• 27
  • lutego
  • 2009

Co było zanim sukienki się pogniotły? Czyli przed “And the Oscar goes to…” / Bezy i syreny

Ceremonia kryzysowa okazała się być kryzysową z przymrużeniem oka. Chociaż Hugh “Wolverine” Jackman występował w dekoracjach z tektury i papierków po cukierkach, stroje, które nosił zarówno on, jak i inne gwiazdy, trudno by nazwać kryzysowymi. Jedynie Angelina Jolie pokazała się ze skromniejszej strony i mimo zapowiedzi nie założyła naszyjnika wartego 20 milionów dolarów. Chociaż powód inne doboru biżuterii mógł być również zupełnie inny.

hugh.jpg

Wybór Hugh na prowadzącego ceremonię budził od dawna wiele kontrowersji. Ale - zdaniem wszystkich chyba - Hugh “dał radę”. Ubrany zresztą też był z klasą. Co ja zrobię, że mam słabość do dobrze i klasycznie ubranych mężczyzn?

Czyż tych pięciu panów nie wyglądało zabójczo?

panowie.jpg

(na zdj. od lewej Adrien Brody, Robert De Niro, Michael Douglas, Anthony Hopkins i Ben Kingsley)

Czegóż jednak oczekiwać od panów, z których prawie połowa nosi tytuł “sir”?

Dużego plusa zarobił za to u mnie wielki przegrany - jak pisało się o nim przez ostatni tydzień - tej ceremonii, czyli Mikey. Obydwie kreacje, w których się zaprezentował, były prawie w 100 proc. akceptowalne.

mikey.jpg

Malowane na - zapewne jedwabnym - garniturze nawiązują zgrabnie do bajkowej kolekcji Prady, o której pisałam jakiś czas temu. Może dlatego tak mi się podobały? Plus dla Mikeya również za ciekawy pomysł użycia biżuterii - większość tego, co miał na sobie, należało do jego zmarłego niedawno pieska. Mimo fali krytyki, jaką zebrał za to w polskich mediach.

Druga wersja stroju już bardziej uładzona. Ale bynajmniej nie nudna.

mikey-3.jpg

No i tylko jeden sygnet… co jest pozytywną zmianą.

Skoro jesteśmy przy panach, skomplementuję także niespodziewanego wygranego - Seana Penna.

sean-penn.jpg

Czerń w zestawieniach matowo-błyszczących stanowiła bardzo dobre tło dla statuetki, a wcześniej…

sean-i-robin.jpg

..dla pięknej żony Seana.

Brad Pitt po raz kolejny pokazał się w ultraklasycznym zestawieniu…

angie-i-brad.jpg

…które wyjątkowo tym razem trochę powiało nudą. Może zeszłoroczne nawiązania modowo-urodowe do młodego Redforda nie były aż takim złym pomysłem? Plus za zapuszczenie bródki do wąsów. Oby nigdy nie powróciły solo!

Angelina za to w klasycznym wydaniu, które rozjaśniały nieco szmaragdowe dodatki, prezentowała się jak kobieta, która ma wszystko… Może dzięki kontrastowi z poprzednią galą, ale wydaje mi się, że jest tu o niebo lepiej niż na globach. I wcale nie wydaje się aż taka chuda…

TAKA chuda zrobiła się za to Marisa Tomei. I z apetycznej kobiety zmieniła się w druciany wieszak na bardzo ciekawą sukienkę z Atelier Versace w kolorze gołębim.

marisa-tomei.jpg

Szkoda tylko że spod pięknych zakładek i fałdek sukienki kościste ramiona aktorki wołają - niczym gołębie na krakowskim rynku - “daj mi jeść!”.

Marisa nie była przynajmniej aż tak blada, jak Anne Hathaway, której również ładna skądinąd, sukienka od Armaniego była ciemniejsza niż skóra aktorki.

anne.jpg

Anne także schudła ostatnio. W połączeniu z bladością sugeruje niebezpiecznie kierunek, w którym poszła rumiana niegdyś i ogniście ruda Nicole Kidman…

nicole.jpg

…która teraz kojarzy mi się niebezpiecznie z obciągniętym skórą kościotrupem wypełnionym botoxem.

Ładna - może nawet ładniejsza - była druga sukienka założona tego wieczora przez Hathaway.

hugh-i-anne.jpg

Ewentualnie mogłabym przyczepić się do butów, których delikatność woła o inną niż podsuwka podeszwę, ale nie muszę tego robić.

