Przy okazji pisania tekstu o odkrytym napisie „Polska żyje” z okresu okupacji zwiedziłam całą kamienicę przy Emilii Plater 7. Ponury budynek nie zwraca na siebie uwagi. Gdy jednak wejdziemy do środka, odkryjemy dużo secesyjnych drobiazgów.
Dom powstał w 1910 roku. Na szczęście fasada kamienicy zachowała się w 100 procentach. Jest dosyć uproszczona w formie. Podobnie jak wnętrze klatki schodowej. Nie jest bogate w detale, ale linia secesyjna jest wyraźnie widoczna.
Portal udekorowany roślinami.
Charakterystyczne balustrady klatki schodowej.
Niestety część rozszerzającej się falistej sztukaterii na suficie nie zachowała się. Ale jest możliwość odtworzenia dekoracji, ponieważ tworzy lustrzane odbicie.
Zaniedbana brama w niczym nie przypomina dawnej świetności. I jak widać mało w niej secesji.
W bramie uchowała się posadzka. Właściwie jej fragment.
A może ktoś z Czytelników potrafi odpowiedzieć na pytanie, jaka jest historia tego budynku?
Czytaj też: http://www.zw.com.pl/artykul/445848.html
Jutro (w poniedziałek) będzie się ciekawie dziać na Pradze. Polecam spotkanie w kawiarni Sens Nonsensu. Gościem Praskiego Otwartego Samozwańczego Uniwersytetu Latającego będzie specjalista od zabytków kolejnictwa Zbigniew Tucholski, historyk i doktor nauk technicznych. Gość opowie o Janie Blochu, zwanym „królem kolei żelaznych”. Spotkanie, jak zwykle, rozpocznie się o godz. 19. Wstęp wolny.
Pamiętajcie, aby swoją obecność, potwierdzić wysyłając maila na adres: spacerolog@wp.pl. Organizator musi wiedzieć jaką część sali ma zarezerwować.
Lada chwila ruszy pierwszy etap prac przy porządkowaniu pozostałości po parowozowni. W lutym developer planuje sprzątnąć teren z gruzów. A potem ma m.in. umocnić pozostałości murów oraz zdemontować stalową konstrukcję, która wymaga konserwacji. Ma na to rok.
Sądząc z dotychczasowego przebiegu spraw, począwszy od samowolnego wyburzenia aż po brak zabezpieczenia terenu, czyli działania na szkodę tego zabytku warto patrzeć na ręce inwestorowi. By pod przykrywką tych działań nie zrobił kolejnych kroków w celu unicestwienia parowozowni.
Czytaj też: zyciewarszawy.pl/artykul/444589.html.
Zobaczcie co znalazłam na jednym ze swoich ulubionych blogów:
fot. Zdalny Komentator
Nagrobek mieści się na Muzułmańskim Cmentarzu Tatarskim. Oczywiście takich pomników jest tam mnóstwo (ten akurat stoi przy wejściu). Jak mi doniesiono przy ul. Tatarskiej było dużo, dużo więcej takich grobów, ale w czasie wojny niemieccy czołgiści tak wystraszyli się pierwszego sowieckiego nalotu, że aby się skryć, wjechali czołgami między najbliższe drzewa, czyli na cmentarz i rozjechali groby. Cmentarz pochodzi z carskich czasów (powstał trzy lata po Powstaniu Styczniowym) i był dla rosyjskich wojskowych religii mahometańskiej. Nieco dalej jest nieczynny, pozbawiony zabytków Muzułmański Cmentarz Kaukaski. Panie Jarku dziękuję za informację!
Mizar jest czynny: wt i pt (w godz. 10-14), a w sob i niedz (w godz. 10-16).
Może nie jest to jakiś spektakularny sukces, ale warto się pochwalić nawet takim drobiazgiem. Po telefonie do pani konserwator w sprawie braku zabezpieczenia praskiej parowozowni pojawił się widoczny efekt mojego działania. Na bramie przez którą wjeżdżały i wyjeżdżały wózki złomiarzy zapakowane po brzegi łupami, znalazł się w końcu łańcuch.
Pół roku potrzebował deweloper, aby zabezpieczyć teren. Nie wiem, jakie względy przeważyły, ale chyba w końcu zrozumiał, że podczas dewastacji obiektu ktoś może ulec wypadkowi.
Z blogiem “Uwaga! Zabytki” współpracuje Michał Murawski, antropolog architektury z Uniwersytetu Cambridge. Zbiera materiały do doktoratu na temat architektury współczesnej stolicy. Na co dzień pracuje w Pałacu Kultury, gdzie wykorzystuje okazję, aby zapoznać się z nim od środka. Na naszym blogu regularnie zamieszcza zdjęcia i krótkie komentarze przedstawiające różnorodność życia codziennego w Pałacu. Zależy mu na refleksjach Czytelników.
