- To nie drogi grają w piłkę – stwierdził minister transportu Sławomir Nowak. Rzeczywiście, lotniska, linie kolejowe i hotele też nie grają. Ale jeśli tak jest, to po co było to wszystko budować na Euro 2012?

Fot. Radek Pasterski/Fotorzepa
- Halo, Houston. Mamy problem… z autostradami.
Na konferencji prasowej minister łatwo rozgrzeszył GDDKiA z fiaska drogowych planów na Euro 2012. Wątpię, czy kierowcy będą tak samo pobłażliwi. Jeśli to rzeczywiście nie drogi grają w piłkę, to zupełnie niepotrzebne było całe to inwestycyjne poruszenie, jakie przetacza się przez Polskę od 2007 roku.
- Dzisiaj przyznaję, boleję nad tym faktem i mogę przeprosić, że odcinki A1 i A4 nie będą gotowe na Euro 2012. Dokładamy starań, żeby przejezdna była A2 z Łodzi do Warszawy - powiedział minister Sławomir Nowak, tłumacząc opóźnienia GDDKiA.
Na Euro 2012 w Polsce miało być około 3 tys. kilometrów wysokiej jakości dróg - autostrad i dróg ekspresowych.
To cytat z insertu reklamowego GDDKiA „Drogi na Euro 2012” z 2009 roku:
Podczas Euro 2012 kibice pojadą autostradą A1 z Gdańska przez Łódź i Katowice do granicy z Czechami oraz A4 od Jędrzychowic przez Wrocław, Opole, Katowice, Kraków i Rzeszów do polsko-ukraińskiego przejścia w Korczowej.
Niestety, rzeczywistość skrzeczy. Przed mistrzostwami nie powstanie 180-kilometrowy odcinek autostrady A1 ze Strykowa do Pyrzowic, który w ramach PPP buduje koncesjonariusz Autostrada Wielkopolska. Zabraknie 135 km A4 Kraków-Rzeszów (uda się tylko z obwodnicą Rzeszowa, ale żaden z pozostałych pięciu odcinków nie będzie gotowy). Prawdopodobnie nie uda się też ukończyć odcinka A1 Toruń-Stryków (144 km długości, trzech wykonawców).
To szef GDDKiA Lech Witecki na budowie autostrady A2 Stryków-Konotopa. To właśnie tym na tym 91-kilomtrowym odcinku z Łodzi do Warszawy będzie skupiała się główna uwaga mediów przed Euro 2012. Sytuacja jest bardzo trudna. Z dwóch z pięciu odcinków zostali wyrzuceni Chińczycy z COVEC, w których miejsce w ubiegłym roku weszli nowy wykonawcy: Eurovia i DSS. Ten drugi na odcinku C ma ponad miesiąc opóźnienia, a zaawansowanie prac to zaledwie 43 proc.
Na terenie Warszawy nie będzie lepiej. Wiadomo już, że zabraknie południowej obwodnicy i Trasy N-S, czyli trasy ekspresowej S2 Konotopa-Puławska i S79 POW-Marynarska. Tymczasem te drogi to integralny element A2, dzięki któremu możliwy będzie płynny przejazd przez Warszawę (do Puławskiej)

Fot. Tomasz Jodłowski/Fotorzepa
„Przejezdność na Euro 2012” to polska innowacja drogowo-prawna wzorowana na Grecji, która w 2004 roku organizowała olimpiadę. Żeby zalegalizować prowizorkę, Ministerstwo Transportu przygotowuje projekt zmian w przepisach: nadzór budowlany będzie mógł zezwolić na użytkowanie drogi, na której prace budowlane nie zostały zakończone i która nie spełnia norm środowiskowych - np. z powodu braku zabezpieczeń akustycznych.
GDDKiA zastrzega sobie więc, że podczas Euro 2012 autostrada może być bez ostatniej warstwy asfaltu, bez otwartych poprzecznych wiaduktów, bez ekranów akustycznych, bez dróg serwisowych, bez stacji benzynowych, bez parkingów, bez… Uff.