Biel, a raczej jej “bardziej kolorowe” warianty, wybrała również  Sarah Jessica Parker. Jej suknia od Diora była dla mnie mocno dwuznaczna.

sjp.jpg

Dół prezentował się całkiem ok, aplikacje na gorsecie, jazda obowiązkowa - pasek podkreślający talię, ale… ALE na biust proponuję raczej biustonosz niż tacę. Przy każdym prawie ruchu pod pachami pani Parker pojawiały się bowiem paskudne wałeczki. Spowodowane to było właśnie niewłaściwym obchodzeniem się z biustem.

Jak nie przepadam za tą Hiszpanką, tak przyznać muszę, że 60-letnia suknia vintage od Balmaina była strzałem w dziesiątkę.

penelope2.jpg

Mimo całego “ślubnego” charakteru sukni, udało się Penelopie dzięki odpowiedniemu makijażowi i nienahalnej biżuterii uniknąć wyglądu panny młodej.

Biel wybrała również Jessica Biel.

jessica-biel-slim.jpg

Mówi się, że każda sukienka od Prady może stać się najlepszym przyjacielem dziewczyny, ale ta wygląda, jakby kokarda się jej z przodu rozwiązała.

jessica-biel-nok.jpg

A na dodatek ciężki materiał spłaszcza biust Jessiki. Cała konstrukcja zaś ukrywa niewątpliwe atuty jest szczupłej, ale kobiecej sylwetki…

Na pocieszenie można dodać, że kłopoty z doborem sukienki do rozmiaru i kształtu biustu ma także przeurocza Goldie Hawn.

goldie-slim.jpg

Sukienka świetna, Goldie wciąż czarująca…

goldie-ok.jpg

…tylko co z tym biustem?

goldie-nok.jpg

Na fali krytyki pokażę jeszcze Królową Sophię, która jest piękna (była i pozostanie), ale też czasem potrafi przesadzić.

sophia.jpg

Nie mogę się za to zupełnie przyczepić do pań towarzyszących jej na scenie: Marion Cotillard w sukience Diora

marion-ok.jpg

(po zeszłorocznej sukience JPG Couture wszyscy zastanawiali się, co wybierze “syrenka”)

oraz Halle Berry.

halle.jpg

Ogólnie tegoroczne rozdanie Oskarów zdominowane było przez syrenki i bezy… Czasem nawet występowały one pod postacią jednej sukienki, ale o tym następnym razem.

→ Brak komentarzy Bez kategorii · celebrities · czepiam się · ich styl

  • 11
  • lutego
  • 2009

…then we take Berlin

Wczoraj do Berlina przyjechała Michelle Pfeiffer. Chciałabym w wieku 50 lat (tak, tak… pod koniec kwietnia Michelle skończy 51 lat) tak wyglądać. I jakoś nawet nie przypuszczam, żeby jej wygląd był wynikiem starań chirurgów plastycznych i strzykawek z botoxem. Oczywiście, mogę się mylić. Bezdyskusyjny pozostaje  jednak fakt, że Michelle potrafi się ubrać, a przynajmniej potrafi dobrać sobie stylistów…

Czy to bowiem w płaszczu…

michelle-cut.jpg

…czy w małej czarnej na czerwonym dywanie….

michelle-2-cut.jpg

…wygląda świetnie. Radzę też zwrócić uwagę na buty, które są idealnie dobrane - nic nie wystaje ani nie klapie.

butki-cut.jpg

Niestety, nie można tego samego powiedzieć o jej filmowym partnerze, Rupercie Friendzie. Nie wiem, jak on wygląda, wszystko zasłonił widok TYCH butów… TYCH butów…

rupert-friend-cut.jpg

Ocenę stroju Keiry N. (mi się raczej nie podoba…) oraz jej nowej fryzury (raczej mi się podoba) pozostawię Szanownym Czytelnikom:

keira-2.jpg

→ 1 Komentarz celebrities · czepiam się · ich styl

  • 10
  • lutego
  • 2009

Urodzaj karnawałowy

Tak się akurat zdarzyło, że mamy karnawałowy urodzaj imprez dla celebrytów znanych nie tylko z tego, że są znani. M.in. rozdano nagrody BAFTA - kolejny kamień milowy w drodze ku Oskarom.

Kto dostał nagrody? To można przeczytać tutaj.

BAFTA jest zdecydowanie bardziej stonowana niż rozbuchane amerykańskie imprezy, więc i okazji do komentowania jakby mniej, nie będę się więc dzisiaj czepiać. Szczególnie, że tak pięknie jest za oknem.

Kto przybył na galę?

