Lada chwila ruszy pierwszy etap prac przy porządkowaniu pozostałości po parowozowni. W lutym developer planuje sprzątnąć teren z gruzów. A potem ma m.in. umocnić pozostałości murów oraz zdemontować stalową konstrukcję, która wymaga konserwacji. Ma na to rok.

paro1.JPG

Sądząc z dotychczasowego przebiegu spraw, począwszy od samowolnego wyburzenia aż po brak zabezpieczenia terenu, czyli działania na szkodę tego zabytku warto patrzeć na ręce inwestorowi. By pod przykrywką tych działań nie zrobił kolejnych kroków w celu unicestwienia parowozowni.

Czytaj też: zyciewarszawy.pl/artykul/444589.html.

23 Odpowiedzi to “Wiosenne porządki”

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    Po co komu to g…? Czy zatraciliśmy już kompletnie zmysł co jest zabytkiem, a co absolutnie nim nie jest?

  • praga:

    Mam 31 latm mieszkam na Pradze od urodzenia i tym “zabytkiem” nigdy, nikt się nie interesował. Dopiero przy okazji wyburzania dowiedziałem się, że to parowozownia…
    Do prokuratury powinien być pozwany ten, co pozwalał temu zabytkowi niszczeć przez lata.
    Cała ta sprawa jest śmieszna i dowodzi ślepoty wielu ludzi

  • Viva:

    ja to proponuję przyprowadzac do parowozowni miedzynarodowe wycieczki, ktore odwiedzaja Warszawę, niech zobaczą, jak w Polsce dba się o zabytki!!!!

  • mikolaj:

    ja juz naprawde nie wiem, co nalezaloby zrobic z ta parowozownia. dobrze, ze ktos sie wreszcie zorientowal, ze to jest zabytek i zablokowal jego calkowite wyburzenie. jednak teraz jest on naprawde bardzo smutnym symbolem tego, co dzieje sie z cala dzielnica - budynki powoli rozpadaja sie na naszych oczach i chyba nikogo to nie obchodzi. wyglada to tak, jakby wszyscy - miasto i wlasciciele tych domow - czekali az sie rozpadna, by mozna bylo ziemie sprzedac, ludzi sie pozbyc i zbudowac sobie apartamenty za zasiekami z drutu kolczastego (pewnie taka “marina praga” znalazlaby wielu chetnych do zamieszkania - w koncu blisko i galeria handlowa i niedlugo stacja metra…)

  • Anonim:

    ech, szkoda… nawet nie można już sobie połazić :( a można tam było fajną knajpę zrobić albo muzeum… a tak staną sobie pewnie bloki zupełnie nie pasujące do reszty. Mikołaj ma rację, na pewno wtedy ludzie zainteresują się tym terenem kiedy zobaczą w nim kasę i wygodę dla siebie :/

  • praski:

    NIKT NIC NIE ROBIŁ?
    to spytajcie sie wszelakich miłośników PKP oraz zabytków warszawskich czy nie lobbowali alby PKP tego nie sprzedawało, aby wydzierżawiło i co? liczył się tylko szybki zarobek.
    Było wiele propozycji - muzeum, hala zajęć dla dzieci, sklepy.
    Ale oczywiście rączka, rączkę posmarowała i tak się skonczyło.

  • Fred C.:

    no przecież PKP sprzedało obiekt. Budremowi swoim kolesiom z PKP…

  • Kamila Brodowska:

    Mają sprzątać, mają zabezpieczyć, mają rok… Rok podczas którego właściciel zapewne nie będzie się przemęczał i inwestował masy pieniędzy w “coś” co nigdy nie stanowiło dla niego wartości… Jakoś chwilowo nie potrafię z siebie wykrzesać optymizmu w tej sprawie.

    Ale twojcikiewicza odsyłam do definicji zabytku! Zabytki to nie tylko piękne budyneczki, zaś dawna Warszawa jest dobijana takimi własnie działaniami jak z parowozownią. Jej stare rysy to nie odbudowane stare miasto, to przedwojenne budynki na Pradze, fabryka Norblina, Filtry. Doceńmy to co pozostało, bo inaczej za chwilę będziemy mieszkać w 100% makiecie!