Drodzy Blogowicze, czy warto za wszelką cenę otwierać nieskończone drogi na Euro 2012, a tuz po imprezie znów je zamykać, żeby ułożyć ostatnia warstwę bitumiczną oraz skończyć budowę wiaduktów i dróg serwisowych? A może lepiej wytrzymać krytykę z powodu niedotrzymania terminów, ale poczekać do jesieni i wtedy otworzyć kilkaset km tras, które spełniają wszystkie parametry?

Fot. Bartosz Jankowski/Fotorzepa
Na koniec pocieszenie. Polecam wybrać się na otwarty w listopadzie 106-kilometrow odcinek A2 z Nowego Tomyśla do Świecka na granicy z Niemcami. Efekt jest piorunujący: z polskiej, równej i nowiutkiej autostrady zjeżdżamy na mocno wysłużony niemiecki odcinek, który zdecydowanie na niekorzyść odbiega standardem od naszego. Od razu widać, który kraj jest bogatszy. ![]()




15 lutego 2012 um 17:01
A ja to sobie myślę, że dużo lepiej byłoby wybudować sieć dróg ekspresowych niż autostrad. Przecież wystarczyłoby gdyby drogi wyglądały jak krajowa 7 przed Radomiem a na pewno byłoby taniej.
15 lutego 2012 um 18:45
Chińczycy to się raczej sami ewakuowali, bo inaczej podwykonawcy dokonaliby linczu.
A Houston już i tak nie pomoże…
16 lutego 2012 um 08:54
Chińczycy od początku mieli pod górę. Zanim znaleźli projektanta - nikt nie chciał z nimi współpracować - i podwykonawców, już stracili mnóstow czasu. Potem ich niektórzy podwykonacy po prostu wydoili (takie polskie piekiełko), a COVEC nie mając pojęcia o realiach panujacych w Polsce , godził się na warunki z kosmosu i płacił zbyt wiele za usługi świadczone przez innych. Po prostu od poczatku tak naprawdę rynek w Polsce ich nie chciał. W normalnej, nastawionej przyjaźnie gospodarce, COVEC spokojnie na za tą cene którą zaoferował, wybudował by tą autostadę.
Przykre, ale prawdziwe.
16 lutego 2012 um 12:16
Jesteśmy specjalistami w otwieraniu nowych obiektów, które następnego dnia zostają zamknięte. Czas wreszcie z tym skończyć. Droga powinna zostać otwarta w momencie jej ukończenia.
W obecnej sytuacji gdy rząd zalegalizuje możliwość oddania na chwilę do użytku fuszerki osobom z nadzoru budowlanego premier przystawi pistolet do głów. Oczywistym dla mnie będzie że jeżeli osoba z nadzoru nie zgodzi się na otwarcie fuszerko-drogi na Euro to znajdzie się powód żeby takiej osoby się pozbyć po cichu.
Może niech rząd zamiast dbaniem o słupki zacznie wreszcie rządzić i brać odpowiedzialność za to co robi. Niech wytłumaczą Europie dlaczego w Polsce jest taki a nie inny stan infrastruktury, którą tysiące Europejczyków będą miały okazję zgłębić w czerwcu.
Jak widać dla rządu ministrem może zostać nawet kompletny ignorat w danej dziedzinie. Dlaczego w takim razie nie powołąć na ministra finansów np. malarza, a na ministra sprawiedliwości sklepikarza?
Dzisiaj zamiast zajmować się istotnymi sprawami cała Polska żyje premią p. Kaplera, a rząd głowi się jak mu tej premii nie wypłacić. A ja chciałbym się dowiedzieć kto sporządził taką umowę gdzie premia jest wypłacana niezależnie od wyniku. O tym jakoś jest cicho, bo to zapewne osoba z PO.
Tak by można mnożyć. Czas by ludzie przejrzeli na oczy i przestali ślepo wierzyć rządowym picusiom.