M.in. przybyli Angelina i  Brad. Brad jak zwykle nienaganny. Angelina o nieba lepsza niż na Globach - taką figurę naprawdę warto podkreślać. (Warto by było też tak ze 3 kg podtuczyć, ale to już inna historia.)

brad-angie.jpg

Po nagrodę przybyła Penelope Cruz. Przybyła i z nagrodą wyszła. Dodatkowo wyglądała naprawdę dobrze - to przyznaję nawet ja, mimo że nie darzę jej zbytnią sympatią.

penelope1.jpg

BAFTA nagrodziła także Mikiego, który zgarnia wszystkie nagrody za “Zapaśnika”. Przyszedł co prawda w tej samej, co na rozdanie Złotych Globów, koszuli, ale przynajmniej gustowniej dobrał resztę. Gustowniej, tak.

rourke-2.jpg

I należy to uczcić ;)

rourke.jpg

→ Brak komentarzy celebrities · ich styl

  • 06
  • lutego
  • 2009

Chwalił wilk razy kilka, ponieśli i wilka

Chwaliłam wczoraj Tildę. Że lepiej, że fajnie, że buty, że sukienka?

No, to dzisiaj chciałabym ją zapytać: - Co to jest, Tilda? No, co to jest??? (i nie chodzi mi o tę dziwną panią pod prawym ramieniem Tildy… chociaż to też nie jest strój w moim guście)

tilda.jpg

tilda-2.jpg

→ 1 Komentarz Bez kategorii · celebrities · czepiam się · ich styl

  • 05
  • lutego
  • 2009

First we take Manhattan…

misiek.jpgZaczyna się właśnie festiwal filmowy Berlinale. Tak w połowie drogi (no, może trochę za połową) między Złotymi Globami a Oskarami. Kto zasiada w jury festiwalu? Tilda!

Niezależnie od tego, ile filmów będzie walczyło w Berlinie o tego słodkiego niedźwiadka, w Berlinie pojawi się wiele gwiazd, a na dodatek z pewnością będą miały na sobie wiele ciekawych rzeczy.

Przy okazji festiwalu w Wenecji trochę skrytykowałam Tildę za jej buty. Nie wiemy jeszcze, co będzie dalej, a na dzień dzisiejszy muszę stwierdzić, że miłe i pozytywne jest to, że Tilda zdecydowała się zmienić obuwie. Mała rzecz, a cieszy. Nieprawdaż? W ogóle zdjęcia ze wstępu do Berlinale prezentują się całkiem ciekawie…

Tilda pokazała się już w czerni

tilda-na-czarno.jpg

…i fantastycznych butach! No i nareszcie w dobrze dobranym rozmiarze obuwia. Na uwagę zasługuje również frak, który na jesienno-zimowych wybiegach pokazywał się nader często.

Superwysoka Tilda nie przestraszyła się także szarości

tilda-na-szaro.jpg

…i wystąpiła w awangardowej interpretacji trendu greckiego w sukniach galowych. Mimo tego, że fałdy i obcasy szarych lakierków (mniam!) mocno ją dodatkowo wydłużyły.

Z niecierpliwością czekam na dalsze zdjęcia.

→ 1 Komentarz celebrities · czepiam się · ich styl · wysokie obcasy

  • 23
  • stycznia
  • 2009

Pierwszy test pierwszej takiej pierwszej damy

Michelle Obama wywoływała na początku wiele kontrowersji ze względu na mało powściągliwy język i upodobanie do kreacji z metkami, na których widniały długie rzędy zer. Pani Obama jednak szybko zrozumiała, że zarówno wspomniane zera, jak i zbyt śmiałe wypowiedzi nie przystają do wizerunku jej męża oraz nie będą dobrze widziane i zrozumiane przez jego potencjalny elektorat. Tego samego dnia, w którym na jaw wyszły “urodowe” rachunki Sarah Palin, Michelle wystąpiła w ogólnoamerykańskim show telewizyjnym ubrana niemalże od stóp do głów w rzeczy z sieciowego sklepu. Nie była to, oczywiście, najtańsza sieciówka, ale zawsze “bliżej ludu”.