  • Zorba:

    czy ktoś z was jeszcze wierzy, że inwestor rozpocznie prace w tym miesiącu?!

  • Spacerolog Praski:

    TWojcikiewicze, przez taką bezmyślność jak Wasza, mamy teraz kilkakrotnie mniej zabytków, niż mieliśmy zaraz po wojnie.

    Dla komunistów takie style, jak eklektyzm i secesja to też nie były żadne zabytki, tylko jakieś paskudztwa i bezguście.

    Od 1945 r. masowo i bezmyślnie niszczy się u nas i rozbiera zabytki - najpierw ofiarą padała architektura dworkowa, willowa, eklektyczna, secesyjna i modernistyczna, potem wiejska, a w ostatnich 30 latach przemysłowa.

    Przejrzyjcie wreszcie na oczy i otrząśnijcie się z urzędniczo-mieszczańskich schematów myślowych! Zabytki to nie tylko Wilanów czy kościół Wizytek! Zabytki sztuki są tylko jednymi z wielu rodzajów zabytków.

    Zabytkiem jest też chyląca się ze starości drewniana chata, dawna fabryka, starego typu konstrukcji most albo przedwojenny samochód czy tramwaj.

    Przypomnijcie Wy sobie, jak paskudnie wyglądał budynek elektrowni tramwajowej przy ul. Przyokopowej, zanim przywrócono należny mu blask, aby służył Muzeum Powstania Warszawskiego!

    Czy wyrzucicie na śmietnik obraz Rembrandta tylko dlatego, że jest akurat uszkodzony i ubrudzony?

    Popatrzcie na Stary Browar w Poznaniu
    (Zdjęcia tu: http://www.starybrowar5050.com/miejsce/starybrowar/architektura panoramy tu:
    http://www.starybrowar5050.com/miejsce/starybrowar/panoramy/13
    albo fabrykę Izraela Poznańskiego w Łodzi, ob. centrum Manufaktura

    ( http://www.wirtualnafabryka.com/ sekcja - “foto” a potem podsekcje “rewitalizacje” oraz “galeria”)

    Proszę, jak po renowacji wyglądają i jak służą. (Pomijam tu spór, czy w tych dwu ostatnich przykładach wszystko było zrobione lege artis; chodzi po prostu mi o kierunek).

    Zaręczam Wam, że parowozownia po renowacji byłaby równie piękna. Wiele innych, wyburzonych przed bezmyślnych deweloperów fabryk również.

  • Viva:

    Spacerolog! pełen szacunek dla Ciebie. A wiecie co jest najgorsze? że prokuratura dobrała się do skóry tylko i wyłącznie kierownikowi budowi co burzył parowozownię. Developer jak zwykle się z tego wykaraskał!!!!!

  • Julia S.:

    I jeszcze mają czelność odwoływać się w sądze od decyzji, że parozowozownia została uznana za zabytek. Buractwo.

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    Moim skromnym zdaniem Warszawa nie jest i nie będzie miastem zabytków. “To se nevrati” niestety i szukanie ich na siłę jest bez sensu. Ja bym skoncentrował się raczej na odnawianiu kamienic oraz innych zabudowań, które stoją i odstraszają od naszej Stolicy przyjezdnych (mieszkańców chyba także). Odrapane kamienice nawet w obszarze najbliższego centrum, niedbałość o szczegół, obrzydliwe bohomazy, chaos reklamowy - to jest rzeczywiste wyzwanie w naszym mieście.

  • Spacerolog Praski:

    Drogi/a TWojcikewiczu. To nie jest szukanie zabytków na siłę. Parowozownia JEST zabytkiem, nawet jeśli nie jest wpisana do żadnego rejestru: (”Więc żeby upewnić się, że Dostojewski jest pisarzem, należy od niego żądać okazania legitymacji? Niechże pani weźmie dowolne pięć stron pierwszej lepszej jego powieści, a przekona się pani, że ma pani do czynienia z pisarzem. Zresztą przypuszczam, że Dostojewski w ogóle żadnej legitymacji nie miał!” - czytaliśmy to, nieprawdaż?) Budynek parowozowni jest pod wieloma względami unikatowy w skali kraju. Wiem, że nie jest to Nieborów, ale warto, można i należy odbudować go i urządzić w nim coś interesującego z zachowaniem szacunku dla istniejącej - pardonnez le mot - substancji zabytkowej.