W mrocznym korytarzu na ścianie wisi strzałka. Dokąd prowadzi?
Otóż przedstawiam mało znaną, dostojną salę na szóstym piętrze Pałacu Kultury. W tych mistrzowsko urządzonych wnętrzach, stołeczne Biuro Architektury prezentuje Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego, różnorodne inicjatywy oraz wszelkie inne swe pomysły.
Przy jednej ścianie zamierzenia inwestycyjne schludnie wiszą,
a w drugim rogu niegdyś aktualna wizja przyszłego miasta triumfalnie z makulatury wyrasta.
Jak widać jasnowidzący makieterzy nawet dziurawy dach Złotych Tarasów przewidzieli.

Być może powyższe komentarze są powierzchowne i wulgarne. Być może z brzydkich wnętrz urzędników wniosków wyciągać nie powinniśmy. Być może ratuszowi architekci mają ważniejsze zadania niż aranżacja własnego otoczenia. A być może nie. Czy ta jedna sala na szóstym piętrze pałacu kultury nie jest wymownym objawem głęboko zakorzenionej degrengolady przestrzeni zabudowanej Warszawy jak i świadomości oraz nieświadomości jej decydentów estetycznych?
*Więcej o pałacu na: http://palacologia.blogspot.com/
A to podesłała mi stała bywalczyni bloga:
Popatrzcie na te okna na parterze. Na bank zostały pomniejszone. Farba jest jeszcze świeża. W tej kamienicy (znajduje się przy ul. Konopackiej) są prostokątne skrzynkowe okna, więc ta wymiana wygląda dosyć ekscentrycznie.
Osoby, które przeprowadziły ten remont zapomniały, że jeżeli mieszkamy w budynku wielorodzinnym, to nasz gust może ograniczać się jedynie do wnętrza mieszkania. O tym, jak wygląda z zewnątrz decydują wspólnoty mieszkaniowe, a w przypadku zabytkowego obiektu – konserwator zabytków. A na pewno uprawniona większość.
W tym przypadku liczyła się czysta kalkulacja. A co tam, że zniszczono architekturę budynku znajdującego się w otoczeniu zabytkowych kamienic! Liczy się w końcu zysk. Koszt remontu obniżono kupując tańsze okna. W związku z tym więcej zarobi się na sprzedaży mieszkania.
Zarezerwujcie jutro czas (poniedziałek, 25 stycznia) w kalendarzach. Po przerwie świątecznej rusza kolejny semestr Praskiego Otwartego Samozwańczego Uniwersytetu Latającego.
(fot. J. Ostałowski / Fotorzepa)
Na pierwszych w tym roku zajęciach pojawi się specjalista od fortyfikacji Przemek Boguszewski, który opowie o planach i perspektywach utworzenia Parku Kulturowego Twierdzy Warszawa. Spotkanie odbędzie się jak zwykle w Sensie Nonsensu przy ul. Wileńskiej 23, róg Zakopowej. Start o godz. 19. Wstęp wolny!
Zajrzałam dziś na forum tekstu „Zabazgrane mury”, który napisałam wspólnie z redakcyjnym kolegą Michałem Grochalą. Tu go przeczytacie.
Widać, że nasza publikacja uderzyła w czuły punkt warszawiaków, bo pod tekstem rozpętała się gorąca dyskusja. Większość
internautów na osobach szpecących budynki gryzmołami nie pozostawiła suchej nitki. Czuję satysfakcję, bo myślałam, że większość z nas na tyle przyzwyczaiła się do widoku kolorowych bazgrołów na kamienicach (często zabytkowych!), że stały się niewidzialne. Dlatego nawet jeżeli temat nie jest nowy, to tego typu artykułów nigdy dosyć.
Wklejam komentarz jednego z internautów:
– ”Podpisy się w większości powtarzają, więc widać, że to głównie garstka bezmózgowców - proponuję odnowić na próbę kilka fasad w tej okolicy, pokryć je preparatem ułatwiającym zmywanie, zainstalować kilka ukrytych kamer i powołać na kilkanaście nocy ukrytą lotną brygadę SM/Policji która zgarnie delikwentów na gorącym uczynku. Kilka takich
akcji i problem w dużej mierze z głowy, a i dowody będą na tacy…”
I inny ciekawy głos, ale poruszający prawny absurd. Bo miasto nie może nakazać administratorowi budynku zamalowanie graffiti:
– Na “Trakcie Królewskim” miasto powinno nakazać właścicielom posesji pokrywanie elewacji preparatem antygrafiti. Przy zakupie większej ilości będzie można uzyskać od producenta stosowne bonifikaty. Może stać by było na dotacje dla tego przedsięwzięcia.”
*Autorem zdjęć jest Bartosz Żochowski, Czytelnik „ŻW”, który dokumentuje na nich dewastację Traktu Królewskiego





