Szeroko omawiane kreacje inauguracyjne pierwszej damy mogą się podobać, mogą się nie podobać. Nie da się im jednak odmówić tej politycznej poprawności i dopasowania do obowiązującego podczas takich wydarzeń dresscode’u. Warto o nich wspomnieć ze względów taktyczno-politycznych. Nie wszędzie bowiem wspomniano o kilku istotnych drobiazgach.

michelle.jpg

Zielono-żółta kreacja, w której Michelle wystąpiła na zaprzysiężeniu, została zaprojektowana  przez Isabel Toledo, niespełna 50-letnią projektantkę amerykańską kubańskiego pochodzenia. Nazwisko Toledo jest raczej mało znane publicznie, bardzo dobrze za to znane wśród fashionistów. Sukienkę i płaszcz pani Obama uzupełniła lakierkami od Jimmiego Choo i długimi skórzanymi rękawiczkami z sieciowego sklepu J Crew. Z oferty tego samego sklepu pochodzą również płaszcze prezydenckich córek. Jest to kolekcja, która dostępna będzie w sklepach dopiero na wiosnę, ale prawie każda amerykańska dziewczynka będzie mogła założyć pięknie niebieski płaszcz Malii lub też prowokacyjne wdzianko Sashy, w odważnie zestawionych kolorach różu i mandarynek.

obama-inauguracja.jpg

Na wieczorne bale inauguracyjne Michelle również wybrała suknię od projektanta  amerykańskiego - tym razem był to Jason Wu, pochodzący z Tajwanu 26-latek, znany raczej z list “gorących nazwisk” w magazynach dla fashionistów. Suknię Michelle uzupełniła charakterystycznym dla niej dużym pierścionkiem koktajlowym i delikatnymi acz wyraźnymi wiszącymi kolczykami oraz pantoflami z otwarym noskiem od Jimmiego Choo.

Ciekawe i warte podkreślenia jest to, że w dniu, w którym każdy z największych projektantów zabijał się o możliwość ubrania pierwszej damy i jej córek, Michelle wybrała ubrania projektantów cenionych w środowisku, ale nie mających jeszcze środków na szeroko zakrojoną reklamę. Jakże pięknie i adekwatnie wyglądała cytrynowa kreacja Michelle w kontekście słów inauguracyjnego przemówienia jej męża.

Na każdym kroku widać było, że pierwsza dama doskonale wie, co robi i nie mówiąc ani słowa, powiedziała obserwującym ją milionom aż tak wiele.

→ Brak komentarzy celebrities · ich styl

  • 13
  • stycznia
  • 2009

Złote Globy po męsku

Czasem tak się zdarza, że rozdają jakieś nagrody. Tak się też zdarzyło w ostatni weekend w Hollywood. Rozdano mianowicie Złote Globy. Niezależnie od rzeczywistej rangi tego wydarzenia, uważa się, że jet to “rozbieg” i “rozgrzewka” przed Oskarami, które w tym roku zostaną rozdane wyjątkowo wcześnie - już pod koniec lutego.

Ponieważ został jeszcze miesiąc do momentu, w którym będzie można rzucić okiem na to, w co przyodziały się gwiazdy i gwiazdeczki, a także prawie zupełnie nieznani aktorzy, przyjrzyjmy się kreacjom z rozdania Globów. Na pierwszy ogień trochę zdjęć panów. Niby nie jest specjalnie trudno ubrać się odpowiednio do okazji, jeśli się jest mężczyzną. Tymczasem okazuje się, że wcale nie jest to aż tak oczywiste, jakby się wydawać mogło…

Weźmy - na przykład - takiego Colina Farrella. Niby taki niegrzeczny, same ekscesy i afery osobiste, a jak się go domyje i dogoli, to się okazuje, że nawet ubrać się jako tako potrafi:

colin-farrell.jpg

Żeby nie było za słodko, zostały kolczyki w uszach i rozcapierzona fryzura, ale nie wymagajmy, żeby bad boy zmienił się nagle w American boya…

brad.jpg

Wprawdzie na idealnie przystrzyżonej brodzie Pitta widać już, że nie taki z niego boy, ale poza tym nic właściwie zarzucić mu nie można. Jest elegancko i stylowo. Amerykanie mają wprawdzie bardzo mocną tendencję do zakładania wieczorowych ubrań na dzień w pełnym słońcu, ale - powiedzmy - szarża i waga imprezy zobowiązuje, a Bradowi Pittowi (który tak smakowicie przypomina Roberta Redforda w sile wieku)  niczego odmówić nie można. Więcej można zarzucić jego towarzyszce…

brad-angelina.jpg

…która niewątpliwie jest piękną kobietą o posągowej figurze. Dlaczego więc miałaby to ukrywać? Góra sukienki i materiał prezentują się jeszcze całkiem nieźle, ale podkasanie jej w pasie i to, co jest poniżej (włączając dziwne buty i ciemny lakier do paznokci na stopach) jest właściwie do wymiany. Szczególnie, że lejąca tkanina w połączeniu z puszczonymi luźno włosami niemiłosiernie skracają szyję Angeliny i wpychają jej (wizualnie) głowę między ramiona. Całość sprawia więc wrażenie dość przysadziste. A wszyscy wiemy, że dużo się da o pani Jolie powiedzieć, ale na pewno nie to, że gdziekolwiek ma nadprogramowe gramy tłuszczu i zbyt wiele ciała…