16 lutego 2012 um 13:40
Nareszcie!
Tego społeczeństwo oczekuje od dziennikarzy. Patrzenia władzy na ręce i weryfikowania obietnic.
Co zaś do pytania. Na pewno nie warto urządzać otwarć propagandowych (6 krotne otwarcie Stadionu Narodowego) tylko po to by pokazać ogłupiałym wyborcom, że coś niby się dzieje. Z drugiej strony być może rzeczywiście otwarcie dróg zrealizowanych w stanie szczątkowym (podbudowa na nasypie) będzie jedynym wyjściem by przepuścić zmasowany ruch samochodowy w czerwcu. Być może bez tego skończy się masakrą na pozostałych drogach krajowych.
17 lutego 2012 um 01:47
\” po co było to wszystko budować na Euro 2012? \”
Oj, Panie Konradzie…
Podstawowy błąd myślowo-frazesonielogiczny
A kto i kiedy powiedział, że to wszystko buduje się na Euro 2012?
Te drogi powstają, bo taka jest potrzeba, a nie dlatego, że jest Euro.
To, że w 2007 r. i przez kolejne 2-3 lata politycy wpadli w samozachwyt inwestycyjny mówiąc na prawo i lewo o inwestycjach na imprezę w piłkę kopaną, nie oznacza,że my - eksperci i ludzie zdrowo myślący - mamy to powtarzać.
Jak w 2007 roku zaplanowano inwestycje na Euro? - ktoś wziął plan drogowy “do końca 2013 r.” i przerobił na “do końca maja 2012″. A wszystko to w dobie groźby wstrzymania przez UE funduszy z powodu niedostosowania prawa do wymogów wspólnotowych.
Te drogi powstałyby na Euro, gdyby zaczęto je planować i budować choć półtora roku wcześniej.
Tak więc te wszystkie drogi zaplanowane kiedyś jako do realizacji na lata finansowania z UE 2007-13 powstaną do końca 2013 z może małymi poślizgami. Ale mamy czas na rozliczenie się z UE do końca 2015.
I z tego się cieszmy, bo budowa dróg rzeczywiście ruszyła z kopyta.
polecam http://pl.wikipedia.org/wiki/Autostrady_i_drogi_ekspresowe_w_Polsce
17 lutego 2012 um 09:27
Oczywiście, że Polska musi być bogatsza od RFN. Te świetne autostrady budujemy za kwotę o ponad 1/3 większą.
17 lutego 2012 um 15:27
Piotrek.
Masz jakieś dane?
Przeczytasz w mediach wiele wypowiedzi polityków, że budujemy 3-5 razy droższe. A jednocześnie ten sam polityk potrafi zaraz złajać byłego już ministra, że do budowy A2 wybrano firmę chińską, która chciała to zbudowac za tanio.
Tym czasem wystarczy porównac ceny za wiele budowanych odcinków dróg klasy A lub S, by stwierdzić, że nasze ceny cą średnio o 1/3 niższe, od tych w Niemczech czy u najbliższych sąsiadów. OK - w Niemczech buduje się głownie z betonu, a wiec w technologii droższej. Ale też cena inwestycji wynika z kosztorysu inwestorskiego tworzonego do przetargu, a te były przez ostatnie 2 lata rozstrzygane z ofertą 60-80% kosztorysu inwestorskiego. Wiele dróg budują u nas firmy z zachodniej UE, w tym z Niemiec.
Co do taniości oferty COVEC, to dali cenę za 1 km taką, za jaką buduje się z powodzeniem A2 obwodnica Mińska Mazowieckiego (obecne zaawqansowanie to 90%).
Zresztą ciezko prównać ceny poszczególnych dróg. Wiele zalezy od warunkow gruntowo-wodnych, ilosci powiazań, przejazdów i przejść ekologicznych. Około 1/3 kosztów budowy dróg to zabezpieczenia ekologiczne.