    Natomiast absolutnie nie wolno parowozowni burzyć, twierdząc że to “zabytek na siłę” i zastępować ją czymś takim jak np. Carrefour na rogu Solidarności i Targowej. Owszem, ten budynek handlowo-dworcowy jednym z niewielu u nas przykładów udanego partnerstwa prywatno-publicznego i funkcjonalnie jest bardzo rozsądny. Architektonicznie ostatecznie mógłby być (choć to bardzo miałkie budownictwo), ale gdzieś indziej - taka stylistyka na zewątrz ma prawa bytu tym otoczeniu.

    Natomiast co do odnawiania, to zwracam tylko tu uwagę na jedną dziwną i trudną do zaakceptowania dla wielu tendencję. Otóż pojawiła się jakiś czas temu dość znacząca grupa turystów (zwykle tych zbuntowanych i wychowanych już w dobrobycie), która właśnie takich ruinoidalnych atrakcji szuka - nie chcą zwiedzać odpicowanych na glanc, ulizanych i wybrylantynowanych starych miast z eleganckimi restauracjami i pełnymi sklepów z tandetnymi pamiątkami. Oni szukają walących się kościołów po odległych miasteczkach lub dzielnicach, odrapanych kamienic, tanich knajpek z miejscowymi specjałami, pochylonych chat, zamieszkalych przez zwykłych, prostych ludzi etc. (Vide Chado czy Alfama w Lizbonie). Turyści owi wierzą bowiem, że w takich miejscach stykają się z autentykiem, a nie dekoracjami filmowymi zrobionymi pod nadzianych snobów, zamieszkałymi przez finansowe elity. To oczywiście alternatywny snobizm i możemy się przeciw niemu buntować, ale i na nim warto zarabiać.

    Uprzedzam, że nie nawołuję powyższym do utrzymywania na potrzeby turystów jakichkolwiek budynków w stanie rzeczywistej lub pozornej ruiny. Żartuję bowiem czasem z siebie, że chciałbym odbudować nawet sztuczne ruiny (np. Teatr na Wodzie w Łazienkach, kuchnię koło Królikarni i wiele pawilonów w Arkadii k. Nieborowa)

    Natomiast twierdzę, że gdyby np. nie rozebrano w latach sześdziesiatych i siedemdziesiątych tylu drewniaków na Pradze i utrzymywano je w należytym stanie, to mielibyśmy bardzo oryginalne obiekty, będące magnesem na turystów. Np. w Goeteborgu dzielnicę Haga, składającą się z drewnianych, robotniczych domów chciano w latach siedemdziesiątych rozebrać pod bloki. Obrońcy zabtyków na to nie pozwolili, domy zostały odnowione i teraz jest to jeden z najczęściej odwiedzanych przez turystów i miejscowych obszarów w tym mieście, voilà: http://travel.webshots.com/photo/1431193463076697971SaafoC
    lub http://members.virtualtourist.com/m/p/m/463f91/

    Podobnie w Dublinie chciano rozebrać pod dworzec autobusowy “stare, bezwartościowe i byle jakie” domy z XIX wieku w dzielnicy Temple Bar. Domy również zostały wybronione, a teraz jest tam największa imprezownia w mieście, pełna turystów z całego świata od samego rana do późnej nocy, we wszystkie dni tygodnia.

    http://images.google.com/images?hl=pl&safe=off&num=100&q=temple%20bar%20dublin&lr=&oq=&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=wi

    Ludzie! Bloki i nowoczesna architektura praktycznie nikogo nie przyciągnie! Szanujmy zabytki i pamiętajmy, że przede wszystkim dawna architektura przyciąga ludzi (mieszkańców oraz turystów i miejscowych - przecież praktycznie nikt z Żoliborza nie pojedzie na spacer na Przyczółek Grochowski,ale na Stare Miasto i owszem). Aby nowoczesna architektura przyciągała ludzi, musi być naprawdę najwyższej klasy - jak Muzeum Guggenheima w NY czy to nowe w Bilbao albo BUW u nas. A taka architektura jest wielokrotnie droższa niż odbudowywanie zabytków.