Zdecydowanie obszerniejsza, ale nie mniej urokliwa i piękna, jest żona byłego agenta 007, Keely Shaye Smith

pierce.jpg

Zarówno  ona, jak i Pierce Brosnan prezentują się nienagannie, elegancko, bez żadnego zwisania, ucieskania i odstawania. Cud, miód, orzeszki i wanilia. No, może w przypadku pani Brosnan uczesałabym się trochę staranniej, ale…

Wielkim gwiazdorem, który znany jest ostatnio wprawdzie ze swoich religijnych uniesień i tego, w co ubiera swoją żonę i córkę, przybyłym na galę jest Tom Cruise. Zostawił wprawdzie w domu Suri i Katie, ale za to przyprowadził na rozdanie Złotych Globów swoją matkę (Mary Lee Mapother) i teścia (Martin Holmes).

cruise-family.jpg

Tom kreację wybrał całkiem rozsądnie, towarzystwo już troszkę mniej. Teściowi gratulujemy krawatu, jaki “warsiawka” z Pragi zakłada zwyczajowo na imieniny do cioci. Mamie Toma zaś - podobieństwa syna, którego nie uda się jej wyrzec do końca dni swoich oraz bezkrytycznego podejścia do tego, co zwisa, marszczy się, uciska i odstaje. A nie powinno, oj nie.

Uwaga! Zbliżenie dla ludzi o mocnych nerwach!

cruise.jpg

Sukienka na manekinie wyglądała zapewne zjawiskowo… Obraz wart tysiąca słów, nieprawdaż.

Niezwykle wystawną sukienkę miała również towarzyszka Tony’ego Shalhouba (znanego również jako detektyw Monk lub taksówkarz Antonio z serialu “Skrzydła”), Brooke Adams

tony-shalboub-brooke-adams.jpg

Muszę przyznać, że jej nawiązująca do stylu Bollywood stylizacja jest dość oryginalna. No i chyba trochę passe. Zawiewa “Dynastią”, szczególnie w połączeniu z fryzurą… Chociaż z drugiej strony sam Tony też nie zgrzeszył hiperpoprawnością. Zarówno jeśli chodzi o elegancję, jak i o politykę - stylizacja na bliskowschodniego terrorystę najszczęśliwiej trafiona nie jest. Jeśli nawet nie mógł ze względu na jakąś rolę się ogolić, mógł przynajmniej darować sobie wschodnie wdzianko, którego nie powstydziłby się Shah Rukh Khan. Ten ostatni był zresztą na gali obecny. W całkiem europejsko-amerykańskim garniturze…

Pewną dowolnością w doborze stroju wykazał się też reżyser Danny Boyle

danny-boyle.jpg

Z drugiej strony jego wystarczyłoby tylko uczesać, dowiązać mu krawat do końca i pomóc znaleźć prawą spinkę do mankietu… Z drugiej strony Danny wyreżyserował Trainspotting - to znaczy, że może prawie wszystko. Co zaś zrobić z kolejną gwiazdą?

mickey-sam.jpg

Mickey wymyka się powszechnie pojętej elegancji. Bo właściwie, to co można powiedzieć o tych (za małych) okularach, pasemkach i cekinowym szaliczku?

mickey-glowa.jpg

Jak skomentować można te złote sygnety? I pseudo-więzienny tatuaż, który wygląda jak wyskrobany tępym długopisem na palcu drugoklasisty?

mickey-pierscienie.jpg

Co można powiedzieć o kobaltowym pasku?

mickey-pasek.jpg

Jakich słów użyć wobec takiego łańcucha zwieszającego się z kieszeni spodni?

mickey-lancuch.jpg

A przecież ta czarna koszula… przecież ta piękna aksamitna marynarka… żakardowy  krawat…

No, ale nie każdy grywał na scenie Szekspira… co zdarzało się Hugh Lauriemu w ziemi ojczystej za Kanałem co prawda, ale przed Wielką Wodą.

hugh.jpg

zdjęcia: AFP

→ Brak komentarzy celebrities · czepiam się · ich styl

  • 14
  • listopada
  • 2008

Comme des Garcons dla H&M / Jaka kolekcja, tacy chłopcy

Comme des Garcons znaczy tyle, co “jak chłopcy”. Głowa tego domu mody, Rei Kawakubo projektuje ubrania bezkompromisowe. Nie znajdziemy tu wielu kolorów, oszczędnie będzie z deseniami, za ozdobę zaś - “źle” wszyte suwaki, stebnowane kontrastowo szwy i nie zaszyte do końca szwy.

