbyt bolesna, by piłkarskie środowisko mogło ją zaakceptować – kolejny sezon takiej ligi nie ma sensu, jeśli winne kluby nie zostaną ukarane. A nie zostaną, bo sprawa jest wciąż „rozwojowa”, a procedura degradacji w wykonaniu WD PZPN długotrwała. Zawieszenie rozgrywek na rok to zły, ale obecnie jedyny rozsądny pomysł. Szkoda, że nie zostanie wprowadzony w życie. Każdy inny będzie pozbawiony większego sensu.