Gdy słucham narzekania przeciwników warszawskiego Pałacu Kultury przychodzi mi na myśl refleksja: mogło być gorzej. Jak? Zobaczcie sami. Oto kilka budynków należących tzw. Siedmiu Sióstr, niemal bliźniaczych obiektów usytuowanych w Moskwie. Jednak ich proporcje w porównaniu z naszym pałacem nasuwają podejrzenia, że ktoś złośliwie bawił się photoshopem.
Kudrinskaja – ukończony 1954 roku, ma 160 m wysokości. Zamieszkują go urzędnicy państwowi.

Moskiewski Uniwersytet Państwowy – czteroskrzydłowy, 36 piętrowy budynek o wysokości 236 m. Najwyższy (240m) z wysokościowców. Ukończono go 1953 roku. Do lat 90. ubiegłego wieku był najwyższym budynkiem w Europie. W tej chwili jest najwyższą na świecie siedzibą placówki edukacyjnej. W jego budowie brali udział więźniowie karnych obozów pracy i jeńcy niemieccy.

Hotel Ukraina – oddany do użytku w 1957 roku, ma 29 pięter, 200 m wysokości.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych - 27 piętrowa budowla z 1952 roku z pylonami z polerowanego granitu, portalami i fasadą z godłem Związku Radzieckiego.

Ministerstwo Rolnictwa znany też jako Czerwone Wrota – budynek wybudowany w 1953 roku, ma 133 m wysokości. W podziemiach znajduje się przejście na stacje metra. Z powodu grząskiego gruntu budynek jest przekrzywiony.

Hotel Lieningradskaja – z 1954 roku, najniższy z całej siódemki.
14 grudnia 2009 22:40
Gdybym miał wybrac najciekawszy architektonicznie to stawiałbym na moskiewski uniwersytet …
15 grudnia 2009 09:52
Wow! trudno okreslic jakie te budynki sa. wspaniale a zarazem zabijaja nas swoim ogromem.nie warto rezygnowac z palacy kultury!!
15 grudnia 2009 17:38
Lepsze jest wrogiem dobrego
Że mogło być gorzej, nie znaczy że jest dobrze.
Co do stylu, to zdaje się, że to Stefan Kisielewski nazwał go najtrafniej “snem szalonego cukiernika” - ale jest w nas niestety coraz większa zgoda na kicz i w ogóle branie sztuki w cudzysłów i z przymrużeniem oka.
Poza tym radzę poczytać pamiętniki osób, które pamiętały Warszawę przedwojenną, lata pięćdziesiąte spędzły w więzieniach, a gdy niczego nieświadoe wyszły na wolność - pałac był już zbudowany. Zwróćcie uwagę, jakie są do tej pory ich wrażenia.
Najgorsze jednak jest to, że pałac zdominowal przestrzeń wokół siebie, odczłowieczył, stworzył place o nieludzkiej, przytłaczającej i tym samym nieprzytulnej skali. (No, park świętokrzyski tylko się broni)
Pomijąc nieszczęsny wpis tego obiektu do rejestru zabytków, to rozebrać się go NIESTETY nie da z wielu powodów:
1. za drogo i o ile wiem, jest ciągle dochodowy.
2. przyciąga tuystów z zagranicy (NIESTETY, podobnie jak np. nieszczęsne osiedla Hansena na Przyczółku Grochowskim - bodajby każdy architekt, zachwycający się tymi bloczyskami, musiał w nich choć pół roku pomieszkać!)
3. gdy rozebraliśmy sobór przy pl. Saskim, dostaliśmy 30 lat później za karę pałac - już lepiej sobór było zostawic, niż mieć teraz w centrum miasta coś szkodliwego urbanistycznie i architektonicznie
15 grudnia 2009 23:03
Nie rozbierać, bo zabytek, nie rozbierać, bo przynosi dochody, nie rozbierać, bo wpisał się panoramę miasta. Wszystko bzdury i głupoty. Są znacznie ciekawsze zabytki, które idą lub poszły pod młotek (przykład z Warszawy - Hala na Koszykach i jakoś brak protestantów, komitetów obrony itp.; przykład z Pragi stara parowozownia - protesty były i co? G…). O korzyściach ekonomicznych nawet nie warto wspominać, ale tak dla porządku ile miasto traci na terenie leżącym już 50 lat odłogiem wokół tego molocha. Kto tam płaci podatek gruntowy, kto podatki z prowadzonej działalności - nikt. Tych strat to “zyskowne” radzieckie szkaradztwo na pewno nie równoważny. A jeśli chodzi o symbol. To sprawa względna, każde duże miasto ma ich wiele i takie ma Warszawa. Przez wiele lat była nim kolumna Zygmunta, potem została przykryta przez ten “sen pijanego cukiernika”. Jak go już nie będzie znajdą się nowe, a stare wrócą być może do łask. Drażni mnie to bezrozumne zachwalanie tego architektonicznego koszmarka, ale to tylko można porównać z głupotą noszenia Che na t-shirtach. Strasznie i głupio!
16 grudnia 2009 15:17
wychodzi więc na to - że mamy najfajniejszą i najbardziej lajtową wersję:)
16 grudnia 2009 15:22
i zakończmy już z tą martylologią proszę.
Pałac jest wpisany do rejestru i trzeba się z tym pogodzić.
Stara Warszawa przedwojenna NIE WRÓCI nad czym też ubolewam ale czasu nie cofniemy.
Jeżeli zburzycby Pałac to co - postawicie szklane szkaradzctwo? Myślicie że politycy będą się liczyć z waszymi pomysłami? Nie.
Odbudujecie replikę dawnej okolicy? Nie sądzę. Kopia to nie to samo co oryginał - wystarczy nam ‘Starówka’.
Więc trzeba się do naszego tortu dostosować a nie pieklić że jest i skąd.
Ja też uważam że Pałac i jego przestrzeń są niewykorzystane.
Odnośnie obrony hali koszyków - sugeruję porozmawiać z Panią konserwator. Która zawsze ma coś do powiedzenia na ten ‘temat’ i która także - nie ma wystarczających środków i narzędzi - jako instytucja sama w sobie, by walczyć z deweloperami i ch pomysłami.
Chcecie cos zmienić? Zmieńcie prawo.
12 maja 2010 19:58
Zdecydowanie Uniwersytet jest najładniejszy, a najbardziej przerażające jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Miałem nieprzyjemność pod nim stać, nie mogłem go oczywiście objąć robiąc zdjęcie, z drugiej strony miałem wrażenie, że to jakiś monstrualny potwór, który zaraz mi coś zrobi… nasz pałac wzbudza więcej sympatii i całe szczęście że jest zabytkiem, którego nikt nie ruszy