Gdy H&M ogłosił, z kim w tym roku będzie współpracował w ramach swojej jesiennej kolekcji wielkich projektantów, modomaniacy wstrzymali oddech. Rei Kawakubo na (prawie) każdą kieszeń???? I to taka najklasyczniejsza z klasycznych?

cdg-hm-1-3.jpg

I już 13 listopada przyszedł ten dzień, w którym każdy mógł się przekonać, jaka ta kolekcja będzie naprawdę - wszak zdjęcia nie oddają wszystkiego… Sama wypatrzyłam sobie na zdjęciach spodnie, które zawładnęły moją duszą (no, prawie całą).

cdg-hm-2-2.jpg

Poza tym w skład kolekcji wchodzi dużo klasycznych projektów Kawakubo - bluzki i koszule, żakiety, wiktoriańsko-gotyckie sukienki. Kolorystykę zdominowały czerń i granat, miały się też pojawić biel, czerwień i róż. H&M obiecywał tkaniny z wyższej półki: wełnę ze streczem, filc, wełniany dżersej, gabardynę, bawełnianą popelinę i wełnę merynosową. No i białe kropki. Całkiem sporo kropek.

Pomna na to, że w Cavalli zniknął z półek H&M w ciągu jednego dnia, wybrałam się do jedynego (na szczęście najbliższego) sklepu, w którym kolekcja miała się pojawić już o godzinie 10.30. Jak się okazało - za późno.

cdg-hm-3-2.jpg

O 10.30 na wieszakach została 1 sukienka, 4 koszule czarne i 4 sprano-niebieskie oraz t-shirty z “wełny” (jak głosił napis). Dookoła tłoczyli się - niczym sępy na wyschniętych gałęziach westernowych roślin pustynnych - wielbiciele mody ściskający kurczowo to, co udało im się zerwać z wieszaka, wypatrujący, czy aby coś nie wróciło z przymierzalni.

Sytuacja była mocno groteskowa. Trochę się czułam nie na miejscu, trochę jak w bajce o złych czarodziejach. Zwłaszcza, że po próbie “macankowej” nie zainteresowały mnie wcale ani sweterko-koszulki, ani koszule dla Kolegi Męża. Niezrażona obmacałam manekiny - jakość materiałów, delikatnie mówiąc, nie powala.

Damska koszulka z wielką metką “wool”, przez której dwie warstwy prześwituje światło? Moje “ukochane” spodnie okazały się być wykonane z cienkiej wełenki boucle. Nie domacałam się w nich podszewki…

Kolekcja Comme des Garcons dla H&M miała być dostępna w siedmiu sklepach w Polsce (po jednym w każdym z miast - w Warszawie na Marszałkowskiej). Przy założeniu, że nie w każdym sklepie była pełna kolekcja okazało się, że jedna z sukienek prezentowanych przez H&M w Polsce była jedynie w trzech egzemplarzach.

Fakt jest faktem - o kolekcji było głośno w mediach, w całej Warszawie wisiały wielkopowierzchniowe plakaty reklamujące poszczególne modele, a polscy fashioniści i “szafiarze” rozpisywali się o nich w drżącym oczekiwaniu. Prawdą jest także to, że zdobycie takiej “metki” na żakiecie za niecałe 300 zł zamiast 500 euro za tę samą “metkę” na t-shircie jest nie lada atrakcją.

Skąd taka atrakcyjna cena? Na pewno H&M tnie koszty na materiałach - mimo że “regularne” kolekcje tej marki nie powalają zazwyczaj jakością, to kolekcje “projektanckie” zazwyczaj uszyte są z materiałów jeszcze gorszej jakości. Po drugie takie kolekcje to dla nich doskonała promocja. Ile osób zajrzy do H&M dzisiaj, jutro, pojutrze w poszukiwaniu ubrań z “metką”? A jeśli ich nie znajdą, to może znajdą dla siebie coś innego?

