Stacja Młociny niegotowa
31 sierpnia 2008Do niedzieli wykonawca stacji metra, pętli komunikacyjnych i parkingu Parkuj i Jedź na Młocinach obiecał zgłosić inwestycję do odbiorów. Wciąż mamy tam jednak wielki plac budowy.
Do niedzieli wykonawca stacji metra, pętli komunikacyjnych i parkingu Parkuj i Jedź na Młocinach obiecał zgłosić inwestycję do odbiorów. Wciąż mamy tam jednak wielki plac budowy.
W komendzie stołecznej policji powstanie pierwszy w Polsce elitarny wydział antynarkotykowy - dowiedziało się ŻW. Powód? Warszawa zalana jest narkotykami, a skutecznośc policji w wykrywaniu dilerów spada. Teraz ma się to zmienić.
Mecz Górnik – Legia był do niedawna największym klasykiem ligi. Niedzielne spotkanie w Zabrzu jest jednak grą o być albo nie być dla trenerów obu klubów.
Policjanci zatrzymali dwie ciężarówki ze sfałszowanymi identyfikatorami C16 za szybą (to dokumenty uprawniające do wjazdu do stolicy w godz. 7 – 10 i 16 – 20). Zarząd Dróg Miejskich skieruje w tej sprawie doniesienia do prokuratury.
Biuro Edukacji chce stworzyć własny ranking stołecznych szkół. Aktywność uczniów i rodziców będzie wyżej punktowana niż same wyniki w nauce.
W Teatrze Na Woli nie zobaczymy już „Ani z Zielonego Wzgórza”. Nie powstanie spektakl „Kamienie na szaniec”. Na działający 15 lat teatr dla uczniów nie ma już miejsca przy ul. Kasprzaka.
„Nie zabierajcie nam Luny” – oto hasło planowanej pikiety przeciw zamknięciu kina. – Luna nie przestanie istnieć. Nawet nazwa się nie zmieni – uspokajają właściciele obiektu.
Z jednej strony trąbki, gwizdki, syreny i 20 tysięcy demonstrantów. Z drugiej tysiące warszawiaków tkwiących w korkach i sparaliżowane centrum miasta. To bilans piątkowej manifestacji w stolicy.
Minister podtrzymał decyzję lokalizacyjną dla Trasy Siekierkowskiej nad ul. Płowiecką. Urzędnicy mogą przejąć sporny teren komisu – nawet siłą.
Warszawiacy mogą zdecydować, jak po remoncie będzie wyglądał pl. Grzybowski. Wczoraj wstępne założenia modernizacji skweru przedstawili burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski i zastępca dyrektora Zarządu Terenów Publicznych Paweł Kołodziejski.
Pewien młody dziennikarz zadał mi kiedyś pytanie: Dlaczego Warszawa w tekście pana piosenki jest taka ładna, barwna, kolorowa. Przecież były to szare lata socjalizmu? Odpowiedziałem, że rzeczywiście tak było, ale nas cieszyła młodość.
Radości i optymizmu dodawały nam kolorowe sukienki dziewczyn, muzyka kolorowych zespołów (Niebiesko i Czerwono-Czarnych, Czerwonych Gitar, Akwarel). To sprawiało, że patrzyliśmy na świat pozytywnie. Już w latach 60. Warszawa była stolicą polskiego show-biznesu. Raczkującego, nieporadnego, „paszoł businessu“ – jak mówił o nim Niemen. Tu mieściła się jedyna firma fonograficzna Polskie Nagrania, tu było Polskie Radio ze studiami nagraniowymi. Muzycy bigbeatowego pokolenia z jednej strony chcieli tu mieszkać, z drugiej strony trochę ich przerażało warszawskie tempo. Zdecydowało się na nie niewielu: Niemen, Krajewski, Frąckowiak. Reszta pomieszkiwała w hotelach. Drugiej kategorii – bo na pierwszą nie było muzyków stać – takich jak Dom Chłopa i MDM. Ach te makatki słomiane, picassy, słoneczniki, wyplatane foteliki, sala restauracyjna z zastawkami… Ach ten kelner, który tam był królem, zwłaszcza wobec jakiegoś muzyka bigbeatowego w skórze i jeansach. Bo muzycy nie byli wtedy w wielkim poważaniu, nikt nie sądził, że ich piosenki przetrwają dłużej niż pół roku, a tu przetrwały już niemal pół wieku.
