Most Północny to pierwsza przeprawa przez Wisłę w Warszawie od 10 lat. Konkretne przygotowania do jego budowy zaczęły się 13 lat temu. Czemu to wszystko trwa aż tak długo?
W kwietniu doczekamy się pewnie otwarcia dziewiątego mostu przez Wisłę: Północnego, czy Marii Skłodowskiej-Curie. 1,2 mld zł i cztery miesiące opóźnienia. Ale cóż to jest wobec wieczności czy wobec okresu potrzebnego na przygotowanie dowolnej stołecznej inwestycji.
To most Świętokrzyski, który podczas Euro 2012 będzie się świetnie kadrował na tle Stadionu Narodowego. Wydaje się nowy, ale od jego otwarcia minęło już 12 lat! (swoją drogą - nie wiem, czy wiecie, ale kompletnie niepotrzebna spółka Trasa Świętokrzyska wciąż istnieje i przejada pieniądze podatników). Dwa lata po Świętokrzyskim – w 2002 roku – przybył most Siekierkowski. A potem… długo nic.
Odkopałem właśnie kalendarium przygotowań do budowy mostu Północnego. Szok i niedowierzanie! Już jesienią 1999 roku gminy Bielany i Białołęka podpisały porozumienie w sprawie budowy Trasy Mostu Północnego. W 1999 i 2000 roku obie gminy wnioskowały o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, a w 2003 roku uzgodnił ją wojewoda (od ul. Wólczyńskiej do tzw. Nowo-Świętego Wincentego). W tym samym roku decyzja została zaskarżona przez OTOP.
To zdjęcie z czerwca ubiegłego roku. Wisłą płynie pierwszy transportowany z Gdyni do Warszawy element przęsła nurtowego, który liczył sobie 63 metry długości i ważył ponad 600 ton. Pchacz „Żubr” niech płynie za holownikiem „Aleksander”, a my kontynuujmy naszą opowieść…
W styczniu 2004 roku prezydent Warszawy Lech Kaczyński powołał pełnomocnika ds. budowy mostu Północnego Witolda Chodakiewicza, którego misja zakończyła się – delikatne mówiąc – fiaskiem. Kwiecień 2005 to ogłoszenie wyników na koncepcję programowo-przestrzenną TMP. Wygrał Transprojekt Warszawa, ale wyniki zostały zaskarżone do sądu.
Wtedy nastąpiła seria niezrozumiałych ruchów ratusza. We wrześniu 2005 sąd unieważnił wyniki. W odpowiedzi komisja jeszcze raz oceniła te same projekty i… nagrodziła te same prace. W październiku 2005 wyniki zostały więc ponownie zaskarżone, a sąd je jeszcze raz unieważnił. I tak w koło, Macieju.
W lipcu 2006 komisarz Kazimierz Marcinkiewicz w ramach kampanii wyborczej ogłosił przetarg na most Północny. Po otwarciu ofert w grudniu 2006 pojawiły się szokujące ceny. Najtańszy Mostostal Warszawa chciał wziąć kontrakt za prawie 1,6 mld zł. Cena zaskakiwała tym bardziej, że ówczesny ZDM dysponował kosztorysem wziętym z sufitu – 600 mln zł. Dzisiaj wiemy, że Pol-Aqua dostanie za budowę TMP (bez projektu i już po aneksie) ponad 1,2 mld zł.
Nowa prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz tamten przetarg unieważniła i ogłosiła - najpierw tylko na projekt. W czerwcu 2007 Warszawa miała już projektanta Schuessler Plan, a rok później gotową dokumentację i przetarg na wykonawcę. Wtedy pojawiła się Pol-Aqua, która pojechała w przetargu dumpingiem i zgarnęła kontrakt (rozstrzygnięcie przetargu ciągnęło się miesiącami z powodu rekordowej liczby zapytań podczas innych oferentów).
To kabaretowa wycinka drzew pod TMP pod koniec grudnia 2009 roku. Przy skrzyżowaniu Wisłostrady z ul. Pułkową ośmiu drwali ubranych w nowiutkie odblaskowe stroje z furkotem pił spalinowych ruszyło do akcji. Każdy ich ruch śledzili fotoreporterzy i operatorzy telewizyjni. Po Sylwestrze szopka dla mediów się skończyła i przez kilka miesięcy nic się nie działo. Potem było jeszcze wbijanie pierwszej łopaty dwa razy – w rytm wyborów do europarlamentu. Ech…
Najważniejsze, że most jest. Jeśli w takim tempie będziemy budować przeprawy przez Wisłę, to kolejnego mostu doczekamy się, kiedy autobusy Solaris MZA, tramwaje Swing TW i pociągi Inspiro MW pójdą już na żyletki z racji sędziwego wieku.





23 lutego 2012 um 14:49
Panie Konradzie, nie “oferentów”, a “Wykonawców”.
Pojęcie “Oferent” nie funkcjonuje już od wielu, wielu lat w Prawie zamówień publicznych.
To może drobnostka, ale dla osób zajmujących się zamówieniami publicznymi jest rażące.
Pozdrawiam i dzięki za świetny blog.
23 lutego 2012 um 16:33
Tory nie rzeka i można przejść pieszo ( ryzykując mandat ) ale może coś o remoncie w tunelu Dźwigowej ?
24 lutego 2012 um 19:20
Koszmar Bielan coraz bliżej:(
25 lutego 2012 um 09:05
chyba bardziej byłby interesujący tekst o przeprawie nad torami na Marsa. Miejscy urzędnicy robią w mediach zmasowaną nagonkę na włąscicieli tamtejszych działek. W skrócie: chcą ich wysiedlić, żeby zburzyć ich domy pod drogę, natomiast przez najbliższy czas (rok, dwa?) nie mogą wypłacić odszkodowania, bo brakuje uprawomocnienia decyzji o budowie. Czyli urzędnicy nie mogą się z sobą dogadać, a mieszkańcy wyburzonych domów mogą trafić na parę lat do jakiś socjalno-komunalnych mieszkań, położonych być może na drugim końcu miasta, być może z “interesującym” towarzystwem. Scenariusz rodem z Kafki. Jest jeszcze druga część dramatu napisana przez samego Breżniewa. Otóż jeden z przedsiębiorców z okolic Marsa przeglądał dokumenty dotyczące budowy, ze względu na ich objętość zapytał urzędnika, czy może je obejrzeć również następneego dnia, co spotkało się z odmową. Zapytał przedsiębiorca, czy w tym mieście trzeba dokonać samospaleenia, żeby władza wysłuchała mieszkańców. Po czym urzędnik zawiadomił policję o groźbie samobójstwa. Ta zabrała z domu przedsiębiorce, dopisała w notatce służbowej o groźbie dla otoczenia i na 5 dni umieściła go w psychiatryku. Bez wyroku, bez żadnej decyzji administracyjnej, człowiek może przez tydzień zostać pozbawiony wolności za zadawanie władzy niewygodnych pytań. Niedługo konieczna będzie zmiana tytułu na Życie Mińska
25 lutego 2012 um 21:37
@Konrad Majszyk
“Odkopałam…”
Mamy nową panią redaktor na blogu?
28 lutego 2012 um 21:45
Precz z OTOP-em.
Precz.
29 lutego 2012 um 12:50
A co z drogą rowerową przez most? Kiedy będzie oddana do użytku?
MP to trzy przeprawy. Samochodowa, tramwajowa i rowerowa. O dwóch pierwszych wiadomo, a co z trzecią?