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    “Natomiast co do odnawiania, to zwracam tylko tu uwagę na jedną dziwną i trudną do zaakceptowania dla wielu tendencję. Otóż pojawiła się jakiś czas temu dość znacząca grupa turystów (zwykle tych zbuntowanych i wychowanych już w dobrobycie), która właśnie takich ruinoidalnych atrakcji szuka - nie chcą zwiedzać odpicowanych na glanc, ulizanych i wybrylantynowanych starych miast z eleganckimi restauracjami i pełnymi sklepów z tandetnymi pamiątkami.”

    Nie interesuje mnie czego szukają nadziani zagraniczni turyści. Jeśli chcą egzotyki, niech jadą choćby na Ukrainę. Polska wg mojej wizji ma być właśnie takim odpicowanym na glanc,”idealnym” krajem.

    Zgodzę się, że dobrą architekturę należy chronić. Ale na pewno nie jest nią zasyfiała Rotunda czy skocznia przy basenach Legii, którą pani konserwator (dobry termin dla niej) wpisała w rejestr zabytków.

  • Spacerolog Praski:

    Czyli innymi słowy: “zabytkiem jest tylko i wyłącznie to, co za zabytek uzna TWójcikiewicz, a resztę należy przymusowo i bezwzględnie wyburzyć; innym osobom czy autorytetom wara od podejmowania decyzji, co zabytkiem jest a co nie; w szczególności nie są zabytkami jakiekolwiek zaniedbane budynki”. Tak te poglądy można streścić.

    Niestety, dzięki takim poglądom mamy dziś (wg. wyliczeń cytowanych przez prof. Lewickiego) kilkakrotnie mniej zabytków, niż mieliśmy tuż po wojnie, bo zabytki po prostu zostały bezpardonowo wyburzone decyzjami ludzi, którzy tak samo jak jak TWojcikiewicz bez żadnych wahań wiedzieli, co zabytkiem jest, a co na pewno nie - dla nich zabytkiem nie były ani secesyjne czy eklektyczne kamienice ani neoklasycyczne pałacyki - o zasyfiałych skoczniach Legii i czy rotundzie nie wspominając. Byli nawet w dziejach tacy, którzy chcieli wyburzać całe stare miasta i budować tam bloki - vide przedowjenne plany przebudowy Wrocławia.

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    Nietrafiona ironia panie Spacerolog. Jest dokładnie odwrotnie. Zabytkiem uznaje się to, co uzna obłąkana pani konserwator, której myli się budowla zabytkowa ze zwykłą zaniedbaną ruderą. Nie przesądzam sprawy, że parowozownia jest lub nie jest zabytkiem. Nad tym można dyskutować. Krytykuję natomiast idiotyczną mentalność wielu mieszkańców Stolicy, przejawiającą się w utrzymywaniu syfu w swoim mieście a potem wielkiemu oburzeniu, gdy przychodzi ktoś ten syf posprzątać. Tak dalej być nie może. Warszawa musi być miastem czystym, wręcz sterylnym, bo do tego zobowiązuje ją stołeczność wobec 40 mln narodu.

    Cieszę się, że Pani Natalia zapoczątkowała dyskusję na ten temat, gdyż uważam, że wykonuje bardzo pożyteczną pracę. Powtarzam: nie mnie decydować, czy parowozownia rzeczywiście jest zabytkiem. Niech wypowiedzą się fachowcy, po czym niech POLITYCY podejmą decyzję co z tym dalej zrobić. Tylko politycy (z wizją) mogą przełamać tę niemoc, jaka jest widoczna w planach rewitalizacji zdewastowanych obszarów Warszawy.