Ja nie znalazłam, a moje rozczarowane podzielają mam wrażenie także inni pokładający nadzieję w tej kolekcji. Ci, którzy zdobyli cenne egzemplarze z kolekcji CdG nie chcieli ze mną rozmawiać…

cdg-hm-4-2.jpg

- Uznałam, że to będzie ekscytujące wydarzenie – sprzedawać ubrania Comme des Garçons wspólnie z H&M w miejscach, w których nigdy nie były dostępne i zwrócić się do ludzi, którzy być może jeszcze nie rozumieją Comme des Garçons. Skojarzenie handlowego doświadczenia H&M z twórczością Comme des Garcons było fascynującym wyzwaniem - mówiła Rei Kawakubo podczas konferencji promującej jej kolekcję dla popularnej firmy. Obawiam się, że nie dość, że mało kto po tym mignięciu kolekcji w sklepach zrozumie, co jest kwintesencją jej kolekcji. A jeśli już uda mu się tej kolekcji dotknąć, będzie mocno zawiedziony, bo lichy materiał na pewno nie jest tym, o co Rei chodziło…

O kolekcji Comme des Garcons dla H&M pisze także Joanna Bojańczyk

→ Brak komentarzy Warszawa · centrum handlowe · czepiam się · kolekcje · nowości

  • 03
  • listopada
  • 2008

TopShop - ubierz się jak Kate Moss?

katemoss.jpg

Szeroko zapowiadane otwarcie TopShopu nastąpiło. Przez kolorowe gazety przewinęły się piktoriale, kto to nie kupuje w TopShopie. Niestety, nikt nie pokazał, co gwiazdy, “gwiazdy” i gwiazdki mają w tych olbrzymich torbach. Ja po odwiedzeniu tego przybytku uczucia mam nader mieszane…

Co oferuje TopShop?

W ofercie można znaleźć właściwie pełny asortyment odzieżowy (sklep przejął solidną część Nexta i mimo pozornie wąskiego wejścia, zajmuje dużą - jak na “złototarasowe” - warunki powierzchnię). Ubrać można się więc od stóp do głów - bluzki, koszulki, kardigany, żakiety, kurtki, spodnie, spódnice, sukienki i kombinezony, pończochy, rajstopy, buty oraz wszelkiej maści dodatki i szeroki wybór obuwia.

Duży plus TopShop dostanie za szeroką rozmiarówkę - na wieszaku znalazłam nawet rozmiar 46, który wyglądał jak prawdziwe 46, a nie 40 z metką nie od kompletu. Niestety, dotyczy to tylko ubrań - bielizna ogranicza się do miseczek A i B. Obuwie rozmiarowo prezentowało średnią krajową, nie wybiegało zbytnio w “górne” rejony. Tak szczerze mówiąc, to ledwo znalazłam na półce rozmiar 40.

Obsługa miała mnóstwo roboty - mimo tygodnia od otwarcia do kasy stała kolejka, a rozchichotane dziewczęta przeciskały się między wieszakami - nie miałam więc okazji pomarudzić. Być może więc poza półkami znalazła by się czterdziestka w wybranym przeze mnie fasonie, nie miałam jednak serca nękać zapracowanych ekspedientek.

Kolekcja, którą można znaleźć na warszawskich wieszakach, nie poraża innowacyjnością. Być może jest to specyfika polskiego rynku, ale akurat po TopShopie spodziewałam się większej odwagi. Wprowadzenie kilku fasonów kombinezonów (Mango miało je już co najmniej sezon temu) i sukienek w stylu lat 80. (od sierpnia odważniejsze wiszą w H&M) nie poraża. Podobnie dodatki wydają się być nowością sprzed dwóch sezonów - m.in. opaski - warkoczyki ze sztucznych włosów, które pozwalają uzyskać słowiańsko-ludowy look. Owszem, warkocze wracają średnio raz w roku, na jesieni właśnie, ale fryzura Julii Tymoszenko i wszelkie przeplatańce warkoczowe modne były rok temu.

Pozytywnie na tym tle wypada kolekcja obuwia. Wprawdzie połowa to błyszcząco-skrzące się sandały na koturnach i platformach, które przywodziły mi na myśl “Priscillę Królową Pustyni”, ale pozostała część to piękne oksfordy na słupkach, kozaki i kryte platformy. Skórzane i dobrze wykończone. Zachowawczość objawia się tym razem w dość ubogiej kolorystyce, nie wychodzącej poza czernie, szarości i brązy. Gdzieniegdzie mignie tylko kolorowa sznurówka.

Zgaszona, szaro-bura kolorystyka jest także niezbyt mocną stroną kolekcji ubrań.