Teraz frapują mnie te wszystkie wspaniałe hotele, które stają się niemal samodzielnymi organizmami miejskimi ze sklepami, z restauracjami, salami, księgarniami. Bardzo lubię bywać w Hiatach i Mariottach, bo wówczas natychmiast przypomina mi się inny świat – wspomniany Dom Chłopa czy Novotel na Żwirki i Wigury. W tym ostatnim spędzałem wiele czasu, bo przez lata jeździłem fiatami.
A fiaty często się psuły i trzeba je było reperować w serwisie samochodowym właśnie na Żwirki i Wigury. O części było trudno, ale każdy z nas miał „swojego“ mechanika, który mu te części kombinował. I ja miałem Wojtka. Jechałem do serwisu, Wojtek mówił, żebym poczekał dwie godzinki w Novotelu, i po czterech dzwonił, że przewód, że cięgło do sprzęgła, że zawleczka. Każdy z nas miał też swojego człowieka na stacji benzynowej – mój, pan Andrzej, za kasety Judas Priest czy Saxon dawał kanister benzyny, który potem czekał na balkonie. Z kolei na Piwnej była pewna energiczna rzeźniczka, zawsze w fartuszku ociekającym krwią, fanka Julio Iglesiasa. Za kasety tego wykonawcy było mięso bez kości, paróweczki, szynka. Przysmak stanowiły puszki z tuszonką, ale mistrzem od ich „kombinowania“ był mój przyjaciel Janek, największy w Warszawie specjalista od Presleya…
Na koniec wracam do współczesnej Warszawy. Najchętniej do Pyr, gdzie siedzę i piszę moje książki. Tu, przy Lesie Kabackim, mieszka się miło i wygodnie, choć nie ma żadnej infrastruktury – ani kulturalnej, ani handlowej. Umierają małe sklepiki w bliskiej obecności Auchan, Reala i Tesco, nie ma kin, żadnego centralnego punktu, małego ryneczku z kawiarnianymi stolikami, gdzie starsi panowie mogliby pograć w brydża (przecież nie będziemy spotykali się w galeriach handlowych). By ukulturalnić Ursynów i jego okolice, założyliśmy Klub Inteligencki Stajnia. Nie mamy własnej siedziby, więc przesiadujemy w miłej restauracji Stajnia na ulicy Nowoursynowskiej. Aktorzy, literaci, krytycy, dziennikarze. Czytamy wiersze i prozę, wymyślamy akcje i wspominamy starą Warszawę. Tę z lat 6o. i 7o.
Młoda i utalentowana Zosia Klepacka, mistrzyni świata w windsurfingu, która nie miała szczęścia do wiatru podczas olimpiady w Pekinie, oprowadza nas po swoim podwórku i innych ulubionych miejscach.
„Mortkowicza – nasza przyszłość” – z takim hasłem pojawili się na sesji rady miasta pracownicy Ekonu. Niepełnosprawni nie dostali działki pod nową sortownię.
Ale do King Konga wcale niepodobny. – Malutki, dzieciak jeszcze – wołała szefowa działu dydaktycznego zoo Ewa Zbonikowska, kiedy kierowcy wyładowali skrzynię z największą z małp naczelnych.
O tym, co mogą zrobić rodzice, by nie bać się pierwszych dni dziecka w przedszkolu, opowiada psycholog i pedagog, założycielka poradni psychoedukacyjnej Nintu, Michalina Gajewska.