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    To już chyba naprawdę wymaga leczenia:

    http://www.zw.com.pl/artykul/447136_Zalesie__chronic__czy_nie_.html

    stan się pogarsza :)

  • Don Carlos:

    Pan twojcikiewicz, chyba jest flancowany spod Grojca, albo skad innad, oderwany od swoich korzeni. Dlatego trudno mu zrozumiec potrzebe zachowania takich obiektow, i tym bardziej w miescie o takiej historii. Slowa: zabytek, dziedzictwo, konserwacja sa mu obce.

    Cyt:” Warszawa musi być miastem czystym, wręcz sterylnym, bo do tego zobowiązuje ją stołeczność wobec 40 mln narodu. ”
    Byl taki pan, niejaki Pabst. Tez mial piekne plany, podobne nawet, ale wmiejszej skali.

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    A Panie Don Carlo jakiś argument non ad personam ma Pan w zanadrzu? Co zresztą złego byłoby, gdybym nawet pochodził z Grójca? Jaśnie Pan tak głęboko zakorzeniony w Wa-wie ma dość osobliwe rozumienie terminu “zabytek”. Czym wg Pana ten “wspaniały” obiekt zasługuje na miano zabytku? Obawiam się, że odpowiedzi merytorycznej się nie doczekam..

  • Kaj_tom:

    Nie uważam Pani konserwator Jezierskiej za obłąkaną, wręcz przeciwnie - za obłąkanych uważam inwestorów, którzy dążą do zniszczenia unikalnych obiektów takich jak praska parowozownia i zastąpienia ich tandetnym blokowiskiem. I za obłąkane uważam Państwo, które jest bezradne wobec takich ekscesów. Nie jest to zresztą wyłącznie kwestia marnego prawa i nieudolności urzędniczej. To także kwestia dominujacej w Polsce społecznej mentalności, zgodnie z którą to co stare jest bezwartościowe i niewarte ochrony. Często czytam w internecie takie np. wpisy: “te wszystkie rudery na Pradze należy wysadzić w powietrze”. W tym samym czasie kiedy część naszych rodaków (w tym przedmówca) uznaje Panią Jezierską za oszołoma broniącego bezwartościowych ruder, w berlińskiej dzielnicy Babelsberg z pietyzmem odnawia się i chroni XIX parterowe domy - czyli według powszechnej w Polsce opinii -bezwartościowe stare chałupy stojące na drogich działkach. Jeśli taka mentalność będzie nadal u nas dominować czarno widzę przyszłość takich obiektow jak ten: http://picasaweb.google.pl/stowarzyszenie.michalow/UlicaKawCzySka02#5437749862899665170
    Przecież to ohydny stary barak.

  • Kaj_tom:

    Dla ilustracji postu powyżej - zdjęcie uliczki w Babelsbergu: http://picasaweb.google.pl/stowarzyszenie.michalow/JakToRobiInniDobrePrzykAdyZInnychMiast#5287936207284247218

  • twojcikiewicz@poczta.onet.pl:

    Ta Pani jak najbardziej jest obłąkana. Jeśli chcemy chronić Warszawę przed samowolką deweloperów, należy uchwalać plany zagospodarowania przestrzennego ale u nas zawsze robi się wszystko od d.. strony! Wpis do rejestru zabytków nie może być standardową procedurą! Takie działanie to hamowanie rozwoju Stolicy. Warszawa potrzebuje gęstej zwartej zabudowy, a nie ochrony zabytków, których zresztą praktycznie nie ma i szukam ich na siłę. Jasne, że należy chronić kamienice, ale zamiast je chronić należy przede wszystkim zwrócić je prawowitym właścicielom i zabrać się za ich renowację! Śmieszy mnie takie p… wielu Warszawiaków, że to albo tamto to zabytek, w momencie, gdy chodniki krzywe, znaki poprzekręcane, na murach bazgroły itp… najpierw czystość i schludność, potem dopiero zabierzmy się za tzw.”zabytki”..

    a z tymi chałupami z Berlina raczy Pan żartować… porównuje Pan rozpadające się rudery na Pradze z nieźle utrzymanymi domami?? Najpierw nauczmy się utrzymywać porządek, potem walczmy o zabytki!

Dodaj komentarz

Natalia Bet
Natalia Bet
Szukaj
Facebook