Bielizna - poza ubogą rozmiarówką - dostaje minusa za niezbyt oryginalne wzornictwo. Np. majtki w większości mają nadruki z postaciami z kreskówek, a dodatkowo są to nadruki niechlujne, jakby ktoś niedbale przyprasował je niesprawnym żelazkiem.

Wiemy już, co można kupić w TopShopie. Za ile? Kardigan kosztuje ok. 180 zł. Sweter - 240 zł. Oksfordy - 350 zł. Opaska - 20 zł. Pasek - ok. 100 zł. Spodnie - 200 zł. Spódnica - 180 zł. Sukienka - 300 zł. Żakiet - 250 zł. Płaszcz - 450 zł.

Trudno jest mi ocenić jakość ubrań. Ze względu na tłok i niezbyt duże zainteresowanie poszczególnymi modelami z mojej strony nie udało mi się “pomacać” wielu z nich. Nic też nie kupiłam, trudno więc ocenić, jak będą się one zachowywać po praniu.

Podsumowując: udana promocja, dość wysokie ceny, dobrze rokuje na przyszłość. Słowem: pierwsza wizyta w TopShopie nie została uwieńczona zakupami ani nawet chęcią zakupów, ale chętnie wrócę tam za czas jakiś - a nuż znajdę coś dla siebie?

(źródło zdjęć: Wikimedia Commons)

→ Brak komentarzy Warszawa · Złote Tarasy · centrum handlowe · czepiam się

  • 20
  • października
  • 2008

Jak z fashionisty przedzierzgnąć się w recesjonistę?

Kryzys nadchodzi wielkimi krokami. Przynajmniej zdaniem niektórych. Zdaniem innych bowiem jesteśmy zupełnie bezpieczni i Polskę ominie on szerokim łukiem. Tak czy inaczej wszyscy o nim mówią. Jak z fashionisty zmienić się w supermodnego recesjonistę?

fashionista.jpg

Czym więc fashionista będzie się w tym sezonie różnił od recesjonisty? Niewątpliwie tym, co robi i co nosi… Oto kilka sprawdzonych sposobów. Z przymrużeniem oka.

Fashionista: Sukienka z piórami od Zienia, Recesjonista: zgrzebna, szara sukienka z H&M.

Niedzielny brunch na ostatnim piętrze wysokościowca z widokiem na Warszawę, śniadanie w McDonald’s do 10:30.

Weekendowe zakupy w paryskich secondhandach i londyńskich vintageshopach, weekendowe grzebanie w szafie babci.

Randka w centrum SPA, Randka w domowym zaciszu i wspólne doskonalenie umiejętności masażu na wybrance/wybranku.

Poranna kawa w papierowym kubku, ze spienionym mlekiem, Kawa w gustownym termosie ze skondensowanym mlekiem z tubki.

Całonocny clubbing od Utopii, przez Cynamon do Opery, Dwa piwa w Parku, powrót do domu nocnym.

Popołudniowa kawa w Lodziarni Häagen-Dazs, “Pięćdziesiątka” rumu w herbacie wypitej we własnej kuchni.

Nowe buty, Nowe fleki.

Rearanżacja sypialni, Przestawianie książek na półce.

Romantyczne, spontaniczne wakacje, Weekend spędzony w łóżku z boxem DVD pełnym komedii romantycznych i zamawianiem jedzenia na wynos.

Jacuzzi w ogrodzie, Godzinna kąpiel w pianie

Nowa garderoba w najmodniejszym na jesieni trendzie militarnym, Zmiana guzików w płaszczu.

Dom Perignon, Sączenie cydru z kieliszków-szampanek.

Popołudniowe zakupy w Almie albo Piotrze i Pawle, Weekendowe zakupy w Leader Price.

Sesja u prywatnego psychoanalityka, Ploteczki z przyjaciółkami.

Cotygodniowa wizyta u florystki, Wyprawa za miasto po kwiaty zerwane na łące.

Pralka z suszarką, Suszenie na balkonie.

Spodnie 7/8, Obcinanie zeszłorocznych rurek.

Kupno mnóstwa fioletowych ubrań, Farbowanie wszystkiego na fioletowo.

Przedłużanie i zagęszczanie rzęs w salonie, Grube i długie sztuczne rzęsy.

Nowa fryzura, Nowy przedziałek.

Nowy mebel, Nowa tapicerka.

eBay.com, Gumtree.pl.

Nowy kaszmirowy szal, Książka do nauki robienia na drutach.

Udawanie, że się ma alergię na mąkę, Pieczenie domowego chleba.

Botox, Detox

(artykuł do przeczytanie również tutaj)

→ 1 Komentarz wyłowione z Wisły