Ceremonia kryzysowa okazała się być kryzysową z przymrużeniem oka. Chociaż Hugh “Wolverine” Jackman występował w dekoracjach z tektury i papierków po cukierkach, stroje, które nosił zarówno on, jak i inne gwiazdy, trudno by nazwać kryzysowymi. Jedynie Angelina Jolie pokazała się ze skromniejszej strony i mimo zapowiedzi nie założyła naszyjnika wartego 20 milionów dolarów. Chociaż powód inne doboru biżuterii mógł być również zupełnie inny.
Wybór Hugh na prowadzącego ceremonię budził od dawna wiele kontrowersji. Ale - zdaniem wszystkich chyba - Hugh “dał radę”. Ubrany zresztą też był z klasą. Co ja zrobię, że mam słabość do dobrze i klasycznie ubranych mężczyzn?
Czyż tych pięciu panów nie wyglądało zabójczo?
(na zdj. od lewej Adrien Brody, Robert De Niro, Michael Douglas, Anthony Hopkins i Ben Kingsley)
Czegóż jednak oczekiwać od panów, z których prawie połowa nosi tytuł “sir”?
Dużego plusa zarobił za to u mnie wielki przegrany - jak pisało się o nim przez ostatni tydzień - tej ceremonii, czyli Mikey. Obydwie kreacje, w których się zaprezentował, były prawie w 100 proc. akceptowalne.
Malowane na - zapewne jedwabnym - garniturze nawiązują zgrabnie do bajkowej kolekcji Prady, o której pisałam jakiś czas temu. Może dlatego tak mi się podobały? Plus dla Mikeya również za ciekawy pomysł użycia biżuterii - większość tego, co miał na sobie, należało do jego zmarłego niedawno pieska. Mimo fali krytyki, jaką zebrał za to w polskich mediach.
Druga wersja stroju już bardziej uładzona. Ale bynajmniej nie nudna.
No i tylko jeden sygnet… co jest pozytywną zmianą.
Skoro jesteśmy przy panach, skomplementuję także niespodziewanego wygranego - Seana Penna.
Czerń w zestawieniach matowo-błyszczących stanowiła bardzo dobre tło dla statuetki, a wcześniej…
..dla pięknej żony Seana.
Brad Pitt po raz kolejny pokazał się w ultraklasycznym zestawieniu…
…które wyjątkowo tym razem trochę powiało nudą. Może zeszłoroczne nawiązania modowo-urodowe do młodego Redforda nie były aż takim złym pomysłem? Plus za zapuszczenie bródki do wąsów. Oby nigdy nie powróciły solo!
Angelina za to w klasycznym wydaniu, które rozjaśniały nieco szmaragdowe dodatki, prezentowała się jak kobieta, która ma wszystko… Może dzięki kontrastowi z poprzednią galą, ale wydaje mi się, że jest tu o niebo lepiej niż na globach. I wcale nie wydaje się aż taka chuda…
TAKA chuda zrobiła się za to Marisa Tomei. I z apetycznej kobiety zmieniła się w druciany wieszak na bardzo ciekawą sukienkę z Atelier Versace w kolorze gołębim.
Szkoda tylko że spod pięknych zakładek i fałdek sukienki kościste ramiona aktorki wołają - niczym gołębie na krakowskim rynku - “daj mi jeść!”.
Marisa nie była przynajmniej aż tak blada, jak Anne Hathaway, której również ładna skądinąd, sukienka od Armaniego była ciemniejsza niż skóra aktorki.
Anne także schudła ostatnio. W połączeniu z bladością sugeruje niebezpiecznie kierunek, w którym poszła rumiana niegdyś i ogniście ruda Nicole Kidman…
…która teraz kojarzy mi się niebezpiecznie z obciągniętym skórą kościotrupem wypełnionym botoxem.
Ładna - może nawet ładniejsza - była druga sukienka założona tego wieczora przez Hathaway.
Ewentualnie mogłabym przyczepić się do butów, których delikatność woła o inną niż podsuwka podeszwę, ale nie muszę tego robić.
Biel, a raczej jej “bardziej kolorowe” warianty, wybrała również Sarah Jessica Parker. Jej suknia od Diora była dla mnie mocno dwuznaczna.
Dół prezentował się całkiem ok, aplikacje na gorsecie, jazda obowiązkowa - pasek podkreślający talię, ale… ALE na biust proponuję raczej biustonosz niż tacę. Przy każdym prawie ruchu pod pachami pani Parker pojawiały się bowiem paskudne wałeczki. Spowodowane to było właśnie niewłaściwym obchodzeniem się z biustem.
Jak nie przepadam za tą Hiszpanką, tak przyznać muszę, że 60-letnia suknia vintage od Balmaina była strzałem w dziesiątkę.
Mimo całego “ślubnego” charakteru sukni, udało się Penelopie dzięki odpowiedniemu makijażowi i nienahalnej biżuterii uniknąć wyglądu panny młodej.
Biel wybrała również Jessica Biel.
Mówi się, że każda sukienka od Prady może stać się najlepszym przyjacielem dziewczyny, ale ta wygląda, jakby kokarda się jej z przodu rozwiązała.
A na dodatek ciężki materiał spłaszcza biust Jessiki. Cała konstrukcja zaś ukrywa niewątpliwe atuty jest szczupłej, ale kobiecej sylwetki…
Na pocieszenie można dodać, że kłopoty z doborem sukienki do rozmiaru i kształtu biustu ma także przeurocza Goldie Hawn.
Sukienka świetna, Goldie wciąż czarująca…
…tylko co z tym biustem?
Na fali krytyki pokażę jeszcze Królową Sophię, która jest piękna (była i pozostanie), ale też czasem potrafi przesadzić.
Nie mogę się za to zupełnie przyczepić do pań towarzyszących jej na scenie: Marion Cotillard w sukience Diora
(po zeszłorocznej sukience JPG Couture wszyscy zastanawiali się, co wybierze “syrenka”)
oraz Halle Berry.
Ogólnie tegoroczne rozdanie Oskarów zdominowane było przez syrenki i bezy… Czasem nawet występowały one pod postacią jednej sukienki, ale o tym następnym razem.

























































