wiaty.jpg

(Fot. P. Wierzchowski/Fotorzepa)

Właśnie skończyłam pisać tekst na temat weekendowych protestów. W sobotę na stacji PKP Międzylesie mieszkańcy Wawra protestowali przeciw planom zniszczenia przystanków i skrzydlatych wiat na linii Warszawa - Otwock, a w niedzielę prażanie spotkali się przed parowozownią przy ul. Wileńskiej.
Z demonstracji wróciłam podbudowana. Na obydwóch pikietach pojawiło się mnóstwo ludzi: starszych, młodszych, całe rodziny z dziećmi.
Pretekstem do spotkania przed parowozownią była rocznica zburzenia parowozowni. Mimo że minął rok od głośnej afery jej bronienia nadal nie rozpoczęła się inwentaryzacja zabytku. Poza tym Budrem, właściciel terenu, mimo ciągłych interwencji nie zabezpieczył skutecznie terenu. W każdej chwili może dojść do tragedii. Ruina zawali się np. na osobę, która będzie próbowała wyciągać żelastwo spod gruzowiska.
Podczas protestu miałam wrażenie, że ludzie są na prawdę zirytowani tym, co dzieje się (a właściwie nie dzieje) z parowozownią. Jeden z mieszkańców, pan Zbigniew Łazarewicz, od kilkudziesięciu lat mieszkający na Nowej Pradze mówił:
– Stan parowozowni idealnie obrazuje polską rzeczywistość pod względem egzekwowania prawa. Nie ukaranie właściciela obiektu za zniszczenie obiektu jest znakiem dla innych develeperów, że mogą zniszczyć bezkarnie niszczyć zabytki.
– W czasie wojny Warszawa straciła tak dużo zabytków, dlaczego nie chronimy tego co nam pozostało? Należy zmusić właściciela do odbudowy parowozowni. W formie jak najbardziej przypominającej oryginał – mówił ktoś w tłumie.
Natomiast dzień wcześniej, w sobotę, warszawiacy tłumnie stawili się na stacji kolejowej Międzylesie. Pod skrzydlatymi, modernistycznymi wiatami zbierali głosy pod petycją przeciw zburzeniu przedwojennych przystanków kolejowych na linii Warszawa - Otwock.

przyst.jpg

(Fot. P. Wierzchowski/Fotorzepa) 

W ostatnich tygodniach pisałam kilkakrotnie o sprawie, dlatego przyklejam linki do archiwalnych tekstów:

http://www.zw.com.pl/artykul/463631_Warszawiacy_w_obronie_cennych_peronow.html

http://www.zw.com.pl/artykul/468411_W_obronie_skrzydlatych_wiat.html

I relacja z weekendowego protestu:

http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,469989.html

W demonstracji wzięli udział nie tylko mieszkańcy linii otwockiej, ale też miłośnicy komunikacji szynowej, obrońcy zabytków, architekci.

6 Odpowiedzi to “Wiaty muszą zostać, a parowozownię odbudujcie”

  • Paulina:

    Wiosna zawsze przynosi działanie. Miejmy nadzieję, że nie będzie to działanie tylko protestujących obrońców zabytków.

    Ja czekam z niecierpliwością na działanie stołecznej konserwator zabytków przede wszystkim w sprawie praskiej parowozowni.
    A Pani redaktor dziękuję za trzymanie ręki na pulsie :)
    Pozdrawiam

  • Mariusz:

    Popieram, dzięki blogowi dowiedziałem się o proteście. I zwerbowałem jeszcze 2 osoby. Na następny protest obiecuję większą ekipę. Może pod siedzibą dewelopera w Ostrowie Wielkopolskim.
    Zastanawiałem się, w jaki sposób można jeszcze osaczyć Budrem i znalazłem w internecie, że realizują właśnie 3 inwestycje dla niemieckiego Kauflanda. Przysiądę w wolnym czasie, chociaż w języku Szekspira (bo Goethego nie znam) skrobnę im coś na temat towarzystwa z jakim się zadają w Polsce.
    Zachęcam innych do śledzenia poczynań barbarzyńskiej firmy -
    http://budrem.net.pl/pl/index.
    Pozdrawiam

  • Kaśka:

    Sorry, ale ja tylko czekam na to aż mi tą ruiną sprzątną wreszcie sprzed oczu żebym nie musiała jej codziennie oglądać jak idę do pracy / sklepu / gdziekolwiek.
    Trzeba było pomyśleć wcześniej zanim wydano ten ‘ zabytek’ w ręce dewelopera. Teraz jest już za póżno na jakiekolwiek działania, bo firma, która chce ten teren uporządkować (patrz wybudować coś co będzie ozdobą tej okolicy, a nie jej zmorą) ma prawo po swojej stronie (wszystkie dokumenty wydano zgodnie z prawem, a urzędnik, który je podpisywał był świadomy tego co robi).
    Jedyną rzeczą, która dałaby satysfakcję byłoby pociągnięcie do odpowiedzialności karnej osobę, która wydała pozwolenie na budowę i zaangażowała się w sprzedaż tej nieruchomości. Jeszcze raz powtórzę, że ratowanie tej rudery - schronienia dla pijaków i narkomanów, nie ma żadnego sensu…
    Pozdrawiam,
    Kaśka

  • Paulina:

    @Kaśka: Jeśli byśmy postępowali tak jak mówisz - “sprzątali ruiny sprzed nosa” - to musielibyśmy wyburzyć 3/4 Pragi. W samej mojej kamienicy mieszka narkoman i kilku pijaków, jednak staram się cały czas o jej remonty i restauracje.

    Rozumiem, że patrzeć na dzisiejszy stan Parowozowni nie jest miło, tylko czy będzie Ci milej patrzeć na szklany biurowiec tam wybudowany albo “cud” architektury typu złote tarasy, no może ewentualnie osiedle strzeżone - odgrodzone płotem by “lepsze dzieci” przypadkiem nie bratały się z “praskim plebsem”.

    Owszem dziś możemy sobie pluć w brodę, że pozwoliliśmy na opieszałość urzędników w spr. decyzji dotyczących Parowozowni. Jednak póki jest szansa, jakakolwiek możliwość uratowania Parowozowni (a takie przedstawia pan Sujecki) to skorzystajmy z niej. Pozdrawiam

  • Mariusz:

    Pani Kaśko,
    Na początek trochę informacji:
    -http://www.zw.com.pl/artykul/2,360032.html
    -http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6576355,Nie_ma_juz_czego_ratowac_z_parowozowni.html.

    W ręce dewelopera parowozownia wraz z otaczającym terenem została przekazana przez PKP PLK, znaną z barbarzyństwa wobec zabytków (linia mińska, ostatnio wiaty na linii otwockiej).
    Ozdobą okolicy mogło być to, co zostało wyburzone - 150 lat historii Pragi i Warszawy.
    Powiedź mi w takim razie dlaczego zrekonstruowano Starówkę? I dlaczego jest teraz na liście Unesco, mimo, że nie liczy sobie więcej, niż 60 lat?
    O tym, czy wszystko zostało zrobione zgodnie z prawem zdecyduje sąd.
    I uważam, że sprawa ma szansę stać się prawdziwym precedensem w stołecznej historii obrony zabytków i na pewno mam zamiar w tym dalej uczestniczyć i namawiać innych.
    Pozdrawiam.

  • saakaszwili:

    niech się pkp puknie w łeb. burzenie tych przystanków mogli wymyślić tylko “specjaliści” z pkp

Dodaj komentarz

Natalia Bet
Natalia Bet
Szukaj
Facebook